Korfu

Korfu dla przybywających z Włoch jest "bramą" do Grecji. Tu przypływa prom wiozący turystów spragnionych wypoczynku, słońca i pięknych widoków. Zanim jednak ruszymy na Riwierę Olimpijską, do Aten czy Salonik, warto zatrzymać się choć kilka dni na tej najbardziej zielonej z wszystkich greckich wysp.
Korfu dla przybywających z Włoch jest "bramą" do Grecji. Tu przypływa prom wiozący turystów spragnionych wypoczynku, słońca i pięknych widoków.

Zanim jednak ruszymy na Riwierę Olimpijską, do Aten czy Salonik, warto zatrzymać się choć kilka dni na tej najbardziej zielonej z wszystkich greckich wysp. Wszak jej pięknem zachwycony był sam Homer, który swego Odyseusza właśnie tutaj wyrzucił na brzeg, Korfu, inaczej Kerkirę znajdziemy na mapie pomiędzy obcasem włoskiego buta a zachodnim wybrzeżem Grecji. Należy ona do archipelagu sześciu Wysp Jońskich. Wyspy te, według Homera, należały do królestwa Odyseusza, którego stolicą była Itakagdzie znalazła go Nausikea, córka Alkinoosa.

Korfu

Korfu ma bogatą i długą historię. Leżąca na skrzyżowaniu antycznych i średniowiecznych szlaków handlowych, ze względu na swe strategiczne położenie była cennym nabytkiem dla najeźdźców: Rzymian, Gotów, Normanów, Wenecjan, Francuzów, Rosjan, Turków i Anglików. Przez długi okres okupacji nigdy jednak nie zatraciła swego greckiego dziedzictwa.

Korfu jest bez wątpienia najbardziej zieloną z greckich wysp. Stojąc na wzniesieniach czy choćby balkonach hotelowych oczy można napawać zielonością, pomiędzy którą przebija błękit Morza Jońskiego. Gdy spojrzymy nieco wyżej, ujrzymy inny błękit, taki, jaki można spotkać chyba tylko w Grecji - mocny, jednolity, bez chmur. Zielony kolor i żyzność Korfu jest wynikiem ulewnych deszczy, jakie padają tu od października do marca. Lepiej więc wybierać się tam poza tą porą. Dzięki sprzyjającemu klimatowi prawie całe wnętrze wyspy porastają drzewa oliwkowe. Podobno rośnie ich tam ponad 4 miliony.

Najbardziej charakterystycznym zdjęciem z Korfu, umieszczanym w większości folderów, jest fotografia przedstawiająca dwie maleńkie wysepki - Vlachernę i Pondikonissi. Bliżej brzegu położona jest Vlacherna połączona z lądem krótkim wiaduktem, na której stoi niewielki klasztor. Pondikoniissi (Mysia Wyspa) z niewielką kaplicą to podobno statek Odyseusza, który Posejdon zamienił w kamień w zemście za oślepienie swego syna Polifema. Przyjemnie popatrzeć na wysepki z tarasu widokowego pijąc pyszną aromatyczną kawę po grecku w jednej z kawiarenek.

Kilkugodzinny spacer wąskimi uliczkami stolicy wyspy - miasta Korfu, przerywany odpoczynkiem w małych kawiarenkach czy tawernach to prawdziwa przyjemność. Aż roi się tu od sklepów z wszelkimi przedmiotami kuszącymi turystów - od porcelany, przedmiotów wykonanych z muszelek, drewna oliwkowego czy metalu po piękną biżuterię

Pięknem Korfu zachwyciła się pod koniec XIX wieku także cesarzowa Austrii - Elżbieta, znana jako Sisi, która kazała na wyspie zbudować pałacyk Achillion. Niektórzy zachwycają się nim, inni, uważają za szczyt tandety. Niezależnie od sądów warto pospacerować wokół pałacu, pooglądać ciekawe rzeźby, a przede wszystkim nacieszyć oczy wspaniałym widokiem na brzeg kontynentu greckiego i ośnieżone góry.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)