POLECAMY

Kruszyniany – tatarska wioska

Tatarzy w Polsce? Jak najbardziej! W Kruszynianach znajduje się najstarszy meczet w Polsce, a także restauracja, w której potomkowie Tatarów serwują przysmaki tatarskiej kuchni.
/ 10 miesięcy temu
Kruszyniany – tatarska wioska fot. Fotolia

Puszcza Knyszyńska. Kruszyniany. Niewielka wieś na Podlasiu, a dokładnie na Białostocczyźnie. Pięć kilometrów od wschodniej granicy z Białorusią. Mieszka tutaj zaledwie 30 rodzin, wśród nich trzy tatarskie. – Było nas dużo więcej, około 300 osób, ale wyjechali do miasta za pracą – mówi Dżemil Gembicki, który oprowadza turystów po meczecie. – Coraz więcej osób stawia w tej okolicy domki letniskowe i powoli Tatarzy tu wracają.  W całej Polsce jest ich 3000. Większość na Podlasiu, kilkuset w Białymstoku.

 

Skąd w Polsce Tatarzy?

Legenda głosi, iż Kruszyniany zostały nadane Tatarom przez Jana III Sobieskiego ponad 300 lat temu za uratowanie mu życia w bitwie pod Parkanami w 1683 roku.  Źródła historyczne podają, że w Kruszynianach i kilku pobliskich osadach Tatarzy osiedli na mocy przywileju z 1679 r. Ziemia miała być rekompensatą za zaległy żołd. Zezwolono im również żenić się z miejscowymi pannami i dzieci wychowywać w islamie. Wkrótce założono tu mizar i wybudowano meczet.  

– We wsi wszyscy żyjemy w zgodzie, nie ma żadnych konfliktów – podkreśla Dżemil Gembicki, który jest polskim Tatarem i opiekuje się meczetem w Kruszynianach. – Między sobą żartujemy, że we wsi mamy jeden duży problem, bo jak się zapraszamy na święta, to nie ma kiedy pracować. Wszyscy się szanujemy, więc jak jest święto u sąsiada, to nie wypada rąbać drzewa czy kosić trawy. Święta katolickie też nie są nam obce. 

Dżemil Gembicki podkreśla, że Tatarzy żyjący od 300 lat na Podlasiu nie czują się Polakami, tylko nimi są. Są polskimi Tatarami. O wspólnej historii świadczą też zapożyczone słowa. Na południu polski na grykę mówi się kasza tatarska, w hymnie polskim bijemy w tarabany, z języka tatarskiego pochodzi też słowo ułan, który oznacza młodzieńca. 

Meczet w Kruszynianach

Niewielki (10 m x 13 m). Drewniany. Pomalowany na zielony kolor. Przypomina raczej wiejski kościółek z dwuwieżową fasadą, jednak zamiast krzyży wieńczą je błyszczące w słońcu półksiężyce. Jest najstarszym do dziś zachowanym meczetem tatarskim w Polsce. Otwarty tylko, gdy muzułmanie się modlą. Obok budynku na tablicy telefon do opiekuna meczetu, który jest jednocześnie przewodnikiem. – Oczywiście, można go zwiedzić. Będę za 15 minut – słyszę odpowiedź. 

Nasz meczet powstał pod koniec XIX wieku – opowiada Dżemil Gembicki. – Fundamenty stoją od 200 lat. Tatarom zbudowali meczet miejscowi, tak jak potrafili. Został wykończony według zwyczaju polskiego, a dwa lata temu, razem z cmentarzem uzyskał status pomnika historii, bo jest częścią kultury polskiej.

Do meczetu prowadzą dwa oddzielne wejścia, jedno do sali męskiej z mihrabem, mimbarem (kazalnicą) i galeryjką, a drugie do babińca. Wchodzimy tym pierwszym. Zostawiamy buty w przedsionku. Wnętrze wyłożone kolorowymi dywanami, podzielone jest na część dla mężczyzn i dla kobiet, w myśl zasad religii muzułmańskiej. W części dla mężczyzn znajduje się wnęka skierowana w stronę Mekki (tzw. mihrab), w której modli się imam, czyli duchowny muzułmański. Językiem liturgicznym pozostaje arabski – tłumaczy przewodnik – i w nim napisane są kitaby (księgi religijne). Z czasem polscy Tatarzy utracili znajomość arabskiego. Dzisiaj znają go jedynie duchowni, dlatego też w księgach religijnych pod tekstami arabskimi zapisane są tłumaczenia po polsku lub białorusku.

W meczecie Dżemil Gembicki opowiada o religii muzułmanów, ale również o ich tradycji i zwyczajach. O tym, jak pan młody podczas głośnych targów wykupuje narzeczoną za słodycze. – Trzeba podarować za pannę młodą trzydzieści, czterdzieści bombonierek, bo słodycze to symbol bogactwa – wyjaśnia przewodnik. 

Są również małżeństwa mieszane, bo serce nie sługa. W nich każdy zostaje przy swojej religii, a dzieci wychowuje się tak, jak małżonkowie ze sobą uzgodnią. W mojej rodzinie córka jest wychowywana w wierze katolickiej i ją ochrzciliśmy, a syn jest muzułmaninem. Tak ustaliliśmy z żoną. Gdyby wszystko miało odbywać się w duchu islamu, kobieta innej wiary mogłaby przy niej pozostać, ale dzieci i tak musiałyby być wychowywane w wierze ojca. Natomiast mężczyzna innej wiary, musiałby przejść na islam.

Mizar

To tatarski cmentarz. Znajduje się niedaleko meczetu wśród wysokich starych drzew, otoczony murem z kamieni, które porasta mech. Został założony w II połowie XVII wieku. Na nagrobkach widnieją półksiężyce i cytaty z Koranu pisane po arabsku. Najstarsze wykonano z głazów narzutowych, stawiając większy kamień u głowy, a mniejszy u nóg zmarłego. – Dla nas, muzułmanów, jest to miejsce ważne, bo mamy w Polsce tylko trzy cmentarze, na których możemy chować zmarłych, a jeden z nich znajduje się właśnie w Kruszynianach – wyjaśnia  Dżemil Gembicki. 
Najstarszy kamień nagrobny na naszym cmentarzu jest z 1699 roku. 

Pierwsze inskrypcje na nagrobkach Tatarów w państwie polsko-litewskim pojawiły się dopiero w XVIII wieku. Napisy umieszczano zawsze na kamieniach znajdujących się u głowy zmarłego. Były to teksty w języku arabskim lub polskim czy ruskim pisane alfabetem arabskim. Najczęściej cytowano fragmenty Koranu. Na wielu kamieniach nazwiska zmarłych pisane są cyrylicą. To ślad po czasach zaborów i rusyfikacji.

Tatarska kuchnia

Będąc w Kruszynianach, trzeba koniecznie spróbować tatarskiej kuchni, zwłaszcza pierekaczewnika. To wielowarstwowe zapiekane ciasto z farszem. Cienkie płaty ciasta jak na makaron smaruje się masłem lub tłuszczem, przekłada nadzieniem, zwija w rulon i formuje pieróg jak skorupę ślimaka. Farsz może być mięsny (baranina, wołowina, indyk) lub słodki (ser z rodzynkami lub jabłka z cynamonem i rodzynkami). Pierekaczewnika Dżenetty Bogdanowicz – właścicielki tatarskiej gospody i gospodarstwa agroturystycznego Tatarska Jurta, której przodkowie zamieszkali w Kruszynianach ponad 300 lat temu – próbował sam książę Karol, który w 2010 roku podczas wizyty w Polsce gościł w Kruszynianach. Od 2009 roku pierekaczewnik z Kruszynian ma status Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności i jest produktem prawnie chronionym w Unii Europejskiej.

Jaka jest kuchnia tatarska? Mięsna, kaloryczna, prosta. A że Tatarzy to naród koczowniczy, w ich kuchni mieszają się różne smaki. Są w niej wpływy tureckie, ukraińskie, rosyjskie czy kaukaskie. Podczas wędrówki większość potraw przyrządzało się na palenisku w środku jurty. Nie ma więc w kuchni tatarskiej wcześniejszego obsmażania czy duszenia mięsa ani skomplikowanych dań.

W menu Tatarskiej Jurty jest w czym wybierać. Od najróżniejszych pierogów (kibiny, pieremiacze, cebulniki, jeczpoczmaki, samsa, czebureki, manty) po dania główne (m.in.: kołduny tatarskie, bełysz – potrawa warstwowa z mięsem indyczym, grzybami, jajkiem i ryżem, pierekaczewnik, tatarska babka ziemniaczana, kozina z kaszą gryczaną, shavla - tatarski gulasz cielęcy z kaszą pęczak) i oczywiście desery (halwa z miodu, mąki i masła czy czak-czaki, czyli tatarskie ciasteczka oblane naturalnym miodem, makiem lub migdałami).

Informacje praktyczne i atrakcje turystyczne

  • W Kruszynianach warto także zobaczyć cmentarz prawosławny. Pięknie położony na wzgórzu z cerkwią. Wioska leży na terenie Puszczy Knyszyńskiej, w której można spotkać żubry, rysie, sarny.
  • Kruszyniany znajdują się ok. 30 kilometrów od Bohoniki, w których znajduje się drugi tatarski meczet na terenie Polski oraz cmentarz.
  • Z Kruszynian jest ok. 50 kilometrów do Białegostoku. Tutaj w Muzeum Historycznym znajdują się eksponaty związane z życiem i religią Tatarów. Na kolekcję składają się: Korany pisane ręcznie i drukowane, chamaiły, kitaby, muhiry, dywaniki modlitewne, całun pogrzebowy, tablice astrologiczne, a także dokumenty i fotografie. Stolica Podlasia jest największym skupiskiem Tatarów w Polsce. Tutaj swoją siedzibę mają władze Muzułmańskiego Związku Religijnego.

Tutaj przeczytasz więcej na temat ciekawych miejsc, które warto zobaczyć.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)