Hedone "Playboy"

Doczekaliśmy się polskiej konkurencji dla Coldplay, Archive a nawet Nicka Cave’a!
Po wysłuchaniu nowej płyty łódzkiej formacji Hedone, trudno nie zgodzić się z Maciejem Werkiem, liderem i wokalistą zespołu. Płyta jest przemyślana i dopieszczona aranżacyjnie. Brzmi nowocześnie, choć paradoksalnie jest bardzo tradycyjna, pełna pastelowych, akustycznych brzmień. Jest wreszcie płytą, której chce się wysłuchać do końca, co nie zdarza się zbyt często. Krążek charakteryzuje się znakomitą produkcją i różnorodnością brzmień. Możemy usłyszeć ostre gitary jak również kwartet smyczkowy.
Siedem lat, jakie upłynęły od wydania poprzedniego albumu („SancTVarium” ze znanym przebojem „Zapach” śpiewanym w duecie z Renatą Przemyk), były jak twierdzi Werk, okresem trudnych doświadczeń osobistych i zawodowych. Nielicznym udaje się z takim bagażem ruszyć ostro do przodu. Werkowi, z pomocą zespołu i przyjaciół, udało się to doskonale.
Słyszałem jakiś czas temu opinię, że w Polsce publiczność nie dojrzewa wraz ze swoimi idolami i dlatego większość artystów dobijając 40-tki wciąż gra dla bardzo młodej, nieświadomej muzycznie publiczności. Uważam, że jest odwrotnie. To wykonawcy cierpią na permanentny infantylizm i brak chęci rozwoju. W związku z tym, ta część ich fanów, których muzyczny smak wysubtelniał z biegiem lat, po prostu słucha dziś innych płyt. Hedone nagrało krążek właśnie dla takich wymagających odbiorców. Na zachodzie działa dziś wielu znakomitych wykonawców, których twórczość określa się mianem „adult pop” czyli twórców grających muzykę dla „dorosłych”. Hedone płytą „Playboy” dołącza do tego zacnego towarzystwa. Doczekaliśmy się polskiej konkurencji dla Coldplay, Archive a nawet Nicka Cave’a! Nie jest to oczywiście konkurencja w postaci kalki, jak najczęściej bywa. To konkurencja w sferze twórczej, konkurencja talentu, natchnienia, bo Hedone to projekt w pełni oryginalny.

Marcin Tercja

Hedone „Playboy” Sony/BMG 2005

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)