POLECAMY

Rękawiczka niejedno ma imię...

Mówimy, że coś jest zmieniane jak rękawiczki, czyli często. Lubimy zmieniać rękawiczki, bo noszenie ciągle tych samych jest monotonne i nudne. Dłonie mamy prawie zawsze w polu widzenia i czujemy się dobrze mając na nich coś oryginalnego i ładnego. Stworzono tyle rodzajów rękawiczek, że można je nosić i zimą i latem. Jeśli lubisz mieć je na dłoniach poznaj ich sekrety!
Mówimy, że coś jest zmieniane jak rękawiczki, czyli często. Lubimy zmieniać rękawiczki, bo noszenie ciągle tych samych jest monotonne i nudne. Dłonie mamy prawie zawsze w polu widzenia i czujemy się dobrze mając na nich coś oryginalnego i ładnego. Stworzono tyle rodzajów rękawiczek, że można je nosić i zimą i latem. Jeśli lubisz mieć je na dłoniach poznaj ich sekrety!

Prawdopodobnie mają antyczne korzenie. W niektórych przekładach Odysei Homera można przeczytać, że ojciec Odyseusza nosił je podczas spacerów po ogrodzie, aby chronić dłonie przed cierniami roślin. Już wcześniej – przed Grekami - używali tej części garderoby Persowie. Ich motywacją nie były warunki klimatyczne, ale uprzęże koni, które wbijały się boleśnie w dłonie. Były znane także Rzymianom, skąd przywędrowały do Gallów i to oni zaczęli ich używać jako obrony przed zimnem.
W wiekach średnich symbolizowały władzę i prawo. Pięciopalcowe rękawiczki były przywilejem szlachty. To właśnie z tamtych zamierzchłych czasów pochodzi ciągle żywe powiedzenie „rzucić komuś rękawicę”. Był to sygnał wyzwania kogoś na pojedynek, jeśli osoba podniosła rzuconą rękawicę przyjmowała wyzwanie.
Dopiero w XIII wieku rękawiczki zagościły na dłoniach pań. Były robione głównie z lnu i jedwabiu, często sięgały aż za łokieć! Mężczyzna, który miał przy hełmie, albo kapeluszu rękawiczkę dawał wszystkim do zrozumienia, że oddał się damie serca, a owa rękawiczka stanowiła rękojmię ich miłości.

Prawdziwa moda na nie przyszła w XVI wieku, kiedy królowa Elżbieta I zaczęła nosić bogato zdobione i wyszywane drogimi kamieniami rękawiczki. Stały się modne i chętnie noszone.
I tak zostały na naszych kobiecych dłoniach do dziś. Nosiły je nasze prababki, babki, mamy, a teraz i my kupujemy sobie rękawiczki. Są pięciopalcowe, jednopalcowe, bez palców, z wełny, bawełny, jedwabiu, skóry... Jest ich mnóstwo i często nie możemy się zdecydować, które mamy wybrać.

Kilka porad na ten sezon. Przede wszystkim rękawiczki powinny być długie!
Mogą być z marszczonej skórki albo z wełny. Idealnie komponują się z delikatnym i figlarnym rękawkiem trzy czwarte. Tej zimy królują mini płaszczyki z rękawami trochę krótszymi, niż nakazywałby nosić zdrowy rozsądek. Z tego powodu projektanci sięgnęli po wzór długich, znanych już od średniowiecza, rękawiczek. Zapewnią nam ciepło nawet w największe chłody i pozwolą rozkoszować się ślicznymi rękawkami płaszczy.
Właśnie takie długie rękawiczki nosi Kate Moss w najnowszej kampanii Versace.

Wersja dla odważnych to rękawiczki z obciętymi palcami. Zimą mogą marznąć w nich dłonie, ale efekt wizualny jest gwarantowany! Mitenki, bo tak nazywają się rękawiczki bez palców, nawiązują stylistycznie do zbuntowanych klimatów lat 80. Są modowym odniesieniem do stylu punk i grunge. Takie rękawiczki nosiła też w latach 80 Madonna.
W tym sezonie można odnaleźć w sklepach rękawiczki bez palców w stylu zadziornym i łagodnym. W przeróżnych kolorach i z najróżniejszych tkanin.

Pamiętaj, że rękawiczki to nie tylko „pokrowiec” na dłonie, ale znacząca część stroju. Mogą pięknie podkreślać i eksponować pewne cechy całej kreacji albo skupiać na sobie sto procent uwagi. Możesz nosić je w komplecie z podobnym szalikiem i czapką, albo zabawić się w grę kolorów. Wybór należy do Ciebie!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10 lat temu
zal