Radha Mitchell z Surogatów o modzie

Australijska aktorka Radha Mitchell opowiada o modzie, ciuchach i o ulubionej stylizacji w sesji zdjęciowej
/ 08.02.2010 10:58
Tytułowi Surogaci to roboty będące udoskonaloną wersją ludzi. Czy podobał Ci się Twój Surogat?
Radha Mitchell: Zdecydowanie tak, chociaż wolałabym, aby mój miał dłuższe włosy. Praca nad tą rolą była bardzo ciekawa, chociażby ze względu na to, że wygląd każdego aktora był analizowany w najmniejszym szczególe i słyszeliśmy komentarze typu: musisz mieć bielsze zęby albo mniejszy nos. Co ciekawe, ludzie często sami komentują swój wygląd w ten sposób co rano stojąc przed lustrem, bez wsparcia filmowców podpowiadających im co powinni zmienić. Pod tym względem praca nad filmem otworzyła mi oczy na to, jak postrzegane jest piękno we współczesnej kulturze.

Jak wspominasz sesję zdjęciową promującą film “Surogaci”?
Radha Mitchell: Bardzo dobrze. Sesja odbyła się w Melbourne. Miałam nowoczesne ciuchy i ogromną fryzurę. Wiele razy się przebierałam więc jak dla każdej kobiety, była to dla mnie ogromna frajda.

Który strój podobał Ci się najbardziej?
Radha Mitchell: Najbardziej podobała mi się srebrna suknia, gdyż pokazuje, jak duży wpływ na modę ma cyberkultura. Leżąc na stole czułam się jak fragment maszyny. Dodatkowo niezwykle fajny efekt tworzyło światło.

Czy lubisz eksperymentować z modą?
Radha Mitchell: Lubię trochę dramaturgii w modzie. Często ubieram się zwyczajnie, ale na imprezach lubię się wyróżniać. Mój styl określam jako eklektyczny. Lubię proste, klasyczne fasony z nowoczesnym sznytem. To co zakładam często zależy od mojego nastroju.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)