POLECAMY

Jak promować modę męską?

Supermodelki, wybiegi, błyski fleszów i modowe magazyny. Tak wygląda "klasyczne" prezentowanie mody, skierowane do pań. A co dla panów? Rafał Bauer, prezes Rage Age opowiada PAP Life, jak promować modę męską i kto jest dzisiaj najlepszym trendsetterem.

Supermodelki, wybiegi, błyski fleszów i modowe magazyny. Tak wygląda "klasyczne" prezentowanie mody, skierowane do pań. A co dla panów? Rafał Bauer, prezes Rage Age opowiada PAP Life, jak promować modę męską i kto jest dzisiaj najlepszym trendsetterem.

Rage Age błyskawicznie stała się widoczna na rynku. Uwagę przyciągają billboardy, a na salonach modnie ubrani celebryci. Anglojęzyczną nazwę marki ("Wiek Gniewu") i swojsko brzmiące nazwisko projektanta Rafała Czapula przekazuje się sobie z ust do ust - razem "Rage Age by Czapul" stanowi ciekawe połączenie.

"To że ludzie o nas mówią jest chyba w najmniejszym stopniu wynikiem celowych wysiłków samej marki. Nikt nigdy nie zagwarantuje kampanii reklamowej, po której będzie się o marce tylko dobrze mówić. To raczej obszar marketingu politycznego - gdzie bardzo agresywnie wpływa się na opinię odbiorców komunikatu. A w przypadku marki modowej - trzeba cos bardzo kochać, bardzo czegoś chcieć i mieć nadzieję, że te emocje zostaną pozytywnie odebrane przez konsumentów" - powiedział PAP Life Rafał Bauer.

"Wszystko musi mieć tzw. 'wow factor' (stopień w którym pierwsze wrażenie skłania obserwatora do wykrzyknięcia wow! - przyp. PAP Life) Moim ulubionym przykładem jest kampania z Piercem Brosnanem robiona dla Vistuli i Wólczanki. W niezwykle pozytywnym odbiorze tej kampanii najważniejsze było to, że osoby, które w ogóle nie chciały kupować mody męskiej i się nią nie interesowały, były zadowolone, że jest taka kampania. To olbrzymi kapitał. Uważam, że każda marka powinna walczyć, żeby mieć to 'coś'. Polacy często krytykują, dlatego takie skomunikowanie się z odbiorcą, żeby po prostu lubił daną markę jest już dużym sukcesem" - dodał Bauer.

A jak promować modę męską? W przypadku tej kobiecej mamy do wykorzystania dziesiątki pism, w tym coraz więcej poświęconych tylko modzie i stylowi życia. Polscy mężczyźni wydają się na modowe nowinki raczej odporni.

"Wbrew pozorom wprowadzanie mody damskiej na rynek może być trudniejsze niż w przypadku ubrań dla mężczyzn. Moda męska ma w prawdzie do dyspozycji mniej mediów, ale też mniejszą konkurencję. Jeśli stajemy się opiniotwórczy to mamy od razu większy zasięg niż producenci ubrań dla kobiet. Ale wprowadzanie każdej marki - a już zwłaszcza marki modowej - jest trudne. Nie ma żadnej recepty. Nie wierzę w powtarzalność. Naszym założeniem od początku było komunikowanie, że Rage Age to nie jest marka, ale stan umysłu - produkt dla faceta, który jest fajnie ubrany, ale chce przy tym pozostać męski" - tłumaczy prezes marki.

"Dzisiaj bardzo często modę męską deprymuje fakt dopisania jej kontekstu homoseksualnego. I obojętne, po której stronie barykady stoimy w ocenach społecznych to nikt nie zaprzeczy, że w taki sposób kompromituje się coś, co jest po prostu elegancją. Może elegancja ponad pewien standard, ale jednak elegancją a nie komunikatem obyczajowym" - dodaje Bauer.

Kto jest dzisiaj trendsetterem (osoba narzucająca nowe trendy) w modzie męskiej - celebryci, elity, a może ciekawie ubrani mieszkańcy większych miast?

"Trendsetterzy są w dzisiejszej rzeczywistości główną awangardą promocji. Dotyczy to zwłaszcza blogosfery. Do niedawna za trendsettera uważano celebrytę np. znanego aktora. Ale wskutek masowego wykorzystania jego wizerunku przez rynek reklamowy - wiarygodność gwiazdy jest dużo niższa. Widząc aktora zadajemy sobie pytanie, czy on na pewno to nosi i czy na pewno to do niego pasuje. Dzisiaj jako trendsetterzy sprawdzają się osoby z innych sfer. Osoby, które z jakiegoś powodu cieszą się dużym zaufaniem społecznym. Dobrym przykładem jest bloger, który z niezwykłym oddaniem pisze o jakiejś branży czy dyscyplinie. Internet i wirtualna rzeczywistość pod znakiem Facebooka przewracają do góry nogami sposób komunikacji społecznej. W komunikacji jest mniej umowy, a więcej konkretu. Trendsetterami w tej chwili mogą być wszyscy" - podkreśla Bauer.

Czy jest ktoś, kogo marka Rage Age "chciałaby ubrać"?

"W żadnym wypadku. Nawet tego unikam. Ubieranie kogoś konkretnego jest ustawianiem poprzeczki dla naszego klienta. Bardzo bym chciał, żeby nasze rzeczy nosili ludzie, którzy po prostu bardzo je lubią. Nie chcę ograniczać tego, kim miałby być nasz odbiorca" - podkreśla Rafał Bauer.

Rafał Bauer od dawna związany jest z rynkiem mody męskiej. Wcześniej był szefem Vistula Group (giełdowej Vistuli Wólczanki). Marka Rage Age to autorska linia projektanta Rafała Czapula, który w przeszłości projektował dla Vistuli.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/6 lat temu
Uwielbiam ciuchy Rage Age, są genialne niestety nie stać mnie na nie, może kiedyś :)
/7 lat temu
No i jakieś ubrania, w których dałoby się chodzić. Obecnie to, co projektanci dla mężczyzn pokazują dzieli się na zwykłe garnitury, szare jak każdy inny, tylko trochę jaśniejsze lub ciemniejsze i ubrania, w których nawet geje nie chcą paradować. I przy okazji pytanie, dlaczego zadna firma nie chce się włączyć w promowanie męskich spódnic (kiltów na przykłąd)? Są zdrowsze i wygoniejsze od spodni, a z powodu braku marketingu chodzenie w kilcie jest w Polsce wciąż sportem ekstremalnym.
/7 lat temu
Przedewszystkim meskich modeli dajcie a nie takich citotowataych, ktorzy owszem podobaja sie ale glownie gejom