Oko w oko z letnim romansem

Letnie powietrze ma w sobie nutkę romansu. Dla niektórych nutkę, dla innych całą arię, jednak wszyscy zgodzą się, że atmosfera lata rozluźnia i daje naszym umysłom przyzwolenie na bezkarne marzycielstwo. To letnie „dumanie” w zadziwiający sposób odbiega od spraw przyziemnych, często nie zahacza nawet o kwestie dotyczące pieniędzy czy podejmowania obowiązków.
/ 07.08.2008 06:56

Letnie powietrze ma w sobie nutkę romansu. Dla niektórych nutkę, dla innych całą arię, jednak wszyscy zgodzą się, że atmosfera lata rozluźnia i daje naszym umysłom przyzwolenie na bezkarne marzycielstwo. To letnie „dumanie” w zadziwiający sposób odbiega od spraw przyziemnych, często nie zahacza nawet o kwestie dotyczące pieniędzy czy podejmowania obowiązków.

Gdyby zebrać uciekające w stronę nieba marzenia, utworzyłoby się z nich prawdopodobnie gigantyczne …serce. Ta ciepła pora roku sprzyja bowiem nie tylko wygrzewaniu ciała, ale i podgrzewaniu wystudzonych zimą myśli. Myśli te są nie raz na tyle rozpalone, że wymagają ostudzenia. Dlaczego by im się nie poddać, skoro patrząc na przeciętną osobę na ulicy wiemy, że myśli dokładnie o tym samym. Nawet okulary przeciwsłoneczne nie pomogą, by ukryć rozmarzone oczy; ale mogą za to pomóc w znalezieniu drugiej „pary”. I bynajmniej nie mam tu na myśli pary … szkieł.

Odcinek pierwszy: rwać oczy

Rozczarują się ci, którzy myślą, że na ładne oczy wystarczy jeść borówki i brać witaminki. Ten „babciny” sposób może pomóc, jeśli chcemy zachęcić pięciolatka do zdrowego żywienia, ale dorosły człowiek wie, że na sokoli wzrok są inne metody. Trzeba go po pierwsze, ćwiczyć. Nie mam tu na myśli zataczania kółek, wybałuszania oczu czy robienia zeza - takie zajęcia z pewnością przykują czyjś wzrok, ale osoba ta raczej szybko ucieknie z krzykiem, niż zdecyduje się na spotkanie w cztery oczy. Myślę raczej o ćwiczeniach, które zapewnią stałe działania gałki ocznej, a mianowicie: wodzenie wzrokiem.

Odcinek drugi: zawiesić oko

Najbezpieczniej jest zawiesić oko wtedy, kiedy można to zrobić bezkarnie. Bezkarnie, czyli bez konsekwencji, że obiekt, w który wpatrujemy się jak w obrazek, czeka akurat na swoją połówkę lub z przodu nie wygląda już tak atrakcyjnie, i wtedy trzeba dać nogi za pas. Najprostszą metodą na wodzenie wzrokiem jest strategia tajemniczego uwodzenia w okularach przeciwsłonecznych. Narzędzi „śledczych” jest sporo, można testować na kolejnych obiektach. Zasada jest jedna: trzymamy klasę i wraz z wymianą na lepszy model, podwyższamy poprzeczkę. Hollywoodzkie ciemne okulary to atrybut każdej gwiazdy letniego sezonu. Może jeszcze nie wiesz, ale też jesteś gwiazdą, gdy je nosisz. Niezależnie czy na molo w Sopocie, czy na pomoście w „agro –aglomeracji” – możesz zrobić furorę. Grunt to odpowiedni wybór i śmiałość do poszerzania kolekcji.

Odcinek trzeci: letnia kolekcja cieszy oko

Jaki jest najbardziej pożądany obiekt letnich westchnień do kolekcji? Oczywiście, „lepszy model”. Model, który wzbogaci naszą letnią kolekcję i doda pikanterii wakacyjnym wojażom. Podejście do wyboru może być dwojakie, albo metodą małych kroków, albo od razu idziemy na głęboką wodę. Zasada jest jedna: stawiamy na jakość. Jeśli decydujesz się na małe kroczki, to masz większą swobodę w wyborze…rozmiaru. Królują oczywiście duże rozmiary, jednak okulary, bo o nich mowa, dają ci wiele możliwości wyboru. Nie musisz się niczym ograniczać, nawet zdrowym rozsądkiem. Najważniejsze jest dopasowanie, każdy szczegół gra rolę. Chociaż podobno przeciwieństwa się przyciągają to jednak wybierz taki model, który jest idealny dla twoich potrzeb i zapewni ci poczucie bezpieczeństwa, podczas… letniego wodzenia wzrokiem.

Odcinek czwarty: wakacyjny plan „B”

Okulary przeciwsłoneczne to przede wszystkim biżuteria. Mogą one znakomicie zastąpić makijaż i stać się nieodłącznym elementem naszego letniego wizerunku. Wie o tym firma Belutti, która króluje w kwestii design’u oczu. To, co proponuje Belutti, łączy w sobie przekonanie o konieczności zdrowotnego noszenia okularów, jak i o bardziej „praktycznych” przesłankach tego atrybutu, a mianowicie o jego mocy przyciągania uwagi.
Wybierając te okulary możesz albo zdecydować się na pełną intymność i założyć kompletnie ciemne szkła, które podziałają jak lustro weneckie, pozwalając ci do woli podglądać nieświadome obiekty. Możesz też zdecydować się na ozdobienie oka za pomocą jaśniejszych szkieł, które w prowokujący sposób odsłonią rąbek twojego kuszącego spojrzenia. Na „B” można polegać zarówno wybierając odpoczynek w kurorcie, czy lato w mieście. Różnorodność wzorów zaspokoi bowiem najbardziej wymagające gusta. Dzięki wykorzystaniu najnowszych tendencji w stylistyce, dopracowaniu najmniejszych szczegółów i nadaniu indywidualnego charakteru każdej parze, powstały modele niezwykłe i niepowtarzalne. Od delikatnych minimalistycznych oprawek, po okulary „maski” – każdy znajdzie coś dla siebie. Gołym okiem można zauważyć, że Belutti dba o swoich klientów i stawia na jakość. A to co oferuje firma, nie jest bynajmniej tylko na piękne oczy … ale na każde dbające o sokoli wzrok oko. W końcu to właśnie pańskie oko, konia tuczy.
 

Redakcja poleca

REKLAMA