Dorota Zawadzka fot. archiwum prywatne

"A dałabyś klapsa dziecku szefa?" - Dorota Zawadzka o biciu, szacunku i prawach dziecka

19 listopada obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy Wobec Dzieci, 20 listopada Dzień Prawa Dziecka. Z tej okazji o biciu dzieci, oraz o ich prawach rozmawiamy z Dorotą Zawadzką.
Magda Roszkowska / 19.11.2016 18:39
Dorota Zawadzka fot. archiwum prywatne

17% rodziców uważa, że lanie (nie klaps) dziecku nie zaszkodzi. 46% przyznaje zaś, że nie widzi niczego złego w klapsie (o tym, czym jest klaps, dalej). To dane, które ostatnio opublikował Rzecznik Praw Dziecka. Jest lepiej niż kilka lat temu. Ale dopóki choć jedno dziecko będzie bite w Polsce, trzeba o tym mówić! Że to bardzo złe. Uparcie powtarza o tym Dorota Zawadzka, psycholog, wielki przyjaciel dzieci (otrzymała od nich Order Uśmiechu), kiedyś prowadząca głośny program "Superniania". 

Badania nie pozostawiają wątpliwości: dając klapsa, wyrządasz dziecku krzywdę!

Magda Klimkowska: Jak najprościej przekonać nieprzekonanych, że bicie dziecka jest złe? Bo chyba wciąż warto próbować? 

Dorota Zawadzka: Trzeba próbować! Tylko, że todzice, którzy regularnie dają klapsy, twierdzą, że dzieci nie biją. Tak! Próbują to dziwacznie tłumaczyć, bagatelizować. Mówią o "szturchnięciach", "pacnięciach". Proszę wtedy, by nazwali to konkretnie, co robią. W końcu i z ich ust pada nazwa czynności: uderzenie. I natychmiast dodają, że nie robią tego mocno. Że to lekkie klapsy. Dla kogo lekkie? Ja nie lubię mówienia "dookoła" o klapsach. Ja nazywam to wprost: biciem.

Do wielu rodziców przemawia taka podpowiedź: "Kiedy już czujesz, że się gotujesz, że zaraz uderzysz, pomyśl, że to NIE jest twoje dziecko. Że to dziecko szefa, sąsiada, nawet nieznajome." Wtedy wiele osób się zatrzymuje. Bo nad własnym dzieckiem, mamy jakieś chore poczucie władzy. Ale nic absolutnie nie tłumaczy bicia. Nic. 

Wiem, że jesteśmy tylko ludźmi i zawsze powtarzam, że każdy ma prawo, szczególnie w wielkich emocjach, do błędu. Ale błąd można popełnić tylko raz. Kolejne razy już nie są do usprawiedliwienia. Oczywiście za ten jeden błąd trzeba dziecko uczciwie i wyraźnie przeprosić. 

10 reklam społecznych, które dają do myślenia

A może rodziców powstrzyma świadomość, gdy sobie uświadomią, co czuje bite dziecko?

Rodzice o tym nie myślą. Nie pytają o to. Mówią za to co innego. "Mnie bili rodzice i nic mi się nie stało. Wyrosłem na porządnego człowieka, kocham rodzinę, dzieci" - słyszę bardzo często. Smutne to. I odpowiadam wtedy: Może to się udało MIMO tego, że Cię bili, nie DLATEGO.
Ludzie nie pamiętają, jak źle się czuli. Nie zdają sobie sprawy z kosztów, które musieli ponieść, żeby "wyjść na normalnych ludzi". Bo kiedy byli bici, nawet, jeśli już tego nie pamiętają, czuli się bardzo, bardzo źle. 

Proszę jednak powiedzieć: co czuje dziecko, kiedy jest bite przez bliskich?

Jest pogubione! Z jednej strony słyszy od rodziców, że jest przez nich kochane, z drugiej te kochane osoby zadają ból. Zatem zaczyna myśleć, że na to zasługuje. Traci pewność siebie. Poczucie własnej wartości dramatycznie spada. Traci zaufanie do świata i do siebie. Jest rozczarowane, przestraszone. 
Oj, gdybym miała czas, mogłabym przeprowadzić długi wykład, rozkładając na czynniki pierwsze "zwykłego klapsa"...

Jak się bawić z dzieckiem - radzi Superniania

Może chociaż dziecko się nauczy, że czegoś nie wolno robić?

Absolutnie nie! Dzieci bite, kiedy dostają klapsa, zwykle się zatrzymają, wyprężą jak struna z przerażenia, bo przecież boli. Jest jednak wielka szansa, że dziecko nie ma pojęcia za co zostało zbite, dostało klapsa. Przecież dzieci zwykle robią kilka rzeczy jednocześnie! Biegną, śpiewają głośno, przewracają się, robią dziurę w rajstopach. Za to rodzic potrafi złapać i dać klapa! Czy dziecko wie za co dokładnie? Nie wie. Jest pogubione, zdezorientowane. Ale niczego się nie uczy!

20 listopada obchodzony Ogólnopolski Dzień Praw Dziecka. Na rynek właśnie wchodzi twoja książka "Dziecko Swoje Prawa Ma". Jakie jest najważniejsze prawo dziecko?

Dzieci pytane o to najczęściej mówią, że prawo do życia. Niektórzy eksperci mówią: prawo do znajomości swoich praw. Ja uważam, że najważniejsze prawo, jednocześnie najczęściej łamane, to prawo do szacunku. Tak, nie szanujemy dzieci tak, jak powinniśmy. Traktujemy dzieci, jak kogoś kto dopiero będzie człowiekiem. Wtedy zasłuży na szacunek. Mówi się wciąż: wyrośnie na człowieka. Nie! Od urodzenia to są ludzie. "Nie ma dzieci, SĄ LUDZIE" - tak mówił Korczak. Jacyś. Smutni, weseli, grzeczni, rozbiegani. Ale to już ludzie. A my ich nie szanujemy jeszcze. Bo chcemy, żeby byli jacyś. Wysportowani albo zdolni. Albo jeszcze inni. Nie umiemy szanować małych ludzi. To mnie bardzo smuci. Dlatego też powstała ta książka. Żeby rodzice przeczytali, czarno na białym, że nie są właścicielami dzieci. Że mały człowiek sowje prawa ma. 

Książkę Doroty Zawadzkiej można już kupić w empiach, kioskach i zmówić online (cena 19,90 zł).

Jak reagować, gdy dziecko mówi brzydkie słowa?

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)