Filip Chajzer: Jestem przekonany, że o WOŚP powstanie świetny hollywodzki film!

Czy po 25 finale (już wiadomo, że znowu rekordowym) mam zajebistą satysfakcję ? Tak... Odbieram to zerojedynkowo, jako zwycięstwo dobra nad złem. Rozumu i serca nad betonem w głowie i sercu.
Filip Chajzer: Jestem przekonany, że o WOŚP powstanie świetny hollywodzki film! fot. WOŚP/Grzegorz Adamek

Pierwszy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ruszył kiedy miałem... 9 lat. Niestety, nie pamiętam wiele ze stycznia 1993. Mam wrażenie, że fantastyczna, zimowa fiesta made in Poland towarzyszy mi przez całe życie. 

Co dokładnie zrobił WOŚP przez ostatnie 25 lat? Oto liczby, które mówią wszystko!

Jerzy Owsiak, zawsze elegancki prof. Bohdan Maruszewski, Agata Młynarska – podczas finałów WOŚP „kobieta petarda”, reporterki z ośrodków, o których istnienia nie miałem nawet pojęcia, wykrzykujące kolejne słowa jak pociski z kałasznikowa.

Dziewczyny (chłopaki też, ale to reporterki utkwiły mi w pamięci najbardziej) miały kilkadziesiąt sekund, żeby oddać w łączeniu „na żywo” z Warszawą całą radość, szczęście, energię i pewnie też trochę podniecenie (bo jak się nie podniecać, kiedy w ciągu jednego dnia, w ich małym miasteczku, udało się zebrać kasę na 10 inkubatorów czy kilkadziesiąt pomp insulinowych dla przyszłych mam chorych na cukrzycę). 

Goście wyrywali reporterkom mikrofon, darli się i tak już zdartym głosem „Jurek! Kochamy Cię, gramy z orkiestrą od 14 lat, w tym roku zebraliśmy 400.000. Będziemy grali do końca świata i jeden dzień dłużej! Siemaaaaaaa!" A w studiu telewizyjnym Jerzy Owsiak, już kompletnie bez głosu, a jednak z mocą elektrowni atomowej, pół krzykiem, pół szeptem, w cudownym amoku wyrzuca z siebie liczby tak ogromne, że aż nie mieszczące się w głowie.

Na co poszły pieniądze z 24 finału? Oto szczegółowe rozliczenie!

Kto wie jak wyglądają 62 miliony złotych? Ile to jest? Zmieści się w bagażniku mojego kombi? A może trzebaby furgonetkę? Nie mam pojęcia ale ważne, że oni wiedzą jak i na co je wydać.

Tyle wspomnień, tyle wzruszeń, tyle historii rodzin, których dzieci żyją, cieszą się zdrowiem, dzięki sprzętowi z małym serduszkiem WOŚP.

TVP 25 lat temu stworzyło format telewizyjnego show, który można by sprzedawać na cały świat. Akcja prowadzona na antenie przez cały dzień, angażująca każdego, kto chce pomagać albo wie jak zachęcić do pomagania. Jest komendant miejscowej straży pożarnej i wystawia na rynek wóz. Właściciel stadniny organizuje przejażdżki konne. Seba od BMW wreszcie może zdobyć szacun w hadkorowym drifcie. Daj co masz, a my to pokażemy, pokażemy ile pasji i zaangażowania jest w tym narodzie mimo śniegu, mrozu i kichy na koncie przeważającej większości.

Jestem przekonany, że byłby to nasz najlepszy produkt eksportowy w historii. 24 lata pracy i udoskonalania czegoś, czego ta sama stacja (TVP) pozbyła się jednym pstryknięciem palca. Oddała za darmo. Całe swoje doświadczenie, historię, ciężką pracę tysięcy operatorów, dźwiękowców, reżyserów, realizatorów, reporterów, ekip technicznych, kierowców...

Myśląc o tych ludziach, wyobrażam sobie co musieli czuć kiedy oficjalnie padła informacja o braku zainteresowania transmisją 25 finału. Kolejne instytucje państwowe śladem nowej (podobno lepszej) telewizji narodowej odmówiły współpracy. PKP, Poczta Polska, Wojsko Polskie. Wreszcie miało się spełnić marzenie bohatera prawicowych mediów Łukasza Warzechy, który na łamach Rzeczpospolitej w styczniu 2014 roku radził, żeby nie wrzucać do puszek bo: „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już dawno zamieniła się w akcję quasi-państwową i można założyć, że bez wsparcia państwa nie byłaby nawet w połowie tak skuteczna.”

Czy po 25 finale (już wiadomo, że znowu rekordowym) mam zajebistą satysfakcję? Tak... Odbieram to zerojedynkowo, jako zwycięstwo dobra nad złem. Rozumu i serca nad betonem w głowie i sercu.

Nie ma wątpliwości, że za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat powstanie oskarowy film o Owsiaku. Hollywood kocha takie historie, ta WOŚP-owa, bez ubarwień, jest jak gotowy scenariusz. Biedny postkomunistyczny kraj, fatalne szanse na przeżycie chorych noworodków i jeden gość, który rusza 40 milionów ludzi. Śliczne, ale za proste. Ciągle nie ma zła, które można pokonać. Stoczyć walkę, zwyciężyć. Zatem po 20 latach karnawału, w scenariuszu pojawiają się oni i mówią: koniec! Chorzy z nienawiści ale ostatecznie przegrani.

W styczniu 2017 roku wygrała Polska, w której chce żyć i z której chcę być dumny. Bez znaczenia, jaki jest Jurek Owsiak, w kogo wierzy, na kogo głosuje i ile zarabia. Myślę, że rodziców, którzy codziennie mogą patrzeć na uśmiech swoich dzieci obchodzi to tyle, co Pan Warzecha i jego ziomy.

Przy okazji – wielkie dzięki za zaangażowanie portalu Polki.pl! Sztab współtworzony przez zespół Polki.pl (oraz Babyonline.pl - przyp. red.) zebrał 120.000 PLN! To tyle, co dwa samochody dla hospicjów, którymi lekarze mogą dojechać do dzieci odchodzących we własnych domach, z najbliższymi. SZACUN DLA WAS.

Polecamy: Wciąż trwają aukcje wspierające WOŚP. Zobacz, co naszej redakcji przekazali znani Polacy!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/2 lata temu
Świetny tekst. Uwielbiam wypowiedzi Filipa. Dobry z niego czlowiek. Podrawiam!
/2 lata temu
tekst świetny. i tak, też myślę, że będzie film, oskar, nobel - należy się wszystko, co najlepsze/
/2 lata temu
super,jeno 2 błędy w "Nie ma wątpliwości..."