U Emiliana w ogródku

31 sierpnia do kin wchodzi film „U Pana Boga w ogródku” w reżyserii Jacka Bromskiego. Jedną z głównych ról gra w nim Emilian Kamiński. Aktora odwiedziliśmy w jego ogrodzie pod Warszawą. To miejsce sentymentalne. Zrodzone z pasji ogrodniczych Emiliana i jego żony Justyny Sieńczyłło. Każdy zakątek ma swoją historię.
/ 30.08.2007 14:34
Ogród jest duży i na pierwszy rzut oka zarośnięty. Kiedy zaczynamy ustawiać aparat, żeby zrobić zdjęcie, w kadr zaglądają gęste grona winorośli, poskręcane pędy albo wielkie liście.

Po chwili nie mamy wątpliwości: ten ogród to winnica. Krzaki oplatają cały dom i wszystko dookoła. Winorośl to wielka pasja Emiliana, który może mówić o tym godzinami. Nawet kiedy rozmowa na moment schodzi na inny tor, jest pewne, że Emilian za chwilę powróci do swojego ulubionego wątku. – Pewien ogrodnik poradził mi, żeby szukać szczepów wyhodowanych w okolicy, bo takie najlepiej się przyjmują i rosną… Najwięcej mam „Czarnej Pannonii”. To bardzo plenna odmiana, świetnie rośnie na tutejszych piaskach… A co jest tam? – powtarza  pytanie Emilian. – Szklarnia, zwykła szklarnia. Za to tu mój najbardziej plenny krzew… Tak, ten basen sam wymurowałem ...Ale spójrz, jak pięknie poskręcane pędy …Tu jest taki mały sad, kilka jabłonek, wiśnie. Niestety, nie chcą rodzić. Trzeba będzie je wyciąć i w ich miejsce posadzić winorośl. Kolega przywiózł mi szczepki z Kanady. Klimat podobny. Powinno się udać. Czy wiesz, że nasze zeszłoroczne zbiory to 800 kilogramów?!

Ogród jest jakby pozlepiany z wielu cichych zakątków. Przed domem – mały taras ze stołem. Dalej alejka pod pergolą. Prowadzi do altanki tak zarośniętej, że prawie niewidocznej. Obok grządki truskawek i mały sad (ten do wycięcia). Z boku huśtawka wyspawana ze starego łóżka. Dalej – plac zabaw dla dzieci z drewnianym domkiem, piaskownicą, karuzelą i niewielkim basenem. I jeszcze kilka miejsc bardzo sentymentalnych: kapliczka z prawdziwymi rodzinnymi tabliczkami nagrobnymi, a obok akacja, w której pień wszczepiła się brzoza. I rosną tak razem już wiele lat. Justyna i Emilian śmieją się, że to symbol ich związku.

W głębi ogrodu niewielka szklarenka. Rosną tu ogórki, pomidory, oczywiście szczepki winorośli i aksamitki. Aksamitki są z kolei pasją Justyny, która sama hoduje sadzonki. Jesienią zbiera nasiona (wyłącznie z żółtych kwiatów), wiosną wysiewa je w szklarni, potem pikuje do ziemi i segreguje roślinki tak, by zatrzymać wyłącznie te, które kwitną na żółto. – Sentyment do aksamitek pozostał mi z dzieciństwa (wtedy wszyscy nazywali je zresztą byczkami) – wyjaśnia aktorka. – Ale są też względy praktyczne. Aksamitki są bardzo odporne, obficie i długo kwitną i aż do listopada mamy w ogrodzie „słońce”. Wokół domu pełno jest też kwiatów rabatowych. Ich wybór też nie jest przypadkowy, ale podyktowany wspomnieniami. Justyna ma więc begonie, które hodowali rodzice, fuksje jak u babci, romantyczne pelargonie, floksy, cynie... Zwykłe tradycyjne kwiatki z wiejskiego ogródka, które nie dość, że są piękne, to jeszcze świetnie znoszą trudne warunki i są odporne na suszę.

Ogród Justyny i Emiliana to kawałek wsi pod miastem. Wszystko jest tu zwyczajne
i piękne. A praca w ogrodzie daje właścicielom wielką radość. – Kocham rośliny i muszę mieć je wokół siebie – twierdzi Emilian. – Żyję z nimi w symbiozie. Ja daję im opiekę, one dają mi spokój. Czasem myślę nawet, że dają mi życie.

Sesja sponsorowana jest przez Vision Film Distribution, dystrybutora filmu „U Pana Boga w ogródku” (film jest kontynuacją komedii „U Pana Boga za piecem”).

Tekst i stylizacja: Marta Suchodolska
Zdjęcia: Rafał Lipski
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)