Teatr jednego pokoju

Łóżko, które znika, stół, który może być dwa razy większy. Brakuje tylko obrotowej sceny i zapadni, ale za to jest kurtyna.
 
Na dziewiętnastu metrach kwadratowych miał być wielki stół dla gości, duże łóżko, dwa fotele, miejsce na książki, buty, ubrania – wspomina Katarzyna Baumiller, która rok temu wraz z Agnieszką Kossowską projektowała wnętrze tego mikroskopijnego mieszkania w centrum Warszawy.

– Dużo przedmiotów, mały budżet, wielkie oczekiwania, burzliwe dyskusje, ja w ciąży, zaraz rodzę, i to wszystko miało się udać!
Udało się, ale nie było łatwo. Ponieważ projektantki lubią takie rozwiązania wnętrzarskie, w których za jednym pociągnięciem powstaje nowa jakość, wymyśliły sposób na tę kawalerkę: mobilne wyposażenie. Kiedy przychodzą goście, rozbudowuje się salon (rozkładając stół, wyciągając krzesła), gdy domownicy pracują lub odpoczywają, pojawiają się wydzielone, prywatne strefy. Pokój podzielony jest na dwie przestrzenie podestem, w którym mieści się łóżko i dwie szuflady, a w nich pościel i składane krzesła na „wielkie” przyjęcia. Brakuje chyba tylko obrotowej sceny i zapadni, ale za to jest kurtyna. Płaszczyzna tkaniny na granicy podestu dodatkowo dzieli przestrzeń na dwa pokoje.
Palącym problemem jest tu metraż. Najtańszy i najprostszy pomysł na powiększenie przestrzeni to biel.
– Żeby jednak nie było mdło, postawiłyśmy na kilka mocnych akcentów kolorystycznych, które są nie tylko dekoracją, ale także różnicują funkcje przestrzeni – opowiadają projektantki. Każde małe pomieszczenie miało się wyróżniać innym kolorem.
Biel z czerwienią to jeden z ulubionych zestawów kolorystycznych obydwu projektantek, ale przecież nie chodziło o to, by mieszkanie kojarzyło się z polską flagą. Zainspirowane wzorami na koszulce, którą jedna z nich miała na sobie, zdecydowały się na różowe kotary, czerwone ściany w kuchni i pomarańczowy w łazience. Choć zazwyczaj robi się odwrotnie: małe pomieszczenia maluje się na jasne kolory. Tutaj dzięki odważnej barwie łazienka nabrała wyrazistości.
Projektantki założyły także, że to mieszkanie nie zniesie tak banalnego rozwiązania jak kabina prysznicowa. W związku z tym łazienka to pomieszczenie w pomieszczeniu. Pod prysznic wchodzi się przez niczym nie osłonięty otwór, tzw. chińskie drzwi.
Wszystko w tym mieszkaniu jest zaprojektowane jak w szwajcarskim zegarku. Wykonane na zamówienie, wymierzone co do centymetra. Oprócz foteli i krzeseł z Ikea nie ma tu gotowych mebli. Wykonanie takich mebli trwa, ale opłaciło się czekać.
Nie ma tu banalnych rozwiązań dekoracyjnych, za to wiele odważnych pomysłów. – Tenblok zbudowano w latach sześćdziesiątych XX wieku i ściana w pokoju, pozbawionatynku, pokazuje o nim prawdę – mówią projektantki. – Nieco krzywecegły nadają wnętrzu charakter. Podobnie jak pomalowana białą olejną farbą klepkana podłodze. Nie każdy godzi się na takie pomysły, tym bardziej się cieszymy,że tu udało się je zrealizować.




Na podeście w salonie kwitnie życie towarzyskie. Składany stolik ozdobiony jest wizerunkiem przyjaciela domu, który pojawia się bądź znika za różową kotarą. Fotele to jedne z nielicznych tu mebli nie robionych na zamówienie


W ten sposób w tym domowym teatrze pojawia się łóżko i salon zamienia się w sypialnię. Przepastne szafy i sąsiednia szuflada kryją wszystkie rzeczy, które nie powinny być widoczne w salonie


Telewizor na ścianie, składane krzesła... Wszystko jest tu podporządkowane idei mobilności, ale także dyscyplinie kolorystycznej. Z fragmentu ściany zerwano tynk, a cegły pomalowano na blady róż


Kuchnia w przedpokoju. W tle drzwi wejściowe. W ścianie wnęki kuchennej nad blatem znajdują się wąskie półki na przyprawy, ukryte za drzwiczkami z laminowanej płyty meblowej


Rozłożony stół w salonie staje się całkiem wygodnym biurkiem do pracy. Jednocześnie druga osoba po drugiej stronie zasłony może pić kawę i oddawać się lenistwu. Każda część ma odrębne oświetlenie



Tajemnicze wrota do pomarańczowego pomieszczenia z prysznicem. Naprzeciwko wejścia wnęka, w której może stanąć rzeźba. Ściany pokryte wodoodporną farbą

Tanie rozwiązanie zamiast drzwiczek do szafki pod zlewem: tkanina z wzorem wykonanym za pomocą wałka. Za tkaniną ukryta miniaturowa pralka


Tekst Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Stylizacja Szymon Zgorzelski
Zdjęcia Piotr Antonów
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/13 lat temu
Świetne wykorzystanie każdego centymetra, po prostu super. Tylko kolory mi się nie podobają. A takie podwyższenie zawsze chciałam mieć.
/13 lat temu
przypadkowe graty , jakby pozbierane na smietniku, od pary, jedyne co mi sie podoba to olbrzymi regal na ksiazki, to jedyne miejsce , ktore ma dusze.Paręnaście lat temu projektanci doradzali ludziom robienie pólek , stolikow , stelazy ze starych skrzynek, , pudeł i innego badziewia...ale to wynikalo raczej z pomyslowosci i braku pieknych mebli w sklepach.dzis to jest niedopuszczalne. no chba że ktos ma zaciecie kolszarda.....
/13 lat temu
a mnie sie takie zasłony w domu nie podobają, powiewa to i nic nie daje, lepsze bybłyby zsuwane drzwi