Historia prawie miłosna

Zaczęło się od fascynacji. Piosenkarką i jej muzyką. A skończyło na wspólnym mieszkaniu urządzonym z godną podziwu konsekwencją.
/ 09.08.2006 14:50
hist1.jpgKrzysztof Fader, właściciel mieszkania, po raz pierwszy zobaczył ją w telewizyjnym programie Wideoteka w 1984 roku. Dziś Tina Tuner to absolutna królowa tego miejsca. Jej wizerunki są w każdym zakątku mieszkania. A jej muzyka to wielka pasja Krzysztofa.

Pierwszą płytę kupił na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Inne przez Internet, na giełdach płytowych, za granicą. Dziś nie ma już specjalnie czego kupować, bo ma prawie wszystkie nagrania Tiny. Wyeksponowany centralnie zbiór nie pozostawia wątpliwości co do pasji właściciela, jest też dla gości pretekstem do wielogodzinnych rozmów o muzyce, nie tylko Tiny Turner. Godna podziwu konsekwencja to cecha właściciela: – Rzadko spotyka się facetów tak zdecydowanych, pewnych tego, co im się podoba, i konsekwentnych jak Krzysztof – charakteryzuje swojego klienta, a teraz, po kilkuletniej lojalnej współpracy, także i przyjaciela, Iwona Szczepanik z 3F Studio.
Kiedy pytam Krzysztofa o inspiracje przy urządzaniu nowego mieszkania, stanowczo podkreśla ich brak. Niemal wszystko kupował pod wpływem impulsu. Przeglądając najnowsze katalogi, trudno nie ulec urodzie przedmiotów czy mebli. I nie ma w tym pogoni za modą i trendami. Oczywiście zdarzało się, że korzystał z podpowiedzi sprzedawcy, ale ostateczne decyzje podejmował, jak zawsze, samodzielnie i szybko. Taki system zakupów sprawia, że wystrój mieszkania może wydać się niespójny stylistycznie. Ale to pozory. Jest tutaj to, co podoba się właścicielowi, który podkreśla suwerenność własnych wyborów – chce mieć mieszkanie urządzone na swój sposób. Bo, jako indywidualista, tylko wtedy będzie się w nim dobrze czuł. Konsekwentnie dobiera też kolory, głównie czerń i biel. Salon wygląda jak fragment scenografii teatralnej, z ciężką czarną kurtyną. – Ale to nie chęć zwrócenia uwagi – podkreśla właściciel. – Czarna tkanina po prostu zasłania okno wychodzące wprost na sąsiedni blok, i nie ma sensu jej odsłaniać.
Sposób wyposażania tego wnętrza powoduje, że mieszkanie nieustannie się zmienia. – Nigdy nie będzie skończoną formą – twierdzi właściciel. Przykładem może być sofa – na zdjęciach jeszcze kremowa – dziś już w czarnym pokryciu oraz nowy stolik zamiast dwóch okrągłych, które powędrowały do sypialni. Jednego Krzysztof jest pewien. Nigdy nie zmieni swojego łóżka. Gdy zobaczył je w katalogu, zakochał się od pierwszego wejrzenia. Nawet wysoka cena nie była przeszkodą w spełnieniu tej miłości. Dla jej przypieczętowania na ścianie nad łóżkiem wieczorem pojawiają się wielkie usta. Nie udało się jednak ustalić, czyje. Może Tiny?...

Tekst i stylizacja Szymon Zgorzelski
Zdjęcia Rafał Lipski

hist_01.jpg

Salon. Znakomite miejsce relaksu, zwłaszcza w towarzystwie Tiny Turner. Za balkonowym oknem widok na Warszawę

hist_02.jpg

W całym mieszkaniu dominują biel i czerń. Tu dopełnione bogatymi pałacowymi wzorami na poduszkach. Nad sofą obraz Bożeny Biskupskiej z cyklu „Klatka”

hist_08.jpg

Czarna zasłona tworzy niezwykły, nieco teatralny klimat. Ale jej funkcja jest prozaiczna – zasłania pustą ścianę i okno wychodzące wprost na sąsiedni blok. Sofa „Desirée”, lampa firmy Palucco Italia, fotel „Fjord” projektu Patrici Urquioli – ze sklepu 3F Studio. Szlachetne dodatki firmy Rosenthal

hist_05.jpg

Kolorystyka kuchni odmienna niż w pozostałych pomieszczeniach. Stalowe i szklane elementy mebli ocieplone fornirem palisandrowym. Całość wykonana na zamówienie przez stolarza

hist_10.jpg

W salonie na ścianie oddzielającej go od kuchni imponująca płytoteka właściciela oraz Tina – w całej okazałości

hist_04.jpg

W sypialni ulubiony mebel Krzysztofa. Łóżko firmy Alivar z czarnym skórzanym wezgłowiem. Na ścianie nad łóżkiem zdjęcie ust wyświetlane z rzutnika (zainstalowanego po przeciwleglej stronie). Wyglądają intrygująco i dają ciepłe, nastrojowe światło

hist_07.jpg

Fragment przedpokoju i łazienki dla gości – zamykają ją, podobnie jak szafę, przesuwane szklane drzwi


hist_03.jpg

Widok z przedpokoju na sypialnię. Surowe formy i oszczędna kolorystyka. W głębi oryginalna lampa projektu Piera Fornasettiego z motywem słońca
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/20.05.2009 18:04
podzielam mojego przedmówce nowoczesne nie oznacza wygodne itp...
/20.05.2009 18:04
podzielam mojego przedmówce nowoczesne nie oznacza wygodne itp...
/08.10.2008 22:52
Musze stwierdzic ze mieszkanie wcale do rewelacyjnych nie nalezy jest bardzo zimne tylko kuchnia jest troche inna nowoczesna ale prosta. W salonie fotel ktory jest ozdoba wątpliwej jaksci - wcale nie jest praktyczny i do wygodny nie nalezy. Dla mojej osoby nie ma zadnego znaczenie jakiej firmy i kto jest projektantem np. ten fotel czy sypialnia ile kosztuje tylko waże jest aby bylo wygodne i ładne weim co pisze bo sam to mialem. Do tanich nie nalezy tylko wlasnieciel tego mieszkania chce byc nowoczesny i tylko tyle a to powinno isc w parze z funkcjonalnością i praktyka, aby byc z danej rzeczy zadowolony. Dzieki kolorom czarnym i bailym to mieszkanie przypomina mi sale prosektoryjna z zakladem pogrzebowym ktory jest okryty tą czarna zasłona i jakąś narzuta polozona w salonie bo nie mozna nazwac tego sywanem ani chodnikiem
POKAŻ KOMENTARZE (2)