Obiad na receptę

Można już kupić żywność do zadań specjalnych. Uzupełnia niedobory składników odżywczych. Może nawet leczyć. Smaczna i zdrowa dieta na zamówienie.
Pijesz soki z dodatkiem wapnia. Dzieciom dajesz płatki z witaminą D i żelazem. Czy wiesz, że w ten sposób wybierasz produkty suplementowane? Tak nazywa się żywność wzbogacona różnymi substancjami odżywczymi: witaminami i minerałami, bakteriami fermentacji mlekowej, kwasami omega-3, błonnikiem.

Wzbogać się
Po co suplementuje się jedzenie? Aby wyrównać straty substancji odżywczych, powstające podczas jego przetwarzania. Na przykład soki tracą w trakcie pasteryzacji nawet 50 proc. witaminy C. Dlatego dodaje się ją już po tym procesie, tuż przed przelaniem napojów w kartony. Ale to nie wszystko. Czasami produkty suplementuje się substancjami odżywczymi, których one nie mają. Na przykład w tłuszczach roślinnych, z których robi się margarynę, nie występują witaminy A oraz D3. Dodaje się je dopiero podczas produkcji. Dzięki temu miękka margaryna może zastąpić masło. W większości krajów producenci mają obowiązek wzbogacania żywności. Dzieje się tak dlatego, że w niektórych regionach braki składników odżywczych mogą być niebezpieczne dla zdrowia dużych grup ludzi. W Polsce dodaje się np. jod do soli, aby zapobiec chorobom tarczycy.
Z kolei w USA powszechne jest uzupełnianie mąki żelazem i kwasem foliowym, chroniącymi przed anemią.

Przedawkowanie?
Właściwie niemożliwe. Produkty spożywcze wzbogaca się taką ilością substancji odżywczych, aby jedna porcja pokrywała nie mniej niż 15 proc., ale nie więcej niż 100 proc. dziennego zapotrzebowania na daną substancję. Dzięki temu przedawkowanie jest praktycznie niemożliwe. Jeśli więc zjesz porcję płatków z wapniem, która dostarczy 20 proc. dziennego zapotrzebowania, i wypijesz szklankę soku, co zapewni Ci 30 proc. dziennej dawki, Twój organizm otrzyma 50 proc. potrzebnej porcji wapnia.

Żywność funkcjonalna
Współczesna dietetyka idzie o krok dalej. Żywność funkcjonalna to produkty, które oprócz wartości odżywczych mają potwierdzone niezależnymi badaniami działanie prozdrowotne. Aby przyniosło ono dobry efekt, produkty te trzeba spożywać regularnie i w określonych dawkach, tak jak lekarstwa. Od leków z apteki różnią się tym, że mogą je jeść wszyscy: chorym pomagają, a u zdrowych zmniejszają ryzyko zachorowania. Taka żywność może wspomóc leczenie chorób cywilizacyjnych (nowotworów, cukrzycy, otyłości, chorób serca). Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że zamiast łykać tabletki, przy lekko podwyższonym poziomie cholesterolu możesz regularnie jeść specjalne margaryny, np. Benecol, Flora pro-activ. Oprócz witamin, którymi wzbogaca się wszystkie margaryny, dodano do nich stanole i sterole. Przy zachowaniu zdrowej diety takie margaryny mogą obniżyć poziom cholesterolu o 15 proc. Oczywiście, jeśli lekarz przepisał Ci już tabletki, nie powinnaś zmieniać leczenia bez jego wiedzy.

Co oprócz margaryny?
W Polsce żywność funkcjonalna wciąż jest mało znana. Podczas gdy np. w Japonii w ostatnich latach pojawiło się około 5 tysięcy produktów tej kategorii, u nas jest ich niewiele. Nie ma nawet oficjalnego wykazu tego rodzaju żywności. Jeśli więc po przeczytaniu tego artykułu zechcesz kupić „kotlet przeciw osteoporozie”, nie licz, że znajdziesz specjalnie oznakowane opakowania. Podpowiemy Ci jednak, jak szukać produktów funkcjonalnych. Można podzielić je na trzy kategorie:
Wzbogacone. Od wymienionych już produktów suplementowanych różnią się ilością dodatków. Żywność funkcjonalna musi zawierać odpowiednią dawkę jakiejś substancji, która ma udowodnione działanie lecznicze. Można to powiedzieć o niewielkiej grupie artykułów. Oprócz margaryn ze stanolami i sterolami są to: pieczywo z błonnikiem rozpuszczalnym; margaryny i serki twarogowe z inuliną, która reguluje trawienie i obniża poziom cholesterolu (niedługo w sklepach pojawią się specjalne ciasteczka z tą substancją); jajka i pieczywo z kwasami tłuszczowymi omega-3 i jogurty z bakteriami probiotycznymi.
Zubożone. To produkty, od których odjęto jakiś składnik, niekorzystny dla zdrowia. Najłatwiej kupić żywność o obniżonej zawartości tłuszczu (wędliny, mleko, jogurty, śmietana, sery i serki typu light). Pomaga ona utrzymać prawidłową wagę i zapobiegać chorobom serca. Niskotłuszczowa żywność o stałej konsystencji (serki, wędliny itp.) nie powinna mieć więcej niż 3 proc. tłuszczu, produkty płynne – o połowę mniej. Żywność beztłuszczowa najczęściej występuje w postaci płynów (np. mleko). Zawartość tłuszczu nie może w nich przekraczać 0,5 proc. Dostępna jest też żywność niskosodowa, przeznaczona m.in. dla osób z nadciśnieniem (sos sojowy, chleb). Zaś osoby cierpiące na alergie pokarmowe mogą kupić produkty pozbawione glutenu i białka krowiego.
Naturalne. Najczęściej są to rośliny bogate w zdrowe substancje: większość warzyw i owoców, oprócz nich ziarna zbóż (zwłaszcza owies), orzechy (najlepsze są włoskie), herbata, ziarna soi. Ale również przetworzone produkty, które „same z siebie” mają właściwości zdrowotne i nie trzeba ich ulepszać, np.: olej rzepakowy, czerwone wino, gorzka czekolada, przetwory sojowe.

Zamiast leku?
Czy można stosować żywność funkcjonalną zamiast leków? Nie w najbliższej przyszłości. Aby stało się to możliwe, po jedzenie trzeba by było chodzić do apteki. A lekarz musiałby podawać dokładne dawkowanie. Ale produkty funkcjonalne doskonale sprawdzą się jako uzupełnienie konwencjonalnej terapii. Dlatego warto na bieżąco śledzić nowości spożywcze, pojawiające się w sklepach, zwłaszcza gdy polecają je znane instytucje naukowe.

Dieta na zamówienie
W przyszłości będziesz mogła zlecić opracowanie indywidualnej diety, poprzedzonej testami genetycznymi. Naukowcy pobiorą od Ciebie próbkę DNA. Jeśli np. wykryją gen odpowiedzialny za wzrost poziomu cholesterolu, ułożą jadłospis zapobiegający rozwojowi chorób serca. Nauka, która zajmuje się wpływem odżywiania na geny, tzw. nutrigenomika, szybko się rozwija. Już teraz w USA można zrobić badania i otrzymać indywidualny jadłospis. Nie ma jednak gwarancji, że to pomoże, a „zabawa” nie jest tania (kosztuje ponad 600 dolarów).

Katarzyna Gwiazda /Vita
Konsultacja: prof. dr hab. Krzysztof Krygier, wiceprezes polskiego towarzystwa technologów żywności
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)