Nadwaga? To mnie nie dotyczy!

Nie jest tak, że świat dzieli się na chudych i grubych, i kropka. Ostatnie statystyki wskazują, że społeczeństwa stają się coraz bardziej otyłe, co oznacza, że osoby szczupłe wskutek zmiany nawyków powoli dołączają do grupy ciężkiej. To może się przytrafić każdemu…
/ 18.11.2009 11:04
Nie jest tak, że świat dzieli się na chudych i grubych, i kropka. Ostatnie statystyki wskazują, że społeczeństwa stają się coraz bardziej otyłe, co oznacza, że osoby szczupłe wskutek zmiany nawyków powoli dołączają do grupy ciężkiej. To może się przytrafić każdemu…

Mechanizm jest prosty – póki mamy czas na sport, rekreację i normalne posiłki, organizm pozostaje w równowadze i cieszymy się zgrabną sylwetką. Sukces zawodowy jednak zwykle niesie ze sobą skutki uboczne – więcej siedzimy, jemy niechlujnie i nieregularnie, zaniedbujemy wysiłek fizyczny, a na dodatek pojawia się stres, który dodatkowo wzmaga objadanie. W efekcie w przeciągu roku możemy z trzcinki zmienić się w klopsa i tylko radykalna zmiana systemu odżywiania może coś tu zmienić.
Zaczynamy więc od rana… Bez śniadania nie wychodzimy z domu. Wstać 10 minut wcześnie, zalać muesli mlekiem i dokroić świeży lub suszony owoc – nic trudnego a dzień zaczniemy pełni energii i nie narażeni na wilcze napady głodu po powrocie wieczorem z pracy.

Nadwaga? To mnie nie dotyczy!

W dziennym menu bezwzględnie należy zaplanować też drugie śniadanie, które jest przekąską odnawiającą zasoby energii i pobudzającą metabolizm do pracy. Jabłko, jogurt czy mała kanapka są idealne. Najtrudniejsze w biurowych realiach są oczywiście obiady, gdy stajemy przed wyborem między pizzą zamawianą hurtem przez kolegów, paczką orzeszków lub chińszczyzną na wynos. Generalnie, najzdrowiej jest przygotować sobie posiłek dzień wcześniej i odgrzać go w służbowej mikrofalówce, jeśli jest taka możliwość. Inna opcja to jedzenie barowe, ale rozsądnie dobrane: zawsze dużo surówek, jak najmniej mięsa, które w gastronomii zwykle przygotowuje się na tłusto, unikanie zawiesistych sosów na rzecz ryżu czy kasz. Duża sałatka z kurczakiem czy tuńczykiem, a na dodatek pieczywo, też jest niezłym pomysłem.

Nie zapominajmy też o deserze. Jabłko czy kilka suszonych śliwek, ewentualnie baton muesli, jeśli zostajemy w pracy na dłużej, pomogą utrzymać ciało i umysł w formie, aż do wieczora. Po takim zrównoważonym odżywczo dniu, nie ma szans żebyśmy w domu opróżnili z głodu pół lodówki. Można zjeść treściwą zupę czy zapiekankę z warzyw – ważne by danie było lekkostrawne i nie utrudniało snu.
Wreszcie, rada ostatnia – wykorzystujmy każdy moment w drodze do pracy i z powrotem, jak również w trakcie zadań służbowych, aby wstać od biurka, przejść się po schodach czy po ulicy; rozprostować nogi i trochę się poruszać. Ideałem są codzienne półgodzinne marsze.

Agata Chabierska