hashimoto fot. Materiały prasowe

Hashimoto – jak poradzić sobie z problemem wagi? Wywiad z psychoterapeutą Krzysztofem Kropiszem

Choroby tarczycy, zwłaszcza choroba Hashimoto, charakteryzują się negatywnym wpływem hormonów na cały nasz organizm, także na wygląd naszego ciała. Nagłe przybieranie na wadze jest dużym problemem, nie tylko z punktu widzenia medycznego, ale i psychicznego. Wielu pacjentów nie potrafi poradzić sobie z problemem nagłego przybierania na wadze, pojawiają się problemy związane z samoakceptacją i pewnością siebie. O tym w jaki sposób odnaleźć się w tej sytuacji, rozmawiamy z Krzysztofem Kropiszem – psychoteraueputą z zespołu HeyDoc.pl.  
hashimoto fot. Materiały prasowe

Kiedy nagle zaczynamy tyć, a problemem jest choroba – jak sobie poradzić ze zmianą wyglądu?

Krzysztof Kropisz: Nasze ciało jest integralną częścią nas samych, to dzięki ciału komunikujemy się i realizujemy nasze zmierzenia. Ważne jest jednak to, jak je traktujemy. Czy użytkowo (by móc pracować, chodzić, widzieć, itd.), czy jako część mnie, o którą powinienem dbać? Mówiąc inaczej, czy traktujemy swoje ciało jako narzędzie – również budujące mój wizerunek, czy jako część mnie, która całe życie jest ze mną i jesteśmy za siebie wspólnie odpowiedzialni. W pierwszym przypadku nie zauważamy naszego ciała do czasu, aż nie przestanie dobrze działać, w drugim nieustannie o nie dbamy, traktujemy je z szacunkiem
Kluczową rolę odgrywa również to, jak budujemy obraz samych siebie. Im bardziej własne poczucie wartości opiera się na wyglądzie, tym trudniej będzie poradzić sobie z niechcianą jego zmianą.
 
Na zmiany, o których mowa w kontekście chorób tarczycy ma wpływ choroba, a nie zachowanie. Tego typu zmiany prowadzą do poczucia dezorientacji lub niepokoju, nagle jakaś część mnie z nieznanych mi powodów zachowuje się inaczej.
To czego pacjent potrzebuje na początku, to zrozumieć co się dzieje. Fakt, że wzrost masy ciała jest spowodowany chorobą Hashimoto – najczęściej poprzedzony jest wieloma próbami zdiagnozowania tego, co się z ciałem dzieje. Zrozumienia, o co chodzi mojemu ciału, które zachowuje się w sposób niezrozumiały. Tu oczywiście im szybciej poznamy przyczynę, tym lepiej. Nieznajomość przyczyny pojawienia się pewnych objawów to niezmiernie trudny czas dla pacjenta. Ważną rolę odgrywa szybka i skuteczna diagnostyka, a także zrozumienie lekarza, by szybko pokierował chorego na badania i do dalszych specjalistów.
Kolejnym etapem jest spojrzenie jak wyglądają fakty. A fakty są takie, że zdiagnozowano przewlekłą chorobę, która stawia mi kolejne ograniczenia w budowaniu mojego ciała zgodnie z moją wolą. Oczywiście te ograniczenia mamy wszyscy, chorzy i zdrowi – to kwestia metabolizmu, wieku, genów – ale będzie jeszcze trudniej. I to jest kluczowy moment, gdzie pacjent musi zająć stanowisko wobec swojej choroby i swojego ciała. Jak ja (i tu odpowiedzi będzie tyle ilu pacjentów) mogę prowadzić dalej dobre życie z tą chorobą. Czego potrzebuję, by móc żyć dobrze, nawet gdy moje ciało wygląda inaczej niż bym chciał. Czy mogę się cenić i dobrze czuć nawet gdy moje ciało nie wygląda tak jak chcę?
Jeśli tych pytań pacjent sobie nie zada będzie mu bardzo ciężko poukładać się na nowo w swoim życiu.
 
Utrzymywanie diety jest bardzo trudne – o czym pacjent powinien pamiętać, żeby dieta go nie ograniczała i nie była uciążliwa?
KK: Słowo „dieta” nie brzmi zachęcająco, a jeśli myślimy o niej w kategorii „rygorystycznego trzymania diety” to robi się naprawdę nieciekawie. Dodatkowo czytając w Internecie publikacje różnych „specjalistów” od diet, które mają pomóc pacjentom z Hashimoto, można często natrafić na informacje sprzeczne, a czasem nawet wprost nieprawdziwe. Przykładowo możemy znaleźć książkę „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”. To nie żart – jeśli tak podejdziemy do tematu radzenia sobie z chorobą, będzie ona źródłem naszych nieustannych frustracji.
Zanim „dietę” zaczniemy utrzymywać, należy ją dobrze ułożyć z odpowiednim specjalistą. Co do samej diety – to w dużej mierze opiera się na zaleceniach dla ogółu populacji w zakresie piramidy zdrowego żywienia, bardzo ważna jest regularność posiłków, dbanie o aktywność fizyczną. Ale o ile nieprzestrzeganie tych zaleceń dla osoby „zdrowej” może nie skutkować niczym odczuwalnym przez dłuższy czas, osoba z Hashimoto będzie to doświadczała negatywnych skutków dużo intensywniej.
Kluczem do utrzymywania diety jest przekonanie do niej i brak nierealistycznych celów. Jeśli moim celem będzie jedzenie nie więcej niż 5 posiłków dziennie w regularnych odstępach i myślę, że w 100% uda mi się ten plan zrealizować, od razu skazuje się na porażkę. Potknięcia będą się zdarzać, odstępstwa od dobrych praktyk będą się zdarzać, chwile słabości również. Zbyt ortodoksyjne podejście do tematu może nas tylko zniechęcić i sprawić, że w ogóle zrezygnujemy z pilnowania się z naszym jedzeniem. Czasem po prostu wygrywa zdrowy rozsądek. Czy lepsze będzie zjeść coś niezdrowego czy przez tydzień chodzić nerwowym myśląc o tym ciastku, którego zjeść przecież nie można? Nie ma tu prostych odpowiedzi, ale tak, jak ważna jest dieta i ciało, w chorobie nie możemy nie doceniać naszej psychiki. Relaks, mniej stresu, więcej chwil radości – to na pewno są czynniki pozytywnie wpływające na radzenie sobie z chorobą .
 
Jak poradzić sobie z presją na „piękne ciało” i oczekiwaniami, że zaraz wrócimy do formy sprzed choroby?
KK: Należy się zastanowić czyją presję czujemy i czyje oczekiwania chcemy spełnić? Czy to są oczekiwania otoczenia czy moje? Presja na „piękne ciało” nie pomaga, ale coraz częściej dziś mówimy też o ciałopozytywności. To ostatecznie jest kwestia tego, co ja sam myślę i jakie mam oczekiwania.
Warto zastanowić się, czy oczekiwania te są realne? Co, biorąc pod uwagę diagnozę, moje możliwości ale też zasoby, jestem w stanie zrobić ? Czy mogę wrócić na stałe do wagi sprzed choroby – a jeśli tak to jakim kosztem i czy to będzie dla mnie dobre? Prawdopodobnie nie będzie to możliwie. Ale możliwe będzie troszczenie się o swoje ciało. Odpowiednia dieta, odpowiednia dla mnie dawka ruchu fizycznego. Gdy postawię przed sobą nierealistyczne oczekiwania czeka mnie rozczarowanie, spadek motywacji do działania, obniżenie poczucie własnej wartości. To jest zadanie z jakim mierzymy się my wszyscy jako ludzie – jak prowadzić udane życie w tych realnych warunkach?
Nie chodzi o to by przestać działać – ale by nie tworzyć sobie ideału nie do osiągnięcia. By móc się od tej presji uwolnić, musimy być w stanie zaakceptować fakty. Jeśli pacjent nie zaakceptuje tego, jak wygląda, tego że może tylko w pewnych granicach wpływać na jego wygląd, to bardzo ciężko będzie się od tej presji uwolnić.
 
Jak w takim razie pokochać własne ciało takie, jakie jest?
KK: Trzeba zacząć od tego, by ze swoim ciałem się zaprzyjaźnić, nie traktować go tylko jak narzędzia, przedmiotu obróbki, który ma być idealny. Dopóki ciało nie stanie się dla mnie piękne, będzie to obszar moich frustracji. Można być wrażliwym na potrzeby ciała. Pielęgnować je, dbać o wystarczającą ilość wypoczynku. Można w miarę swoich możliwości ćwiczyć – by przygotowywać ciało na rozmaite obciążenia. Można wreszcie ze swoim ciałem porozmawiać – powiedzieć mu co o nim myślę. Tak – to może początkowo brzmieć dziwnie – ale nic tak dobrze nie robi jak wejście w partnerską relację ze swoim ciałem.
 
Kiedy możemy mówić o pogorszeniu samopoczucia, a kiedy już o depresji?
KK: To jest bardzo ważne pytanie, ponieważ cześć z objawów choroby Hashimoto przypomina te, które bierzemy po uwagę diagnozując depresję. Są to poczucie nieustannego zmęczenia, braku energii, problemy z koncentracją, zmiana masy ciała, wahania nastroju. W depresji ten obniżony nastrój i brak odczuwania przyjemności są często bardzo wyraźne, niemniej jednak to, z czym zmaga się pacjent w obu tych chorobach jest w pewnym zakresie do siebie podobne. Najlepszym przykładem tej tezy jest fakt, że sporo osób z chorobą Hashimoto zanim trafi do endokrynologa ma za sobą wizytę u psychiatry.
Drugą ważną kwestią jest fakt, że osoby ze zdiagnozowaną chorobą Hashimoto są częściej niż reszta populacji narażone na zaburzenia nastroju oraz zaburzenia lękowe. Dzieje się tak dlatego, że zmagają się z przewlekłą chorobą, która pozostanie z nimi do końca życia. Depresja z łatwością dziś „dopada” coraz więcej osób na całym świecie, a pacjenci zmagający się z chorobami przewlekłymi mają dodatkowe obciążenie psychiczne, z którym muszą sobie radzić. Jeśli większość objawów takich jak : obniżony nastrój, brak odczuwania przyjemności, kłopoty ze snem, zmęczenie/brak energii, poczucie braku wartości, trudności w koncentracji, myśli samobójcze trwa co najmniej 2 tygodnie, to oznacza, że konieczna jest wizyta u psychiatry/psychoterapeuty. Groźne jest przypisywanie tych symptomów chorobie Hashimoto, ponieważ mogą one daleko wykraczać poza samą chorobę i zmienić się w kolejną dolegliwość jakimi są zaburzenia depresyjne.
Gorsze samopoczucie jest chwilowe i po kilku godzinach, najdalej dniach, mija. Charakterystyczne dla niego jest to, że pojawia się z jakiegoś powodu (trudności w życiu osobistym, zawodowym, nasilenie sytuacji stresowych, itd.). Zaburzenia nastroju z kolei są trwałe i nie mają najczęściej jednej wyraźniej przyczyny. Gdy nastrój nam spada jesteśmy smutni z jakiegoś powodu, gdy mamy depresję nie potrzebujemy żadnego powodu by się smucić.
 
Jak powiedzieć innym o tym, że tyjemy z powodu choroby? Czy pacjenci mają z tym problem?
KK: Dość ciekawa wydaje się koncepcja, że potrzebujemy się tłumaczyć innym ludziom z tego, jak wyglądamy. Moja pierwszą reakcją na to pytanie jest również pytanie po co mamy o tym mówić innym? Czy jesteśmy do tego zobligowani by tłumaczyć się ze swojego wyglądu?
Bardzo często nasze otoczenie wywołuje nas do odpowiedzi i taka sytuacja rzeczywiście może być problemem. Z mojego psychoterapeutycznego doświadczenia wynika jednak, że jest to problem wtórny. Pierwotnym jest to, jak ja sam czuję się ze swoim ciałem. Jeśli pogodzę się ze wzrostem masy ciała, z tyciem, z tym, że wyglądam inaczej niż jakiś czas temu – będę miał większą łatwość komunikacji tego faktu do otoczenia.
Gdy jednak sam nie zaakceptuje swojego obecnego ciała – mogę mieć też trudność, by mówić o nim innym.
Podsumowując pierwszym, co bym w tej sytuacji radził, to zadać sobie pytanie czy, komu i w jakim zakresie ja w ogóle chcę na to pytanie odpowiadać. Gdy już się na to zdecyduję warto trzymać się faktów i wytłumaczyć zależność, jaka występuje pomiędzy chorobą a przyrostem masy ciała, oraz że to jak dziś wyglądam, nie jest „zasługą” objadania się ponad miarę. Tak samo jak taka informacja ściąga trochę presji z pacjenta, że to nie jego „wina”, tak może być dobrą informacją dla innych „ciekawskich”. Problem polega na tym, że ci „inni” którzy domagają się wyjaśnień, mogą bardzo różnie się wobec tej informacji zachować, mogą ją uznać, ale przecież mogą stwierdzić, że to niemożliwie i na pewno jak byś się „wziął”/„wzięła” za siebie to nie byłbyś/byłabyś taki/taka gruby/gruba. Swoją perspektywą możemy zarządzić – tym co o nas pomyślą inni już nie – warto o tym pamiętać.
 
Materiał powstał z udziałem marki HeyDoc.pl