Czasem spotkania z dziewczynami były naprawdę męczące. Zwłaszcza że miałam wrażenie, że ciągle wałkowałyśmy jedną kwestię. Teraz znowu działo się to samo. Kolejna sobota, kolejna kawa z dziewczynami i ten sam temat przewodni  mój Filip. Zupełnie jakby one nie miały swoich facetów.

WIDEO

player placeholder

Gdzie podziała się ta iskra

 Serio, Daria, on jest jakiś wyprany z emocji  powiedziała Kaśka, mieszając latte z taką siłą, jakby chciała wywołać małe tsunami.  Pamiętasz, jak na twoich urodzinach siedział w kącie i gapił się w telefon? Przecież to był twój dzień!

 Nie gapił się w telefon, tylko odpisywał na maila z pracy  westchnęłam, czując, jak znajomy ciężar osiada mi na klatce piersiowej.  A potem normalnie rozmawiał z Markiem.

Zobacz także:

 Z Markiem, jasne. Ale do ciebie ledwo się odezwał. Mój Tomek przynajmniej zrobiłby mi jakąś niespodziankę, kupił kwiaty, zabrał na kolację. A Filip? Nawet nie zauważył, że byłaś u fryzjera.

Miałam ochotę krzyczeć, ale tylko zacisnęłam usta. Problem polegał na tym, że Kaśka w dużej mierze miała rację. Filip nigdy nie należał do romantyków. Nie kupował róż bez okazji, nie pisał długich wiadomości pełnych wyznań, a na hasło „niespodzianka” reagował nerwowym mruganiem. Był praktyczny, opanowany i do bólu przewidywalny.

 Może on po prostu taki jest?  wtrąciła Magda, próbując złagodzić sytuację, choć w jej głosie też słyszałam nutę politowania.  Wiesz, tacy faceci bywają solidni. Nie zdradzi, nie zostawi...

 Ale też nie sprawi, że poczujesz się wyjątkowo  dokończyła Kaśka bezlitośnie.  Daria, masz dwadzieścia sześć lat. Chcesz spędzić resztę życia z facetem, który traktuje cię jak współlokatorkę?

Te słowa dźwięczały mi w uszach przez całą drogę do domu. Przez ostatnie miesiące coraz częściej zastanawiałam się, czy dziewczyny nie mają racji. Pracowałam w aptece, dni zlewały mi się w jedno, a wieczory z Filipem wyglądały niemal identycznie: kolacja przed telewizorem, on z nosem w dokumentach, ja scrollująca Instagrama. Gdzie podziała się ta iskra, która była na początku? Kiedy weszłam do mieszkania, w przedpokoju potknęłam się o walizkę.

Czułam narastający niepokój

Spojrzałam na nią zdezorientowana. To była moja stara, wysłużona walizka, z którą jeździłam jeszcze na studia. Obok stała czarna torba Filipa.

 Filip?  zawołałam, zdejmując buty.  Wyjeżdżasz gdzieś?

Wyszedł z sypialni, ubrany w dżinsy i koszulkę, z dziwnym wyrazem twarzy. Zwykle był opanowany, ale teraz wyglądał na lekko poddenerwowanego.

 Nie ja. My  powiedział krótko, podchodząc do mnie.  Pakuj do kosmetyczki to, czego potrzebujesz na kilka dni. Resztę już spakowałem.

 Co? Jak to spakowałeś?  Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc, co się dzieje.  Przecież w poniedziałek idę do pracy. Mam rano zmianę!

 Załatwiłem ci urlop. Dzwoniłem do pani kierownik, powiedziała, że Ania cię zastąpi.

Stałam jak wryta. Filip, który zawsze musiał mieć wszystko zaplanowane z miesięcznym wyprzedzeniem, spakował moje rzeczy i załatwił mi wolne w pracy bez mojej wiedzy? To do niego nie pasowało.

 Gdzie my w ogóle jedziemy?  zapytałam, czując, jak serce zaczyna mi bić szybciej. Z jednej strony byłam zła, że zdecydował o wszystkim za moją plecami, ale z drugiej... poczułam dziwny dreszczyk emocji.

 Na lotnisko. Mamy lot za cztery godziny  odparł, podając mi kurtkę.  Pospiesz się, bo utkwimy w korkach na obwodnicy.

W taksówce próbowałam z niego cokolwiek wyciągnąć, ale milczał jak zaklęty. Moja wyobraźnia zaczęła pracować na najwyższych obrotach. A co, jeśli to koniec? Może zaplanował ten wyjazd, żeby w neutralnym miejscu powiedzieć mi, że odchodzi? W końcu od dłuższego czasu nie układało nam się najlepiej. Może Kaśka miała rację i on po prostu nie czuje już do mnie tego, co kiedyś? Na lotnisku dowiedziałam się tylko tyle, że lecimy do Hiszpanii. Malaga. Słońce, plaże i ciepło, którego tak bardzo brakowało mi w Polsce. Ale zamiast się cieszyć, czułam narastający niepokój.

Łzy napłynęły mi do oczu

Lot minął spokojnie, choć Filip wciąż był dziwnie małomówny. Gdy wylądowaliśmy, uderzyło we mnie gorące, wilgotne powietrze. Zameldowaliśmy się w małym, urokliwym hotelu z widokiem na morze. Było pięknie, ale atmosfera między nami wciąż była napięta.

 Chodźmy na spacer  zaproponował wieczorem, gdy rozpakowaliśmy rzeczy.  Znam tu jedno fajne miejsce.

Szliśmy wąskimi uliczkami, aż w końcu dotarliśmy na ścieżkę prowadzącą na wysoki klif. Szum fal uderzających o skały zagłuszał moje myśli. Było pusto i cicho, tylko my i bezkresne morze przed nami. Filip zatrzymał się przy barierce i spojrzał na wodę. Wiatr rozwiewał mu włosy. Wyglądał inaczej niż zwykle  mniej spięty, bardziej... obecny.

 Daria  zaczął cicho, odwracając się do mnie.  Wiem, że ostatnio nie byłem najlepszym partnerem. Dużo pracowałem, byłem zamyślony. Wiem, co mówią twoje koleżanki.

Zesztywniałam. Skąd on wiedział? Przecież nigdy mu nie powtarzałam słów Kaśki.

 Słyszałem, jak rozmawiałaś przez telefon z Magdą w zeszłym tygodniu  wyjaśnił, widząc moje zdziwienie.  Zrozumiałem, że chyba powoli mnie skreślasz. Że uważasz, że mi nie zależy.

 Filip, ja...  zaczęłam, ale podniósł rękę, żeby mi przerwać.

 Nie, posłuchaj. Nie potrafię mówić o emocjach tak jak inni. Nie umiem robić z wszystkiego wielkiego show. Ale to nie znaczy, że nie czuję Wziął głęboki oddech i sięgnął do kieszeni kurtki.  Pracowałem po nocach, bo chciałem zamknąć ten duży projekt. Za premię kupiłem to i zorganizowałem ten wyjazd.

Zamarłam, gdy wyjął małe, aksamitne pudełeczko. Otworzył je, a w środku błysnął delikatny pierścionek.

 Chcę z tobą spędzić resztę życia, Daria. Nawet jeśli czasem zachowuję się jak mruk. Wyjdziesz za mnie?

Patrzyłam na niego, nie wierząc własnym oczom. Mój przewidywalny, nudny Filip zaplanował to wszystko? Załatwił urlop, zorganizował lot, kupił pierścionek... A ja przez cały czas pozwalałam innym wmawiać sobie, że mu nie zależy. Łzy napłynęły mi do oczu. Skinęłam głową, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Wsunął pierścionek na mój palec, a potem przytulił mnie mocno, jakby bał się, że zaraz zniknę.

Wciąż był tym samym facetem

Reszta wyjazdu była jak sen. Spacerowaliśmy po plaży, jedliśmy owoce morza i rozmawialiśmy do późna w nocy. Pierwszy raz od dawna czułam, że naprawdę jesteśmy razem, a nie obok siebie. Gdy wróciliśmy do Polski, od razu umówiłam się z dziewczynami na kawę. Kiedy weszłam do kawiarni, Kaśka od razu zaczęła narzekać na swojego szefa. Usiadłam, uśmiechając się pod nosem, i oparłam dłoń na stole tak, by światło odbijało się od pierścionka. Zauważyły go natychmiast.

 O mój Boże!  pisnęła Magda, chwytając mnie za rękę.  Daria! Kiedy? Gdzie?

 W Maladze  powiedziałam spokojnie, patrząc prosto w oczy Kaśce.  Filip zorganizował wszystko sam. Załatwił mi urlop, spakował walizkę i zabrał mnie na klif.

Kaśka zamrugała, ewidentnie zbita z pantałyku.

 Filip? Ten twój Filip?  zapytała z niedowierzaniem.

 Tak. Ten mój Filip.

Reszta spotkania upłynęła na pytaniach o szczegóły wyjazdu. Dziewczyny były zachwycone, choć widziałam, że Kaśka wciąż próbuje przetrawić fakt, że jej teoria o „wypranym z emocji” facecie legła w gruzach. Wróciłam do domu z uczuciem dziwnej ulgi. Filip siedział na kanapie z laptopem na kolanach, tak jak zwykle. Spojrzał na mnie znad ekranu.

 I jak tam spotkanie?  zapytał.

 Dobrze  uśmiechnęłam się, siadając obok niego i opierając głowę na jego ramieniu.  Były w szoku.

Zaśmiał się cicho i objął mnie ramieniem. Wciąż był tym samym facetem, który wolał spędzić wieczór przed telewizorem niż w modnej restauracji. Wciąż miał problemy z okazywaniem uczuć w sposób, w jaki robią to bohaterowie komedii romantycznych. Ale wiedziałam już, że to, co najważniejsze, chowa gdzieś głęboko, tylko dla mnie.

Daria, 26 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: