Zawsze byłem tym gościem, który na imprezach wolał siedzieć w kącie i gładzić psa, zamiast rozmawiać z ludźmi. Jako student polonistyki miałem wymówkę – czytanie było moim obowiązkiem. Spędzałem dnie w bibliotece, wdychając zapach starych kartek i słuchając ciszy. To był mój bezpieczny świat, w którym nie musiałem udawać kogoś, kim nie jestem.
WIDEO…
Kawa wylała się na podłogę
— Oskar, ty znowu z nosem w książce? — Usłyszałem któregoś dnia znajomy głos mojego kumpla z roku, Michała. — Chodź z nami, a nie ciągle ten Prus i Sienkiewicz.
— Nie, dzięki — mruknąłem, nie podnosząc wzroku znad notatek. — Muszę to skończyć na jutro.
Michał tylko westchnął i poszedł. Byłem do tego przyzwyczajony. Nikt nie spodziewał się po mnie, że będę duszą towarzystwa. Byłem szczupły, nosiłem okulary, a moje najjaśniejsze kolory ubrań to szarość i granat. Nie wierzyłem, że mógłbym kiedykolwiek zainteresować kogoś na dłużej. A już na pewno nie dziewczynę. Wszystko zmieniło się w pewien deszczowy wtorek. Wszedłem do kawiarni blisko uczelni, żeby kupić kawę przed kolejnym wykładem. Było tłoczno, a ja z trudem znalazłem wolne miejsce. Kiedy odwróciłem się z kubkiem w dłoni, wpadłem na kogoś z impetem. Kawa wylała się na podłogę, a ja omal nie upuściłem notatek.
— Ojej, przepraszam cię! — Usłyszałem dźwięczny, pełen energii głos.
Opowiadała o swoich treningach
Spojrzałem w górę. Przede mną stała dziewczyna w neonowych legginsach, sportowej kurtce i z włosami spiętymi w niedbały kucyk. Była jak eksplozja kolorów w moim szarym świecie.
— Nic się nie stało — wymamrotałem, próbując pozbierać myśli.
— Jestem Kalina — powiedziała, wyciągając rękę i uśmiechając się szeroko. — Studiuję na AWF-ie. A ty?
— Oskar. Polonistyka — odpowiedziałem, czując, jak na twarz wypływa mi rumieniec.
Kalina spojrzała na moje notatki, które trzymałem kurczowo.
— Polonistyka? To brzmi poważnie. Ja wolę biegać, niż czytać, chociaż czasem lubię dobrą książkę. Może kupię ci nową kawę w ramach przeprosin?
Zgodziłem się, chociaż serce waliło mi jak młotem. Usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy rozmawiać. Była głośna, żywa i pełna entuzjazmu. Opowiadała o swoich treningach, zawodach i o tym, jak bardzo kocha ruch. Ja słuchałem, wpatrując się w nią z fascynacją. Jak to możliwe, że ktoś tak pełen życia zwrócił uwagę na kogoś takiego jak ja?
Zaczęliśmy spotykać się częściej
Kilka dni później Kalina zaprosiła mnie na wspólne bieganie.
— Musisz się trochę poruszać, Oskar — powiedziała ze śmiechem. — Nie możesz tylko siedzieć i czytać.
Zgodziłem się, chociaż nie miałem pojęcia, w co się pakuję. Założyłem stare dresy i trampki, czując się jak przebieraniec. Kiedy spotkaliśmy się w parku, Kalina wyglądała profesjonalnie, a ja... no cóż, jak student polonistyki na wygnaniu. Biegliśmy wolno, a ona cały czas do mnie mówiła, motywując mnie.
— Dasz radę! Jeszcze trochę! — krzyczała.
Po dwudziestu minutach myślałem, że wypluję płuca. Ale jednocześnie czułem coś nowego. Czułem, że żyję. Zaczęliśmy spotykać się częściej. Kalina wyciągała mnie na spacery, na rower, na siłownię. Moi koledzy z wydziału patrzyli na mnie z niedowierzaniem.
— Oskar, co ty robisz? — zapytał mnie kiedyś Michał. — Ty i sport? Przecież to się nie łączy. A ta dziewczyna z AWF-u... to jakieś nieporozumienie.
Nie tylko moi znajomi byli sceptyczni. Koledzy Kaliny z AWF-u też nie szczędzili nam złośliwych komentarzy.
— Kalina, co to za chłoptaś? — Usłyszałem, jak jeden z nich rzucił, kiedy przyszła po mnie na wydział. — Przecież on ledwo książkę podnosi.
Kalina tylko się roześmiała i wzięła mnie pod ramię.
— Zdziwiłbyś się, co potrafi — odpowiedziała dumnie.
Czułem się przy niej wyjątkowo. Pokazała mi, że można żyć inaczej, że można się śmiać, biegać i nie przejmować się tym, co myślą inni.
Miłość po prostu się zdarza
Nasza relacja rozwijała się powoli, ale pewnie. Zaczęliśmy spędzać ze sobą każdą wolną chwilę. Ja opowiadałem jej o literaturze, a ona słuchała z uwagą, choć czasem przyznawała, że niewiele rozumie. Z kolei ja uczyłem się od niej, jak cieszyć się drobnymi rzeczami — słońcem na twarzy podczas biegu, smakiem zdrowego jedzenia po treningu. Pewnego wieczoru siedzieliśmy na ławce w parku, zmęczeni po długim spacerze.
— Wiesz, Oskar — powiedziała nagle Kalina, patrząc mi prosto w oczy. — Cieszę się, że na ciebie wpadłam w tej kawiarni.
— Ja też — odpowiedziałem cicho. — Zmieniłaś moje życie.
Nachyliła się i pocałowała mnie. To był mój pierwszy pocałunek i był... idealny. Czułem, że mimo różnic, mimo drwin innych, znaleźliśmy coś, co jest tylko nasze. Nasze światy były tak różne, ale może właśnie dlatego tak dobrze do siebie pasowaliśmy. Ja dawałem jej spokój i refleksję, a ona mi energię i radość. Kiedyś myślałem, że jestem niewidzialny. Teraz, dzięki Kalinie, czułem, że naprawdę żyję. Zrozumiałem, że miłość nie pyta o wydział, na którym studiujesz, ani o to, czy wolisz książki czy bieganie. Miłość po prostu się zdarza, a ty musisz tylko mieć odwagę, żeby za nią pobiec.
Oskar, 21 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Dostałam hojny spadek po cioci i chciałam zrobić remont łazienki. Mój mąż uznał, że lepiej spłacić długi szwagra”
- „Zadłużyłam się, by zabrać syna do parku rozrywki. Chciałam tylko uśmiechu mojego dziecka, a kupiłam sobie rok strachu”
- „Gdy w piątkowy wieczór usłyszałam dzwonek do drzwi, nie spodziewałam się, kogo zobaczę. Przeszłość wróciła w 1 chwili”



























