"Tarzan: Legenda" fot. materiały prasowe

"Tarzan: Legenda" czyli historia o gołej klacie Skarsgarda?

Alexander Skarsgård skupia na sobie uwagę, ale nie wszyscy pozostają w jego cieniu!
Edyta Liebert / 08.07.2016 11:17
"Tarzan: Legenda" fot. materiały prasowe

Jeśli ktoś myśli, że losy Tarzana to bajka tylko dla chłopców, i to ledwo odstających od ziemi, lepiej niech przejrzy zdjęcia, promujące najnowszy film o przygodach mieszkańca afrykańskiej dżungli, który trafia do cywilizacji. Jedno jest pewne: Alexander Skarsgård i jego goła, umięśniona klatka piersiowa, zasługują na podwójne oklaski.

Żyjemy w czasach, kiedy to aktorzy i aktorki stają na rzęsach, by dorównać imaginacji na temat danej roli. Wychudzony Christian Bale czy Matthew McConaughey? Okaleczony Leonardo DiCaprio? Ci aktorzy zasłużenie zapisali się na kartach historii kina niemal ekstremalnego. Z kolei Alexander Skarsgård przeszedł na bardzo restrykcyjną dietę, a siłownia stała się jego drugim domem. Efekty możemy podziwiać na ekranie przez 109 minut filmu "Tarzan: Legenda".

Ci aktorzy ryzykowali zdrowie i życie dla roli

I teraz wchodzi on...

Nie jest tak, że skupiamy się tylko na walorach zewnętrznych aktora. Nie jest również prawdą, że tylko jednego lub... jednej. Obsada filmu skomponowana przy udziale Davida Yatesa (eksperta od przenoszenia nas w dziwne światy, przykład: ekranizacja "Harry'ego Pottera"), nie pozostawia wiele do życzenia. Niezmiennie dobry w swoich fachu Christoph Waltz, intrygujący Samuel L. Jackson, który swoją mimiką potrafi odwrócić uwagę nawet od stada niebezpiecznych goryli za swoimi plecami, i w końcu zjawiskowa Margot Robbie, której uroda znakomicie kontrastuje z surowym klimatem filmu. Wracając jednak do imponującej muskulatury Tarzana, która skądinąd gra pierwsze skrzypce, zdaniem krytyków to tylko przykład tego, jak odwrócić uwagę widzów od banalnego scenariusza. Naprawdę tak idiotycznego, jak mówią recenzenci?

Tarzan w wielkim mieście

Jak czytamy w opisie filmu, znajdujemy się w XIX-wiecznym Kongo. Minęło 8 lat, od kiedy Tarzan opuścił afrykańską dżunglę na rzecz cywilizowanego życia w Londynie i zaopatrzył się w nową tożsamość, lorda Greystoke'a. Uwiera go jednak dobrze leżący na ciele strój arystokraty i decyduje się wrócić do Konga. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jest pionkiem w śmiertelnie niebezpiecznej grze targanego wolą zemsty, chciwego kapitana Leona Roma z Belgii (w tej roli boski Christoph Waltz). Okazuje się, że osoby stojące za zabójczym spiskiem nie mają pojęcia, co rozpęta się za ich sprawą.

materiały prasowe

Czyżby to kolejna bajka o kolonializmie i o tym, jak biały człowiek stanie sztorcem wobec białej rasy? Eks-Tarzan nie zdaje sobie sprawy, że wkłada kij w mrowisko, a to co się potem dzieje w Kongo to mieszanka końca lat 90. XIX wieku i współczesności. Samuel L. Jackson gra postać czarnoskórego tubylcy, który nieustannie jest zadziwiony batalią, jaka toczy się pod jego nosem. Mając jednak na uwadze jego sarkastyczny i złośliwy dowcip (pamiętamy "Nienawistną ósemkę" i "Django"), nie można mu odmówić aktorskiego wdzięku, z jakim... robi z siebie wiecznie zdziwionego głupka (zdania są podzielone).

materiały prasowe

Cel filmu: niezidentyfikowany?

Alexander Skarsgård w skórze Tarzana ma na celu położyć kres krzywdom wyrządzonym czarnoskórym, choć sam strzelał w przeszłości do rdzennych Amerykanów. O co chodzi? Czy gdzieś po drodze gubi się sens całego filmu? Najgorzej, i zarazem być może najlepiej, główną osią "Tarzana"Legendy" jest on sam. Film o człowieku z dżungli jest faktycznie filmem o nim samym. Skupia on uwagę na sobie do tego stopnia, że kobiety liczą krople potu na jego bicepsach, a panowie zastanawiają się, kiedy opadną mu nisko osadzone spodnie. Warto też wspomnieć o pojedynku dżentelmenów, czyli Tarzana i Goryla na dość enigmatycznych i nie do końca logicznych zasadach...

materiały prasowe

"Tarzan: love story"

Smaczku dodaje również dama w opałach, czyli Margot Robbie, a na potrzeby filmu Jane Clayton. Więziona przez Leona Roma z Belgii, który jest sprawcą wielu szkód. Aktorka nie ma zbyt porywającej roli, jednak jest przekonująca i wcale nie tak niewinna, jak na klasyczną damę w opałach przystało. Aleksander Skarsgård jako Tarzan jest chyba najatrakcyjniejszym aktorem w tej roli, a Margot Robbie prawdziwą pięknością. I choć trudno powstrzymać chichot podczas oglądania sceny przywoływania przez Tarzana swojej ukochanej ptasim śpiewem, to trzeba przyznać, że cały obraz jest miły dla oka. Absurdalny, ale jednak zabawny.

materiały prasowe

Ocenę filmu pozostawiamy wam! Piszcie w komentarzach, czy zamysł filmu "Tarzan: Legenda" do was przemawia!

To cię zainteresuje:

Najprzystojniejsi i najlepiej zbudowani piłkarze