"W końcu środa. Do weekendu jeszcze tylko 2 dni! 2 dni!!!" Tak, wielu z nas żyje od weekendu do weekendu. Niedzielne wieczory spędzają nam sen z powiek. Obawiamy się poniedziałku, stresu, konfrontacji z szefem i pracy. I nie chodzi o to, że jesteśmy narodem leniwych imbecyli. Wręcz odwrotnie. Pracujemy ponad normę, poświęcamy się, bierzemy nadgodziny. Ale praca wywołuje w nas dziwny lęk. Czego więc się boimy? Dlaczego nie lubimy swoje pracy?

Kim są i czego boją się polscy millenialsi?

WIDEO

player placeholder

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę!

Polacy za swoją pracą nie przepadają. Nie chodzi jedynie o pieniądze, chociaż na to narzekamy najczęściej. Wciąż zarabiamy za mało, czujemy się wykorzystywani i niedoceniani finansowo. Dodatkowo paraliżujący okazuje się strach przed tym, czy starczy nam do 1., czy spłacimy kredyt, czy opłacimy mieszkanie i czy będziemy mieli na podstawowe wydatki. Czkawką odbijają się nam umowy śmieciowe, które nie dają żadnej, ale to żadnej pewności i stałości zatrudnienia.

Konkurencja czyha za rogiem

Dodatkowo nie czujemy się pewni swojej pracy. Wiemy, że czasy PRL-u, w których dorastali nasi rodzice, dawno się skończyły. Dziś niewielu z nas może pochwalić się, że w jednej firmie przepracowało ponad 10 lat. Jeśli pracujesz gdzieś 5, to i tak można uznać to za ogromy sukces. Wielu z nas dodatkowo przeraża konkurencja. Co roku uczelnie wyższe wypuszczają setki specjalistów, którzy zdobywają nowe kompetencje. Od kandydata na dane stanowisko pracy wymaga się studiów, doświadczenia, znajomości kilku języków obcych. A nasi szefowie? Wcale nie pocieszają. Nie jeden Polak usłyszał już pewnie od swojego pracodawcy, że na jego miejsce znajdzie się ktoś inny - ktoś dużo lepszy. Żyjemy w dobie smutnej świadomości, utwierdzając się, że nie ma ludzi niezastąpionych, bo przecież chętnych nie brakuje.

Czy ukończenie studiów gwarantuje znalezienie pracy? Odpowiedź brzmi: "nie!"

Zarządzanie strachem

Polacy obawiają się też swojego pracodawcy. Reakcji, próśb, narastających obowiązków i żądań. W Polce wiele firm stosuje metodę zarządzania strachem. Coraz częściej dochodzi też do mobbingu. Brak zasad, niepisane reguły, układy i układziki sprawiają, że dla wielu Polaków poranny budzik jest czymś w rodzaju wyroku sądu – znowu praca. Oprócz tego niedocenienie i niepewność jutra sprawiają, że nawet lekka praca za przysłowiowym biurkiem staje się cięższa niż ta w kamieniołomach. Cięższa, bo obarcza psychikę i wpływa na inne sfery życia prywatnego.

Dezinformacja i problemy w komunikacji

Nie ma nic gorszego, jak pracownik, który w zasadzie nic nie wie. Nie do końca zna swoje obowiązki, o wielu kwestiach dowiaduje się drogą pantoflową, żyje w ciągłej niepewności i niewiedzy. To idealny przykład braku stabilności, który ciąży Polakom bardziej niż nieodpowiednie zarobki.

Czy jesteś dzieckiem bumerangiem?

Zobacz także:

Jesteśmy troszeczkę tchórzami...

Ponad połowa młodych Polaków najchętniej zmieniłaby swoją pracę na lepszą. Zmieniłaby, ale właśnie strach przed niestabilnym rynkiem pracy oraz niepewność powodują, że decyzję o zmianie odkładamy na później. Bo zmian boimy się tak samo mocno, co zwolnienia. Wolimy ciepłą posadkę, na która narzekamy co wieczór, bo brak nam odwagi, by odejść i poszukać czegoś innego.