nauczyciele nie zgadzają się na powrót do szkół bez szczepień fot. Adobe Stock

Nauczyciele nie zgadzają się na powrót do szkół przed szczepieniami. „Najwyżej weźmiemy L4”

Powrót do szkół uczniów klas 1-3 ucieszył ich rodziców, ale mocno zaniepokoił nauczycieli, którzy bez szczepień mają wrócić do nauczania stacjonarnego.
Urszula Wilczkowska / 13.01.2021 09:00
nauczyciele nie zgadzają się na powrót do szkół bez szczepień fot. Adobe Stock

Na powrót dzieci do nauki stacjonarnej bez wątpienia czekali wszyscy - uczniowie, ich rodzice, ale też i sami nauczyciele. Póki co po feriach do szkół wrócą tylko uczniowie najmłodszych klas, w których nauka przez internet jest najmniej efektywna.

Ta decyzja wywołała ogromne kontrowersje wśród rodziców, którzy nie wierzą, by nauka zdalna przynosiła jakiekolwiek efekty. Oburzeni są także nauczyciele, jednak z zupełnie innego powodu. Nie zgadzają się oni na powrót do szkół przed przyjęciem szczepionki.

Nauczyciele nie zgadzają się na powrót do szkół przed szczepieniami

Nauczyciele mają zaszczepić się przeciw koronawirusowi w pierwszej grupie, jednak wcześniej szczepionki zostaną podane seniorom powyżej 80 roku życia. Według informacji podawanych przez szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego, nauczyciele mogą być zaszczepieni nawet dopiero na przełomie marca i kwietnia. Oznacza to, że w czasie od 2,5 do 4 miesięcy nie będą oni zupełnie chronieni przed koronawirusem.

O obawach nauczycieli porozmawiał z nimi portal eDziecko.pl. W rozmowie dydaktycy jasno wyrazili sprzeciw wobec tak wczesnemu powrotowi do szkół bez szczepień. Nauczyciele zostaną w tym tygodniu poddani masowym testom, jednak coraz częściej pojawia się pytanie: co im po negatywnym teście, skoro w najbliższych tygodniach mogą zarazić się od dziecka bezobjawowo przechodzącego chorobę?

Nie ma szczepień? To nie będzie szkoły. Najwyżej pójdziemy na L-4 albo urlopy dla poratowania zdrowia. Nikt nie będzie tutaj ryzykował utraty życia lub zdrowia
- cytuje jedną z nauczycielek portal eDziecko.

Nauczyciele obawiają się też, że szkoły nadal nie są odpowiednio przygotowane na prowadzenie zajęć i chociaż Ministerstwo Edukacji miało na to co najmniej kilka miesięcy, nie zostały w tym kierunku podjęte żadne kroki. Swoimi obawami dotyczącymi prowadzenia lekcji w trybie stacjonarnym podzielił się Przemysław Staroń, dydaktyk uhonorowany tytułem Nauczyciela Roku dwa lata temu w rozmowie z Tomaszem Sekielskim w „Onet Rano”.

Według nauczyciela, szkoły nie są gotowe do przyjęcia dzieci już na poziomie rządowym. Panuje w nich ogromny organizacyjny chaos, który za wszelką cenę ma zostać rozwiązany po przyszłego poniedziałku. Podkreślił też, że ostatni powrót dzieci do szkół we wrześniu, poskutkował ogromną falą zakażeń.

Trzeba bowiem podkreślić, że nawet jeśli nauczyciele będą zaszczepieni, dzieci nadal będą zarażać się między sobą, a następnie przenosić COVID-19 do domu, do rodziców, dziadków i rodzeństwa. 

Źródło: edziecko.pl, onet.pl

To też może cię zainteresować:
Narodowa kwarantanna przedłużona do końca stycznia. Polacy rozwścieczeni: „Z czego my mamy żyć?!”
Szef ZNP: klasy 4-8 co najmniej do marca będą uczyć się zdalnie
Ograniczenie dostępu do usług publicznych dla niezaszczepionych osób? Minister zdrowia zdradza szczegóły