mieszkanie w trumnie w Hongkongu fot. Adobe Stock, leungchopan

Dom o powierzchni 2,8 mkw. za 1300 zł miesięcznie. Jak wyglądają nanomieszkania w Hongkongu?

Hongkong jest najdroższym miastem na świecie, ale czy za wysokimi cenami idzie komfort życia? Niestety, jak pokazują te nanoapartamenty, niekoniecznie.
Urszula Wilczkowska / 16.06.2021 09:12
mieszkanie w trumnie w Hongkongu fot. Adobe Stock, leungchopan

Hongkong jest jednym najdroższych miast na całym świecie, zwłaszcza pod kątem nieruchomości. Jednocześnie jest wyjątkowo rozwarstwiony społecznie - z jednej strony nie ma drugiego takiego regionu, w którym byłoby tylu multimiliarderów, z drugiej, skrajne ubóstwo jest tam na porządku dziennym.

Szacuje się, że nawet co 5 obywatel żyje poniżej granicy ubóstwa.

W Hongkongu żyje ponad 7,5 miliona ludzi - znaczna większość z nich w warunkach, które wiele osób uznałaby za nieludzkie. Szczególnie popularne są tzw. nanoapartamenty. Co kryje się pod tą szumnie brzmiącą nazwą?

Jak wygląda życie w jednym z najdroższych miast świata?

Mikroapartmenty zdobywają coraz większą popularność także w Polsce. Kawalerki o powierzchni 9 metrów kwadratowych są wybierane przez młodych singli, dopiero zaczynających dorosłe życie i raczej są traktowane jako mieszkania przejściowe.

W przypadku mieszkańców Hongkongu nanomieszkania - zatem jeszcze mniejsze nieruchomości - nie są wyborem, a koniecznością.

Business Insider kilka dni temu opisał historię Au Wai Chita, mieszkańca Hongkongu wynajmującego kawalerkę o powierzchni... 2,8 metrów kwadratowych. Czynsz za to mieszkanie wynosi równowartość około 1300 złotych - czyli tyle, za ile w Warszawie można wynająć spory pokój w centrum.

 W Hongkongu czynsz jest średnio dwa razy wyższy niż w Londynie - także uchodzącym za niezwykle drogie miasto, co pokazuje przykład domu węższego niż autobus wystawionego za prawie 4 miliony złotych

Au Wai Chit w rozmowie z portalem przyznał, że jest na samym dnie społeczeństwa. Mieszkanie dzieli z 18 innymi osobami. Mieszkańcy na takie nieruchomości mówią domy-trumny. Nie da się ukryć, że jest to trafiona nazwa...

Niestety osoby mieszkające samotnie jak Au Wai Chit, którego historię opisał Business Insider i tak są na uprzywilejowanej pozycji. W hongkońskich nanomieszkaniach mieszkają nie tylko osoby samotne, ale i całe rodziny. Większość mieszkańców miasta wstydzi się swoich domów. Żeby zmienić warunki lokalowe na własny dom, muszą oszczędzać nawet przez 20 lat.

dom w trumnie Hongkong
fot. 3-osobowa rodzina mieszkająca w nanoapartamencie/Screen Youtube Sky News

Krótki reportaż Sky News, który można obejrzeć na Youtube pokazuje 3-osobową rodzinę, która od 4 lat żyje w domu wybudowanym w szczelinie między dwoma innymi budynkami. Skrajnie niski metraż ich mieszkania sprawia, że wszyscy praktycznie cały wspólny czas spędzają w łóżku - jedynym miejscem, w którym można usiąść w całej kawalerce.

To niejedyny przypadek, który pokazuje, jak rozwój chińskich miast wpływa na sytuację obywateli. Nie tak dawno opisywałyśmy historię kobiety, która mieszka w domu na środku autostrady. Niestety w obliczu coraz większego przeludnienia można zakładać, że takich sytuacji będzie coraz więcej.

Źródło: businessinsider.com.pl, Youtube: Sky News

Czytaj także:
Łazienki Królewskie na sprzedaż. Ile trzeba zapłacić za fragment najsłynniejszego parku w Polsce?
Rodzice nie płacili czynszu, odziedziczyły go dzieci. Wyjaśnienia sprawy podjął się sam Rzecznik Praw Obywatelskich
"Polski Ład". Rząd obiecuje dofinansowania do wkładu własnego pod kredyty hipoteczne. Kto może liczyć na wsparcie?