Mel Gibson fot. ONS.pl

Z zagorzałego katolika z własną kaplicą zamienił się w butnego skazańca. Ideał sięgnął bruku

„Prędzej wyschnie piekło, niż przeproszę”. Butny Mel Gibson nie tylko rujnował swoje związki, lecz także reputację.
/ 30.04.2021 11:16
Mel Gibson fot. ONS.pl

Kiedyś porywał widzów na całym świecie… Ten niegdyś wzorowy ojciec rodziny i przykładny mąż zmienił się w wiarołomnego rozpustnika, który ani myśli się korzyć przed opinią publiczną.

Pamiętnego 13 kwietnia 2009 r. popularny aktor Mel Gibson zadał cios wartościom rodzinnym głoszonym przez ortodoksyjnych chrześcijan, którzy dotąd uważali go za wzór cnót i idola bogobojnej Ameryki. Tego dnia ogłosił bowiem swój rozwód z Robyn, z którą przeżył blisko 30 lat w udanym (jak powszechnie sądzono) związku i z którą miał siedmioro dzieci.

Na nic się zdała deklarowana przez Mela głęboka wiara i długoletnia działalność charytatywna. Wystarczyło zauroczenie rosyjską piosenkareką, niejaką Oksaną Grigoriewą, by ideał legł w gruzach. Opinia publiczna odebrała to nie tylko jako zdradę małżeńską, ale także jako zdradę przyzwoitości oraz głęboką rysę na wizerunku wzorowego męża i dobrego chrześcijanina, za jakiego dotąd uchodził.

Mel Gibson i Robyn Moore poznali się pod koniec lat 70. Ona była pomocą stomatologa, a on właśnie rozpoczynał drogę na szczyt swoją pierwszą rolą filmową w filmie „Mad Max”. Zdobył solidnie wykształcenie aktorskie w najbardziej prestiżowej szkole tego typu w Australii, mimo że z pochodzenia był Amerykaninem.

Jego rodzice bowiem wyjechali ze Stanów, by uchronić syna przed wojną w Wietnamie. Gibsonowie byli gorliwie wierzący. I w takiej atmosferze wzrastał też mały Mel. Zawsze podkreślał, że życie to poświęcenie, miłość i małżeństwo aż po grób. Gdy poznał Robyn, nazywał ją „skałą gibraltarską bez skazy”, i chociaż była anglikanką, to ślub wzięli w katolickim kościele w Adelajdzie 7 czerwca 1980 r.

Niektórzy nie mogli się nadziwić, co też urzekło przystojniaka w tej dość przeciętnej pannie, lecz on zawsze odpowiadał, że znudziły go seksowne piękności z dużymi biustami i wybrał Robyn, bo była najbardziej nieśmiała ze wszystkich znanych mu dziewcząt.

Robyn rodziła dzieci, a Mel oddawał się zawodowej pasjiW 1984 r. wystąpił po raz pierwszy w filmie amerykańskim. Zagrał postać Fletchera Christiana w „Buncie na Bounty”.W 1996 r. otrzymał aż dwa Oscary: dla najlepszego reżysera i za najlepszy film, które przyznano obrazowi „Braveheart. Waleczne Serce”.

Miał wszystko, czego pragnął

Wydawało się, że jego życie jest szczęśliwe i pozbawione skandali. Prasa światowa z uznaniem pisała o rzadkim w Hollywood przypadku małżeńskiej wierności i lojalności. Ich dzieci wzrastały z dala od showbiznesu i jego pokus. Jedna z córek wstąpiła nawet do klasztoru.

W swej posiadłości w Malibu Mel wybudował kaplicę pod wezwaniem Świętej Rodziny. Tam co niedzielę wszyscy schodzili się na wspólne nabożeństwo. Pierwszą rysę na idealnym wizerunku gwiazdora uczyniła „Pasja”, film w całości przez niego wyprodukowany i wyreżyserowany, który opowiada o ostatnich godzinach życia Jezusa. Dzieło zarobiło krocie, ale zarówno chrześcijanie, jak i Żydzi uznali je za obraz kontrowersyjny.

Pierwszy raz oskarżono wtedy aktora o antysemityzm. Przyzwyczajony do pochwał, zawsze stawiany za wzór, Gibson marnie radził sobie z krytyką. Możliwe, że to właśnie wtedy zaczął pić. W 2006 r. został aresztowany za jazdę po pijanemu. Aktor dosłownie wytoczył się z auta i zamiast od razu przyznać się do winy, obrzucił policjanta stekiem antysemickich wyzwisk.

Jesteś Żydem? Pier...eni Żydzi! To oni są odpowiedzialni za wszystkie wojny na świecie! – wybełkotał.

Uniknął kary tylko dlatego, że zobowiązał się pójść na odwyk. Jego zamroczenie alkoholowe spowodowało, że głośno wyraził sąd, który pokutował w jego rodzinnym domu. Ojciec Mela znany był bowiem z głoszenia oryginalnego poglądu, że zagłada Żydów to wydumany mit. Ta rysa na wizerunku aktora przysporzyła mu kłopotów, którym już sprostać nie potrafił. Coraz częściej szukał zapomnienia w alkoholu. A gdy się upijał, wszczynał burdy. Tracił poczucie przyzwoitości i stawał się bohaterem różnych skandali. Królem przygodnych romansów.

Po pięćdziesiątce zdał sobie sprawę, że nie jest już „najseksowniejszym mężczyzną świata”, za jakiego według magazynu „People” jeszcze niedawno uchodził. Zmarszczki, łysina i nadwaga wywoływały de- presję, ale romanse dawały mu złudne poczucie, że panie go wciąż uwielbiają. Robyn długo znosiła upokorzenia w imię małżeńskiej przysięgi.

Pamiętała też słynne wyznanie męża, że dla kobiet na całym świecie jest amantem godnym pożądania, ale dla swojej żony jedynie kimś, kto ma dobrze umyć naczynia. Rozgrzeszała go i dyskretnie milczała na temat jego odwyków i prób samobójczych.

O tym, że od trzech lat byli w separacji, wszyscy dowiedzieli się dopiero, gdy złożyła pozew rozwodowy. Bo nawet święta Robyn nie wytrzymała, gdy zobaczyła zdjęcia z posiadłości Gibsonów na Korsyce, ukazujące ściskającą się parę.

Nie zniosła głośnego romansu Mela z gwiazdką estrady, Rosjanką Oksaną Grigoriewą. Młoda kochanka bez żenady wieszała się na szyi Gibsona, całowała go i obejmowała, nie bacząc na to, że rujnuje reputację kochanka i kruszy jego mit jednego z ostatnich moralnych gwiazdorów Hollywoodu. Jeśli nawet Oksana kochała Mela, to wreszcie przestała go kochać Robyn, a wraz z nią cała Ameryka.

W atmosferze odtrącenia przyszło Gibsonowi zmierzyć się z rozwodem, walką o pieniądze i o opiekę nad Tomem, małoletnim synem, jednym z siódemki ich dzieci. Wszyscy przeżyli szok, gdy się okazało, że aktor i reżyser zostanie… ojcem kolejnej córeczki.

Oksana triumfowała. Oto „święty Hollywoodu”, wzór ojca, męża i katolika stracił dla niej głowę i reputację, chociaż była jedynie modelką występującą w reklamie bielizny. Skończyła wprawdzie szkołę muzyczną w Moskwie, ale prawdziwej kariery piosenkarki nie zrobiła. Mel stał się jej nadzieją na zaistnienie, przynajmniej na pierwszych stronach gazet. Ale on szybko znudził się tym związkiem i nie dotarł nawet na salę porodową, gdy rodziła się Lucia.

Nie było go także na sesji zdjęciowej dla magazynu „Hello!”. Niebawem wyszło na jaw, że miał już wtedy nową kochankę, gwiazdeczkę filmów porno. A ta nie omieszkała wyjawić prasie, że za każdą sekssesję dostawała od aktora 800 dolarów. Tym razem to Oksanie puściły nerwy. Mel zwyzywał ją od dziwek i groził śmiercią. Nagranie z ordynarnymi wyzwiskami trafiło do sądu. A tam Oksana wyjawiła, że kochanek bił ją nawet wtedy, gdy trzymała w ramionach ich dziecko, że wybił jej zęby i pokiereszował, bo „na to zasługuje”…

Sąd w Los Angeles skazał Mela na trzy lata więzienia w zawieszeniu, zakazał zbliżać się do Lucii i Oksany, zasądził dla nich 750 tys. dolarów alimentów.

Całkiem możliwe, że karczemne awantury z rękoczynami skończyłyby się dla aktora gorzej, gdyby nie oświadczenie jego byłej już żony Robyn. Oznajmiała ona sądowi, że Mel był zawsze dobrym ojcem, łagodnym człowiekiem „o złotym sercu”, i że nigdy nie używał przemocy w rodzinie. Nie musiała tego robić, a jednak na oczach całego świata stanęła po stronie przegranego partnera – i świat jej uwierzył.

Zwłaszcza, że rozstała się z Melem bez awantur i „z zyskiem”. Nie spisali bowiem intercyzy przed ślubem, co z mocy prawa oznaczało, że przy rozwodzie ona dostanie połowę wszystkich dóbr, oszczędności i do- chodów męża. Tak więc Mel Gibson oddał Robyn blisko pół miliarda dolarów nie dlatego, że chciał tylko dlatego, że tak nakazywało mu prawo. Na fortunę aktora składały się m.in. 600 mln dol. zarobionych na „Pasji”, nieruchomości warte ponad 200 mln dol. i blisko 100 mln dol. zysków z różnych produkcji filmowych i telewizyjnych.

Choć sprawa wydawała się prosta, to na wszelki wypadek Robyn wynajęła Laurę Wasser, adwokatkę, która rozwiodła pomyślnie Steviego Wondera, Angelinę Jolie i Britney Spears. A Mela reprezentował Robert Kaufman, adwokat Jennifer Aniston, Jessiki Simpson i Reese Witherspoon. Po zakończonej rozprawie obie strony wydały wspólny komunikat, w którym stwierdziły, że przez całe ich małżeństwo oraz lata separacji dbali o prywatność i spokój swojej rodziny i nadal będą tak postępować w imię jej dobra. Hollywood zna wielu skruszonych grzeszników.

Wątpliwe jednak, aby Mel Gibson do nich dołączył, skoro na pytanie, czy zechce przeprosić za swoje rozróby, odparł butnie:

Ani myślę! Prędzej piekło wyschnie, niż za coś przeproszę!

Czytaj także: „Nie musiała zginąć. Osierociła synów, ale pamięć o niej nie umrze - życie księżnej Diany”Dramatyczne życie Keanu Reevesa. Czy pogodził się z utratą córki?Ofiara sekty czy naiwna aktoreczka? Prawda o związku Katie Holmes i Toma Cruise'a