Nowe życie Czarka Pazury

Nigdy nie zapomni swoich 44. urodzin. Tego dnia usłyszał od żony, że ich małżeństwo nie ma już sensu. Cezary Pazura myślał, że zawalił się jego świat. Ale spotkał kobietę, która przywróciła mu wiarę w miłość.
/ 29.07.2008 11:43
W jaki sposób można zostać gwiazdą plotkarskich portali? Oto krótka recepta. Wystarczy, że jesteś aktorem, opuści cię żona, a ty spotkasz kobietę, która cię pokocha z wzajemnością. Doniesienia na temat nowego związku Czarka Pazury to wyścigi pomiędzy serwisami plotkarskimi Pudelkiem, Kozaczkiem i Pomponikiem, które systematycznie donoszą: „Ona mogłaby być jego córką. On jest żonaty, więc to pewnie kochanka. Jaki dziany! Ona na pewno leci na kasę”.

Ile w tym prawdy? Istotnie, różnica wieku między Czarkiem a jego partnerką Edytą jest duża. 26 lat. Z Weroniką rozwiódł się tuż przed świętami. Faktycznie w życiu zarobił już swoje. Jedna rzecz nie pasuje jednak do rysopisu: kochanka. Nowa partnerka Czarka Edyta Zając to dziewczyna, która zakochała się w porzuconym przez żonę mężczyźnie. Zakochała się z wzajemnością. I cóż w tym złego? Nic. Jest dobrze, a nawet lepiej niż dobrze. Cezary nie umie żyć bez miłości, a nie widział jej już w oczach Weroniki Marczuk-Pazury, swojej drugiej żony. Edyta jest o rok starsza od Anastazji – córki Czarka z pierwszego małżeństwa. Choć została laureatką regionalnego etapu wyborów Miss Polski w Małopolsce, nie uderzyła jej do głowy woda sodowa. Studiuje, żyje skromnie, marzy o własnej rodzinie. Wychowana w pełnym miłości domu (nikt spośród jej bliskich nie ma nic wspólnego z show-biznesem) jest zupełnie normalna. Spokojna, dojrzała, ma swoje zasady. Każdy z jej trzech starszych braci ma już własną, szczęśliwą rodzinę.

Poruszający się od lat w zawikłanym świecie mediów Cezary myślał, że takich kobiet już nie ma. „Sądziłem, że wymarły” – śmieje się teraz. Od ich przypadkowego spotkania w pociągu minęło pół roku. Czarek przeżywa coś, co nigdy w życiu mu się nie przytrafiło. Beztroskę, narzeczeństwo, radość. A dodatkowy spokój i rozgrzeszenie powinny dać mu słowa Weroniki z wywiadu dla magazynu „Viva!”: „Chcemy szczęścia dla siebie, nawet jeśli okaże się, że to nie będzie nasze wspólne szczęście, ale każdego z nas z osobna”.


Niebezpieczne związki
Pierwsza żona aktora miała kłopoty z alkoholem i narkotykami. Porzuciła Pazurę, gdy ich córka Anastazja miała trzy lata. Mała została z Czarkiem. Przez rok próbował wszystko poukładać od nowa na własną rękę. W 1994 roku wyjechał z Olafem Lubaszenką do Sopotu ze spektaklem „Emigranci”. Była późna wiosna. „Historia znana jest powszechnie. Poznaliśmy się na molo. Jedna z przechodzących dziewczyn od razu wpadła mi w oko. Marzyłem, by podeszła do mnie. Zrobiła to, ponieważ jej koleżanka chciała dostać mój autograf. Następnego dnia wybraliśmy się na przejażdżkę skuterami wodnymi do Krynicy Morskiej. Z nią. Z Weroniką. Lewo zdążyłem na swój spektakl – wspomina Czarek. „Zakochaliśmy się w sobie bez pamięci. Zauroczenie przyszło natychmiast” – zwierza się Weronika. Do Polski przyjechała w 1992 roku „za lepszym życiem” – jak mówiła.

Podwójne życie Weroniki

„Czarek i ja nigdy nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Nasz związek oparty był na prawdzie i bardzo głębokiej miłości. Boli mnie nagłe zainteresowanie moją przeszłością, o której dawno już zapomniałam i która nie ma dziś znaczenia. (...) Dlaczego media postanowiły ujawnić ją akurat teraz, w tym trudnym dla mnie i Czarka czasie, tego nie wiem i nie rozumiem” – powiedziała Weronika w jednym z wywiadów. Odpowiedź jest jednak bardzo prosta. Ludzką pamięć odświeżyła sama Weronika, angażując się  jako jurorka w popularnym programie „You can dance – Po prostu tańcz” (notabene małżeństwo z Czarkiem Pazurą bardzo jej w tym pomogło).

Jak naprawdę było przed laty? Przyjechała do obcego kraju, nie znała języka. Była uparta. Rozpoczęła naukę w policealnym studium ekonomicznym w Sopocie, a po zajęciach tańczyła w trójmiejskim klubie Amazonka, czasami rozbierając się na wieczorach kawalerskich lub tu i ówdzie. Dzięki temu, że skończyła szkołę muzyczną w Kijowie oraz chodziła na zajęcia z pantomimy i tańca nowoczesnego, znalezienie takiej właśnie pracy było dla niej najłatwiejsze. Miała 20 lat. Dopiero podjęcie studiów umożliwiło jej zmianę pracy. „Zostałam specjalistą ds. handlu zagranicznego w jednej z gdańskich firm” – wspomina. Biorąc pod uwagę jej drogę życiową i społeczny awans, nie ma wątpliwości, że jest osobą bardzo silną i niezwykle zaradną. W tamtym czasie wyszła również za mąż. Jej pierwszy mąż Bartek Nowopolski nie chce o niej opowiadać, ma już nową, szczęśliwą rodzinę i nie widzi powodów, by wracać do tej historii z przeszłości. Zdradził jedynie, że poznał Weronikę „w pięknych okolicznościach przyrody” i pokazał jedną z limuzyn, których wypożyczaniem obecnie się zajmuje: „Podobną jechaliśmy do ślubu” – wyznał. Wspólni znajomi Bartka i Weroniki sugerują, że było to małżeństwo fikcyjne, bo Weronika jako Ukrainka miała problemy z przedłużeniem pobytu w Polsce. Po bardzo krótkim czasie rozwiodła się z Bartkiem.


Pierwszy taniec jest tylko nasz
Weronika i Cezary powiedzieli sobie „tak” w Dąbrowie Pleckiej pod Kutnem w sierpniu 2003 roku. Dlaczego właśnie tam? Ponieważ Czarek (jak to Czarek) przyjaźni się z tamtejszym proboszczem. Po wielu latach starań o unieważnienie sakramentu jego poprzedniego małżeństwa państwo młodzi mogli wreszcie stanąć na ślubnym kobiercu w kościele. Obydwoje płakali. Huczne wesele było sfinansowane z pierwszego solidnego honorarium Czarka za udział w niemieckim filmie „Zutaten fur Traume”. Ponad dwustu gości bawiło się w restauracji Willa Nuova w Wilanowie.

„Kochani, zaprosiliśmy na nasze wesele tylko najbliższych przyjaciół, bawcie się z nami i cieszcie tak jak my – mówił Czarek, witając gości. – Oddajcie nam tylko pierwszy taniec”. Zabrzmiały dźwięki „Wonderful World” Louisa Armstronga. A oni tańczyli wpatrzeni w siebie, jakby nikt inny na świecie nie istniał.

Gdzie się podziało to wielkie uczucie?
Poza sprawami rodzinnymi państwa Pazurów łączyły także wspólne interesy. Od początku intensywne. Nie starczyło nawet czasu na podróż poślubną, chodzenie za rękę, do kina.

„Może właśnie tego nam zabrakło? Od razu wpadliśmy w dorosłe życie” – zastanawia się czasem Czarek. „Narzuciliśmy sobie tempo, które nas zmęczyło. Przez wszystkie lata naszego małżeństwa rodzina i kariera mojego męża były dla mnie najważniejsze. Wspólnie uznaliśmy, że będę najlepiej reprezentować jego interesy. Aby robić to rzetelnie, nieustannie się kształciłam, nabierałam doświadczenia jako menedżer, nadzorowałam wszystkie projekty, w których brał udział mój mąż” – powiedziała Weronika.

Tak oto niewątpliwy talent Czarka połączony ze świetnym zorganizowaniem jego żony wydawał na świat sukces za sukcesem. Nagroda w Gdyni za rolę Czarka w „Tacie” Ślesickiego, tytuł najlepszego aktora 1993 roku, Złota Kaczka w 1994 roku, kolejna cztery lata później, w tym samym roku gwiazda w łódzkiej Alei Gwiazd, produkcja własnego filmu („Nienasycenie”, „Wstyd”). Do tego kabarety, seriale, dubbingi. Perfekcjoniści do bólu. Świat należał do nich. I nagle bęc! Decyzja o rozstaniu.
Nikt nie mógł tego pojąć, nawet bliscy przyjaciele. Jak to tak? Zawsze promienni, zadowoleni, idealni, wszędzie razem. Co było powodem decyzji o separacji? Zbyt szybkie tempo życia? Za dużo zajęć? Zbyt dużo sukcesów?

„Myślę, że mieliśmy wobec siebie bardzo wysokie wymagania. Może zbyt wysokie” – to wersja Weroniki, która wyprowadziła się już ze wspólnego domu i wynajęła samodzielne mieszkanie.


„Weronika miała bardzo dużo obowiązków i wiele różnorodnych prac. Życie zawodowe pochłonęło ją bez reszty. To ona stymulowała mnie do działania i wiary w siebie. Była muzą, dla której wciąż pracowałem” – mówił Czarek.

Któregoś dnia prędkość ich życia przekroczyła chyba barierę dźwięku. Wszystko pękło. Od rozstania Pazurów (czerwiec 2006) Czarek jest w trakcie terapii psychologicznej. Stara się zrozumieć to, co się stało... Dotychczas wierzył święcie, że ślub kościelny do czegoś zobowiązuje. Żona była dla niego zawsze „jego Weroniką”. Jednak okazuje się, że obraz świata widziany przez nią różni się od tego widzianego przez niego. To dwie zupełnie inne optyki.

„Cenię ją jednak za to, że uczciwie przyznała, iż nie mogła już z tym wszystkim dłużej żyć. To było 13 czerwca, w moje urodziny, czterdzieste czwarte” – dodaje. Pazurom zabrakło być może także tego, co w takich chwilach potrafi scalić nawet najbardziej zwaśnione strony. Choć w trakcie ich związku Weronika stała się dla Anastazji matką, nie mają wspólnych dzieci.

Ja też zasłużyłam na szczęście
„Odkąd związałam się z Czarkiem, ciężko pracowałam na swój wizerunek (...) i zasłużyłam na szczęście, szacunek i spokój” – twierdzi Weronika. Istotnie, w czasie związku z mężem realizowała również wiele samodzielnych przedsięwzięć. Teraz więc nie może narzekać na brak zajęć: prowadzi firmę producencką, uczy się na studiach podyplomowych, jest wspólniczką w kancelarii adwokackiej, została też współzałożycielką Towarzystwa Przyjaciół Ukrainy, w którym obecnie jest prezesem. Kobieta czołg. Radzi sobie doskonale. Z mężem pozostaje w dobrych relacjach i nadal spotykają się zawodowo.

A Czarek? Zmienił się trochę. Złagodniał, sam kieruje swoją karierą, spędza więcej czasu z córką. Zrobił generalny remont w domu. Po swojemu. Postanowił także przestać pędzić i dozować sobie pracę tak, by wystarczało mu czasu na zwykłe, przyjemne, może czasem nawet banalne życie, którego nigdy nie miał.

Od czasu rozstania z Weroniką Pazura bez przerwy jest posądzany o kolejne romanse. Media donosiły, że był widziany z tajemniczą brunetką na TOPTrendach. Potem serwisy plotkarskie obiegły zdjęcia Czarka z blondynką zrobione na turnieju tenisowym. Nie była ona już tak tajemnicza, bo okazało się, że jest żoną dziennikarza Wojciecha Jagielskiego. Wystarczył jednak sam fakt, że razem pozowali do zdjęcia, by ochrzczono ich kochankami. Tymczasem Czarek pół roku temu oddał swoje serce Edycie i wierzy, że jest to prawdziwa miłość. Tym razem z prawdziwym happy endem. 

Hanna Halek