Anna Puślecka bardzo szczerze opowiada o życiu z chorobą

Anna Puślecka bardzo szczerze opowiada o tym, jak wygląda jej życie z nowotworem piersi i jaki wpływ na decyzję ministra zdrowia miał jej apel.
Urszula Wilczkowska / 12.09.2019 15:01

Na tegorocznej gali Flesz Fashion Night Annę Puślecką oglądać było można nie tylko na ściance, ale i na wybiegu. Projektantka mody Agnieszka Maciejak zainspirowana historią aktorki postanowiła wybrać ją na swoją muzę. Anna Puślecka jest wzorem dla milionów kobiet, które nie mają siły walczyć o swoje prawa.

Kilka tygodni temu media obiegł apel aktorki chorej na złośliwy nowotwór piersi. Zwróciła się do ministra zdrowia, wypominając mu, że jedyny lek, który daje szansę na normalne życie, nie jest refundowany w Polsce. Jako jedynym kraju w całej Europie.

Anna Puślecka o życiu z nowotworem piersi

Aktorka już wcześniej wspominała, że czuje się dobrze. Choroba długo nie dawała u niej żadnych objawów. Stara się jednak nie tracić wiary w lepszą przyszłość i nie chce dać się zamknąć w domu.

Warto pokazywać, że jeśli jest się ciężko chorym, to nie należy się chować w domu, w kącie, tylko jeśli ktoś się dobrze czuje, a ja się dobrze czuję, to należy wychodzić. Pracować, spotykać się. Bawić się, wyjeżdżać na wakacje. To jest bardzo ważne
– mówi Anna Puślecka.

Anna Puślecka odniosła się również do sprawy refundacji rybocyklibu, o którą walczy od jakiegoś czasu. Jak się okazuje, lek niby jest refundowany, ale otacza go tyle warunków i obostrzeń, że tak naprawdę sytuacja się nie zmieniła. Nadal bardzo wiele kobiet nie będzie miało szansy na leczenie.

Rybocyklib jest stosowany w terapii hormonozależnego nowotworu piersi. Miesięczna kuracja tym lekiem kosztuje nawet 12 tysięcy złotych. W ciągu roku te koszty rosną już do prawie 150 tysięcy złotych. To zdecydowanie za dużo. Bez refundacji rybocyklibu większość kobiet w Polsce nie ma szans na wyzdrowienie.

Zobacz też:
Anna Puślecka apeluje do ministra zdrowia w imieniu chorych na raka
Jak znaleźć siłę do walki z nowotworem piersi?