Mówił, że aktorem został przez przypadek. Do koła aktorskiego trafił z ciekawości, szkoląc się jako mechanik samochodowy w FSO na Żeraniu. Skromny, utalentowany Wojciech Pokora przez lata rozbawiał do łez pokolenia widzów i budził szacunek. Jak żegnają go bliscy, znajomi, a także zwykli ludzie?
WIDEO…
„Kolejny gigant polskiego filmu odszedł. Zostały filmy z Jego udziałem. Cieszmy się nimi”
Wojciech Pokora zmarł 4 lutego 2018 roku w wieku 83 lat prawdopodobnie w wyniku przebytego udaru (magazyn „Viva” powołał się na wypowiedź Krystyny Pytlakowskiej, która próbowała nawiązać z aktorem kontakt i dowiedziała się o jego stanie zdrowia. Był jednym z najbardziej znanych polskich aktorów komediowych i sam reżyserował komedie. Zagrał w sztandarowych polskich produkcjach, widzowie filmowy i teatralni go uwielbiali i zwykło się mówić „Więcej Pokory! Wojciecha Pokory!”.
Jaka była przyczyna śmierci Wojciecha Pokory
Ach ta Marysia!
Pokorę wszyscy pamiętamy z roli zgrabnej gosposi Marysi w filmie „Poszukiwany, poszukiwana”. On sam wcale nie chciał wcielać się w tę rolę.
Nie chciałem grać tej roli. Miałem świeżo w pamięci Lemmona i Curtisa z „Pół żartem pół serio”. Byłem pewien, że lepiej już nie można zagrać i nie trzeba. Ale Staszek Bareja nie dawał za wygraną. Wydzwaniał i przychodził do nas dniami i nocami. W końcu żona powiedziała: „Weź tę rolę, bo inaczej nie dadzą nam spokoju - wspomina Pokora w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
Jego charyzmatyczny dowcip i wyczucie potrzeb komediowych widza stały się spoiwem łączącym pokolenia. Dowodem są liczne kondolencje i wpisy pełne szacunku dla pracy aktora w społecznościach, w komentarzach pod artykułami o jego śmierci. Jak wspominają go bliscy, znajomi, fani? Zawarłyśmy w galerii kilka wybranych przez nas wzruszających cytatów i wspomnień. Wciąż czekamy na informacje o dacie pogrzebu Wojciecha Pokory.
































