Siedziałyśmy z Olą w naszej ulubionej kawiarni na rogu. Zamówiłam cappuccino z podwójnym espresso, bo po ciężkim tygodniu w biurze potrzebowałam solidnej dawki energii. Ola promieniała. Jej oczy błyszczały w sposób, jakiego nie widziałam od miesięcy, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Znałyśmy się od czasów liceum i zawsze potrafiłam wyczytać z jej zachowania, kiedy w jej życiu działo się coś wyjątkowego.

WIDEO

player placeholder

Uśmiechnęłam się nieco sztywno

 Magda, mówię ci, to jest po prostu niesamowite  zaczęła, mieszając nerwowo łyżeczką w swojej latte.  Spotkałam kogoś. I to nie jest zwykła znajomość z Tindera. To... to jest coś głębszego.

Spojrzałam na nią z uśmiechem, choć poczułam lekkie ukłucie zazdrości. Ja od dawna byłam singielką, po dość burzliwym i bolesnym rozstaniu dwa lata temu.

Zobacz także:

 Opowiadaj!  zachęciłam ją, opierając łokcie na stole. Kto to taki? Jak się poznaliście?

Ola westchnęła teatralnie i poprawiła włosy.

 Poznaliśmy się na wernisażu w tej nowej galerii w centrum. Wiesz, tam gdzie zawsze chodzą tacy artystyczni ludzie. On... on jest malarzem. Ma na imię Filip.

Zamarłam. Moje serce na sekundę przestało bić, a potem zaczęło łomotać z podwójną siłą. Filip. Malarz. Wernisaż w galerii. Zbyt dużo zbiegów okoliczności, by uznać to za przypadek. Próbowałam opanować drżenie rąk i uśmiechnęłam się nieco sztywno.

 Filip?  zapytałam, starając się, by mój głos brzmiał naturalnie.  Jak wygląda?

 Ojej, jest taki... nieoczywisty  zaczęła Ola z rozmarzeniem. — Wysoki, ciemne włosy, trochę dłuższe, zawsze w lekkim nieładzie. Nosi takie lniane koszule, które wyglądają, jakby zarzucił je na siebie w pośpiechu. Ale to, jak on mówi, Magda... To jest poezja.

Poczułam zimny dreszcz na plecach. Mój Filip też nosił lniane koszule i miał dłuższe, ciemne włosy w nieładzie. A sposób, w jaki mówił... pamiętałam go aż nazbyt dobrze.

 Co ci powiedział?  zapytałam cicho, wpatrując się w fusy na dnie mojej filiżanki.

Ola nachyliła się nad stołem, jakby chciała zdradzić mi największy sekret.

 Powiedział, że mam oczy w kolorze burzowego nieba nad oceanem. I że przypominam mu obraz, którego nigdy nie potrafiłby namalować, bo żadne farby nie oddadzą tego światła.

Zakrztusiłam się kawą. Kaszlałam przez chwilę, czując, jak łzy napływają mi do oczu, ale nie z powodu zachłyśnięcia. Te same słowa. Dokładnie te same słowa usłyszałam od Filipa podczas naszej pierwszej randki, gdy siedzieliśmy na ławce w parku, oświetleni jedynie blaskiem latarni.

Przymknęłam oczy

 Magda, nic ci nie jest?  zapytała Ola z troską, podając mi chusteczkę.

 Nie, nie, po prostu zakrztusiłam się. Mów dalej  wykrztusiłam, ocierając usta.

 No i potem dodał, że jego życie przed spotkaniem ze mną było jak szkic bez kolorów, a teraz w końcu poczuł, że znalazł swoją muzę  kontynuowała Ola, a jej twarz rozświetlił jeszcze szerszy uśmiech.

Musiałam zacisnąć zęby, żeby nie krzyknąć. Szkic bez kolorów. Muza. Mój Boże, ten facet używał dokładnie tego samego skryptu. Nawet nie zadał sobie trudu, by wymyślić nowe metafory. Czułam się tak, jakby ktoś uderzył mnie w brzuch. To, co przez dwa lata uważałam za wyjątkowe, piękne i przeznaczone tylko dla mnie, okazało się tanią, wyuczoną formułką na podryw.

 Ola, a czy on przypadkiem nie zaprosił cię już do swojej pracowni, żeby pokazać ci „miejsce, gdzie rodzi się jego sztuka”?  zapytałam, nie mogąc się powstrzymać.

Ola spojrzała na mnie z zaskoczeniem.

 Skąd wiesz? Właśnie wczoraj tam byliśmy. Zrobił dla nas kolację, wiesz, takie małe kanapeczki z łososiem i kaparami, a potem pokazywał mi swoje najnowsze płótna.

Kanapeczki z łososiem i kaparami. Oczywiście. Przymknęłam oczy. Czułam, że muszę jej powiedzieć. Musiałam ostrzec moją przyjaciółkę przed człowiekiem, który złamał mi serce i zostawił z niczym, gdy tylko mu się znudziłam.

Nie mogłam jej winić

 Ola... muszę ci coś powiedzieć  zaczęłam, biorąc głęboki oddech.  Znam Filipa.

Jej uśmiech zniknął. Zastąpiło go zdziwienie, a potem coś na kształt niepokoju.

 Znasz? Skąd? Przecież on dopiero co przeniósł się tu z Krakowa.

 Dwa lata temu spotykałam się z nim przez sześć miesięcy. Też uważałam go za kogoś wyjątkowego. Powiedział mi dokładnie to samo, co tobie. Słowo w słowo. O burzowym niebie, o obrazie, którego nie potrafi namalować, o muzie. Zabrał mnie do pracowni, podał te kanapeczki z łososiem. A potem, z dnia na dzień, po prostu zniknął. Przestał odbierać telefony, odpisywać na wiadomości. Kiedy pojechałam pod jego pracownię, zobaczyłam go z inną dziewczyną.

Ola patrzyła na mnie, a jej oczy rozszerzały się z każdą moją sekundą. Cisza między nami wydawała się gęsta jak mgła.

 Ty... ty chyba żartujesz  powiedziała cicho, potrząsając głową.  Wymyśliłaś to, prawda? Bo jesteś zazdrosna, że ja kogoś mam, a ty nie.

Zabolało. Bardzo. Ale nie mogłam jej winić. Sama byłabym wściekła, gdyby ktoś zniszczył moją piękną iluzję.

 Ola, przysięgam ci. Mam na telefonie wiadomości od niego, choć nie czytałam ich od dawna. Mogę ci pokazać.

Wyszłam w chłodne popołudnie

Sięgnęłam po telefon i zaczęłam przewijać stare konwersacje. Po chwili znalazłam to, czego szukałam. Podałam jej aparat. Ola czytała w milczeniu. Z każdą sekundą jej twarz stawała się coraz bardziej blada. Oddała mi telefon, nie patrząc mi w oczy.

 Muszę iść  rzuciła krótko, chwytając swoją torebkę.  Przepraszam, Magda. Muszę to przemyśleć.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wybiegła z kawiarni. Zostałam sama, z niedopitą, zimną już kawą i uczuciem ciężaru na piersi. Odkrycie prawdy o Filipie bolało po raz drugi, ale jeszcze bardziej bolało to, że zniszczyłam marzenia mojej przyjaciółki. Wiedziałam jednak, że postąpiłam słusznie. Nie mogłam pozwolić, by wpadła w tę samą pułapkę co ja. Siedziałam tam jeszcze przez długi czas, patrząc na przechodniów za oknem. Może z czasem Ola mi wybaczy. Może zrozumie, że chciałam ją tylko chronić. A może nasze drogi się rozejdą, bo zawsze będę jej przypominać o tym bolesnym rozczarowaniu.

Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam w chłodne popołudnie. Pomyślałam o Filipie i jego lnianych koszulach. Zdałam sobie sprawę, że to już mnie nie boli tak jak kiedyś. Byłam wolna. Teraz tylko Ola musiała znaleźć swoją drogę do wolności.

Magda, 26 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: