Zawsze wyobrażałam sobie, że mój ślub będzie jak z bajki. Miałam jeden cel: chciałam poślubić księcia. Kiedy spotkałam Bartka, byłam przekonana, że znalazłam to, czego szukałam. A później poznałam jego kuzyna i nic już nie było takie jak przedtem.
WIDEO…
Myślałam, że tak ma być
Nigdy nie narzekałam na powodzenie u mężczyzn. Wręcz przeciwnie, faceci często komplementowali moją urodą, ale kiedy mieli wykonać pierwszy ruch, przeważnie tchórzyli. Bartek był inny. Męski, pewny siebie, robiący oszałamiającą karierę w młodym wieku. Do tego nieziemsko przystojny. Inne dziewczyny wciąż się za nim oglądały. Imponowało mi to.
Kiedy zaproponował mi randkę, nie myślałam zbyt długo. Dobrze nam się rozmawiało, chociaż nie było w tym nic porywającego. Bartek zawsze dużo opowiadał o pracy. Był młodym prawnikiem, więc rozumiałam, ze kariera jest dla niego ważna.
Szybko zaczęliśmy spotykać się regularnie, a w końcu zamieszkaliśmy razem. Moi rodzice z miejsca zaakceptowali Bartka, a wręcz go uwielbiali. Z czasem coraz częściej zaczęli nas pytać o ślub. Bartek gładził wtedy moją dłoń i z tajemniczym uśmiechem na ustach mówił, że szykuje dla mnie pewną niespodziankę, ale ja czułam wtedy coś dziwnego. Nie było żadnego przyspieszonego bicia serca, żadnych motyli w brzuchu. Myślałam wtedy, że może tak ma być. Stabilny związek, dwoje ludzi na poziomie, czego trzeba więcej?
Rodzina Bartka równie szybko mnie zaakceptowała. Byłą to zresztą bardzo liczna familia. Bartek miał trójkę rodzeństwa, dziadków z obojga stron, do tego wujostwo i kuzynostwo. Poznałam ich wszystkich na jednym z weekendowych zlotów rodzinnych u rodziców Bartka. To właśnie tam pierwszy raz zobaczyłam Damiana.
Między nami zaiskrzyło
Damian to kuzyn Bartka. Cichy i milczący chłopak, zupełnie nie w moim typie. Wysoki i dobrze zbudowany, z burzą ciemnych loków i brodą jak u drwala. Mało się odzywał i na początku pomyślałam, że jest… gburem. Zmieniłam zdanie dopiero, gdy przy obiedzie ktoś zażartował, a Damian zaczął się śmiać. To był niski, wibrujący dźwięk, który przeszył mnie na wskroś. Spojrzałam na Bartka. Nawet się nie uśmiechnął.
Po obiedzie próbowałam z nim porozmawiać. Chciałam dobrze poznać rodzinę Bartka przed ślubem, ale Damian nie ułatwiał mi zadania. Odpowiadał półsłówkami, jakby nie był mną zainteresowany. To było dla mnie dziwne, bo zwykle mężczyźni chętnie wdawali się ze mną w dyskusje. Pomyślałam, że może jest nieśmiały. Jednak gdy poszłam nalać sobie wody do kuchni, kątem oka zauważyłam, jak mnie obserwuje.
Podczas deseru też czułam na sobie jego wzrok. Zrobiło mi się gorąco. Gdy reszta towarzystwa pogrążyła się w rozmowie, ja wyszłam na taras. Musiałam się przewietrzyć. Nagle usłyszałam za sobą kroki.
– Też nie przepadasz za takimi spędami? – rozpoznałam głos Damiana.
Odwróciłam się i zobaczyłam jak staje blisko mnie przy barierce. Zbyt blisko.
– Nie… po prostu zrobiło mi się duszno – próbowałam jakoś się wytłumaczyć. – Poza tym ten ogród jest piękny.
Spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
– Nie wyglądasz na dziewczynę, która spędza wiele czasu na łonie natury.
– Pozory mylą – obruszyłam się. – Za to ty wyglądasz, jakbyś mieszkał w chatce drwala.
Wypaliłam to, zanim zdążyłam pomyśleć. Prawda była taka, że uroda Damiana mnie fascynowała. Był zupełnie inny od schludnego, równo obstrzyżonego i wyperfumowanego Bartka. Pociągała mnie jego autentyczność i… dzikość.
– Mieszkam w małej kawalerce – powiedział, uśmiechając się. – Ale gdy wpadam do rodziców, to rzeczywiście lubię się relaksować przy rąbaniu drewna.
Sposób, w jaki to powiedział, sprawi, że zrobiło mi się gorąco.
– Tylko uważaj na wióry, bo lecą tam… – nie dokończyłam, bo przerwał nam Bartek, obejmując mnie od tyłu.
– O, widzę, że poznałaś mojego ulubionego kuzyna – powiedział. – Tylko uważaj, bo Damian to jest taka cicha woda.
– Tak? Nie zauważyłam – skłamałam, patrząc Damianowi w oczy.
Między nami była niesamowita chemia. To było coś, czego nigdy nie czułam przy Bartku.
Czułam rosnące napięcie
Po tamtym spotkaniu nie mogłam przestać myśleć o Damianie. Coś mnie do niego ciągnęło. Chciałam porozmawiać z nim jeszcze raz. Okazja nadeszła szybciej, niż myślałam. Rodzice Bartka wyprawiali uroczyste przyjęcie z okazji swojej czterdziestej rocznicy ślubu.
Od rana byłam podekscytowana. Założyłam swoją ulubioną błękitną sukienkę, która pięknie podkreślała letnią opaleniznę. Rozpuściłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Bartek nawet nie skomentował mojego wyglądu, ale gdy zobaczyłam Damiana przy stole, jego wzrok mówił sam za siebie. Przerwał rozmowę, którą akurat toczył z jednym z wujków Bartka i patrzył prosto na mnie. Zarumieniłam się.
Skinęliśmy głowami, witając się i usiedliśmy do posiłku. Nie myślałam o jedzeniu. Czułam rosnące napięcie. Wiedziałam, że Damian zerka na mnie ukradkiem. Coś wisiało w powietrzu. Atmosfera stawała się nie do zniesienia. W końcu wstałam od stołu pod pretekstem przyniesienia kompotu z kuchni. Oparłam się o wyspę kuchenną i głęboko odetchnęłam.
– Pomogę ci – usłyszałam za sobą głos Damiana.
Stał przy blacie i przelewał kompot do dzbanka.
– Nie trzeba, poradzę sobie – odpowiedziałam szorstko.
Spojrzał na mnie, a ja zrobiłam krok w jego kierunku, sama nie wiem dlaczego. Tak jakby ciągnęła mnie do niego jakaś niewidzialna siła. Chciałam wziąć od niego dzbanek i wtedy nasze dłonie się zetknęły. Przeszedł mnie dreszcz. Damian złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Czekałam na pocałunek.
Poczułam się upokorzona
Przymknęłam oczy i wiedziałam, ze to zaraz się stanie. Że przekroczę wszystkie granice. Nie wycofałam się, świat przestał mieć dla mnie znaczenie. Liczyło się tylko tu i teraz. I wtedy Damian puścił moją dłoń. Zdezorientowana spojrzałam na niego.
– Wybacz, nie powinienem… – był wyraźnie zawstydzony.
– Damian, ja… – chciałam mu powiedzieć, co czuję. Że od jakiegoś czasu myślę tylko o nim.
– To nie ma sensu – przerwał mi. – Jesteś z Bartkiem.
Wziął dzbanek z sokiem i poszedł do salonu. Zostałam sama. Zawstydzona i upokorzona. Byłam gotowa rzucić dla niego wszystko. Wiedziałam, że to, co zrodziło się między nami, jest prawdziwe. Czułam to i byłam pewna, że on też to czuje. A teraz wszystko runęło.
Wróciłam do stołu jak w letargu. Obudził mnie z niego Bartek. Nagle wziął mnie za rękę, wstał od stołu i pociągnął za sobą. Myślałam, ze może coś widział, że zrozumiał, co wydarzyło się między mną a Damian. Ale zamiast zacząć mi robić wymówki, on… przyklęknął na jedno kolano. Przed całą rodziną.
– Natalia – zaczął, patrząc mi w oczy. – Moi rodzice obchodzą dzisiaj rocznicę ślubu. Zawsze byli dla mnie wzorem. Marzyłem o tak udanym małżeństwie, jak ich. I wiem, że z tobą mogę to osiągnąć.
I wtedy to się stało. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej małe pudełeczko. Otworzył je i zobaczyłam pierścionek. Elegancki, z brylantem.
– Wyjdziesz za mnie? – te słowa zabrzmiały jak wyrok.
Zamiast od razu zareagować, mimowolnie powiodłam wzrokiem w stronę stołu. Spojrzałam na Damiana. Widziałam w jego oczach zaskoczenie i coś na kształt bólu lub żalu. Ale nie zrobił nic. Wiedziałam, że zastanawiam się zbyt długo.
– Tak – powiedziałam, nie poznając własnego głosu.
Żałuję, że go poznałam
Przygotowania do ślubu ruszyły pełną parą. Wesele miało być huczne, na dwieście osób. Nie byłam szczęśliwa. Z obojętnością wybrałam suknię. Wyglądałam pięknie, tak przynajmniej zapewniała moja mama. Bartek był zadowolony, jego rodzice również.
Bałam się tego dnia. Wiedziałam, że zobaczę tam Damiana. Przerażenie mieszało się we mnie z ekscytacją. Nie miałam pojęcia, jak zareaguję, gdy nasze spojrzenia się spotkają. Wyobrażałam sobie, że powie coś, zanim złożę przysięgę. Że wyzna mi swoje uczucia. Byłam gotowa uciec dla niego sprzed ołtarza.
Nic takiego się nie wydarzyło. Damian nie przyszedł na ślub. Później dowiedziałam się, że wyjechał do pracy w Skandynawii, jak na ironię podobno w leśnictwie. Stchórzył. Nie chciał o mnie zawalczyć, chociaż ja też nie powiedziałam, co tak naprawdę czuję.
Teraz jestem żoną człowieka, o którym wiem, że nigdy nie pokocham go tak bardzo, jak jego kuzyna. To o Damianie myślę przed snem i żałuję, że w ogóle go poznałam. Gdyby nie on, może mogłabym żyć w swojej bajce z wymarzonym księciem. Zamiast tego tęsknię za człowiekiem, z którym nigdy nie będę.
Natalia, 29 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Poszłam po tanią wyprawkę szkolną dla syna. Wyszłam ze sklepu z rachunkiem, którego długo nie zapomnę”
- „Glamping w lesie ze znajomymi to miał być idealny weekend. Do czasu aż nocą żona kumpla przyszła do mojego namiotu”
- „Dla moich teściów od zawsze jestem tym gorszym zięciem. Liczę się tylko wtedy, jak trzeba szybko naprawić kran w domu”



























