Ile razy umieszczałaś swój adres domowy w sieci? Jak często meldowałaś się na swojej uczelni, ulubionej kawiarni, chwaliłaś się zdjęciami z wakacji. Dla wielu osób to tylko uwiecznienie momentu, ale w obecnych czasach technologia jest tak zaawansowana, że nie ma najmniejszego problemu, aby znaleźć nas tylko i wyłącznie dzięki przypadkowemu zdjęciu cykniętemu w metrze czy autobusie. A stamtąd już krótka droga do odnalezienia nas i informacji o naszym życiu. Nie wiesz jak to możliwe? Tłumaczymy.

WIDEO

player placeholder

Rosjanin, Egor Tsvetkov, to fotograf, który przeprowadził trwający 6 tygodni eksperyment. Jeździł petersburskim metrem, by robić zdjęcia smartfonem przypadkowo napotkanym współpasażerom. Oni nie wiedzieli o niczym, a on - za pomocą aplikacji i jednej fotki twarzy, odnajdywał ich profile i dane z niepokojącą skutecznością. Rosjanin wykonywał zdjęcia smartfonem, po czym odnajdywał nieświadome niczego osoby w sieci, za pomocą specjalistycznego oprogramowania. Po 6 tygodniach tworzenia biblioteki zaspanych twarzy, podróżujących za pomocą metra do pracy, szkoły, rodziny i znajomych, fotograf przemielił pliki graficzne przez tryby specjalistycznego oprogramowania. Rezultat? Przerażająco skuteczny. Oprogramowanie poprawnie sparowało aż 70 na 100 niczego nieświadomych ludzi. Skuteczność wynosząca wiele ponad połowę, a mówimy przecież o niskiej jakości zdjęciach wykonanych smartfonem, które może mieć zarówno dziecko, jak i psychopata.

Dokąd zmierza ten świat?

Jeśli wciąż żyjesz w przekonaniu, że rygorystyczne ustawienia prywatności na Facebooku gwarantują ci bezpieczeństwo, obudź się! Większość internautów podaje prawdziwe informacje na platformach społecznościowych, dzieląc się autentycznymi zdjęciami i faktami, co powoduje, że w sieci po średniej jakości zdjęciu da się ustalić, kto jest kim, co studiował, czy ma dzieci... Wystarczy wykonać zdjęcie osoby siedzącej na przeciwko, a po poprawnym sparowaniu wiemy, ile ta ma lat, jaki jest jej status cywilny, gdzie mieszka, gdzie pracuje, ilu i jakich ma członków rodziny. Być może otrzymamy także zwrotną informację z jej numerem telefonu. Brzmi co najmniej przerażająco, prawda?

Zobacz także:
eksperyment-fotografa-2336923-7b96a4e
PC World

Oprogramowanie do stalkingu? Koniec świata

Aplikacja FindFace, bo tak się nazywa, porównała około 100 zdjęć niskiej jakości ze zbiorem 55 milionów użytkowników VKontakte – wschodniego odpowiednika platformy społecznościowej Facebook, popularnego w części państw byłego bloku komunistycznego. Zdjęcia "rzeczywiste" i te umieszczane w sieci znacznie się od siebie różnią. A jednak oprogramowanie dotarło do prawidłowych profili, rzeczywistych ludzi.

Nie chcemy się powtarzać, ale czy pamiętacie internetowy szum wokół niebezpiecznej aplikacji Prisma? To także był pomysł wschodnich sąsiadów, a mechanizm opierał się na edytowaniu zdjęcia w programie, który wymagał podania konkretnych danych o sobie. Tak tworzyła się baza informacji, prawdziwa broń w rękach kogoś, kto chce działać wedle swoich zasad...

aplikacja-prisma-2321198-aa6cc3f
Screen Prisma Instagram

Nie da się przed tym uciec, bo sami każdego dnia podajemy na tacy dane personalne umieszczając je w sieci. Możemy zmieniać konta, zdjęcia, adresy mailowe i telefony kontaktowe. Ale nie cofniemy tego procesu.

eksperyment-fotografa-2336922-df6a640
PC World

Ale! Skoro nie usuniemy własnego siebie z sieci, możemy bronić się przed rozpoznawaniem przez obiektywy kamer. Na popularności zyskują projekty specjalnej odzieży, która negatywnie wpływa na jakość wykonywanego zdjęcia. Fotografie stają się zniekształcone i prześwietlone, uniemożliwiając rozpoznanie twarzy. Odzież tego typu powstaje z myślą o celebrytach i paparazzi, ale niewykluczone, że za kilka lat będzie jej potrzebował każdy z nas.

"Chłopiec z mema" wykorzystał swoją popularność, by uratować życie tacie