Pokolenie "ukośników". Kim są i jak radzą sobie we współczesnym świecie. Kto wie, może jesteś jednym z nich?

To osoby wszechstronnie wykształcone, pracujące i mające pasje. To pokolenie młodych ludzi (dzisiejsi 20 i 30-latkowie), którzy muszą zmierzyć się z realiami współczesnego świata. Jak na osoby dorastające w XXI wieku przystało, muszą walczyć o swoje, bo w zasadzie nic nie jest im podane na tacy.
millenialsi fot. Fotolia
Kończą kilka kierunków studiów, mają więcej niż jeden tytuł magistra, są żądni wiedzy, ale ich życie nie kończy się na uniwersytecie. Pracują, często na pełen etat. Dodatkowo wykonują rozmaite płatne zlecenia, bądź dorabiają w niepełnym wymiarze godzin. I nie, nie są typowymi pracoholikami, bo realizują też swoje pasje. Kiedy mają na to wszystko czas? Po co to robią? Czy ktoś im każe? Oto portret ukośników. 

Kim są i czego boją się millenialsi, czyli ludzie urodzeni między 1980 a 2000?

Ukośnik, czyli kto?

Ukośnicy (angielskie shlasies), co w prostym tłumaczeniu oznacza "łamane przez", to osoby wszechstronnie wykształcone, pracujące i mające pasje. 
To pokolenie młodych ludzi (dzisiejsi 20 i 30-latkowie), którzy muszą zmierzyć się z realiami współczesnego świata. Jak na osoby dorastające w XXI wieku przystało, muszą walczyć o swoje, bo w zasadzie nic nie jest im podane na tacy. Nie mają łatwej ścieżki kariery, bo w przeciwieństwie do czasów PRL-u, nikt im pracy nie da, a ukończenie nawet najlepszych szkół i fakultetów, często nie daje nic innego, jak ogromne rozczarowanie. Rozczarowanie rzeczywistością rynku pracy, który wcale nie jest taki kolorowy.

Czy ukończenie studiów daje gwarancję pracy?

Edukacja kluczem do sukcesu? 

Ukośnicy wprawdzie dorastali już w wolnej Polsce, a czasy transformacji znane są im jedynie z książek oraz opowiadań starszych, to ich życie nie jest usłane różami. Dlaczego? Przez lata karmieni byli złudą, w którą szczerze wierzyli ich rodzice. Też pamiętasz te kazania nauczycieli, dziadków, mamy czy taty, którzy podkreślali, że tylko nauka i edukacja są kluczem do kariery i dobrobytu? Założę się, że słyszało to większość z nas. I tak żyliśmy w idylli, której daleko jest do prawdziwego życia. Ktoś jasno wytyczył nam ścieżkę życia: szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum (ewentualnie technikum, czy zawodówka), potem koniecznie, obowiązkowo i obligatoryjnie studia. Najlepiej dwa. I do tego podyplomówka, a jak się uda to może jakiś doktoracik. No i języki. Angielski i niemiecki to za mało. Ukośnikom więc wiedzy książkowej odmówić nie można. W przeciwieństwie jednak do kujonów, czy leserów, dla których studiowanie to jedna wielka impreza, ukośnicy są bardziej pracowici. Już w czasie studiów zaczynają być aktywni zawodowo, bo jest w nich więcej świadomości.

Sprawdź, czy jesteś dzieckiem bumerangiem!

Ale na edukacji się nie kończy

Ukośnicy są ambitni z natury lub ktoś im tę ambicję włożył głęboko do głowy. Kończą po kilka kierunków, bo czują taką potrzebę. Lubią uczelnię, zapach książek i wieczory w bibliotece. Ale ich świat nie koczy się na zakuwaniu do późna. Pracują. Często na etacie. Oprócz tego dorabiają po godzinach lub wykonują najróżniejsze zlecenia. Myślisz, że dla kasy? Że to banda materialistycznych pracoholików, którzy co wieczór liczą zarobione złotówki? Pewnie i tacy się znajdą, ale większość z nich pracuje, bo ma taką wewnętrzną potrzebę. Wiedzą, że robią to po coś. Widzą w tym większy cel. Jaki? Chodzi o doświadczenie zawodowe. Nawet jeśli dorabiają jako bariści, czy konsultanci infolinii, to wynoszą z tego jakiś doświadczenie, które może się im przydać. Bo przecież w życiu nic nie wiadomo. Jedni pracują jako kelnerzy, studiując dziennie informatykę. Marzą o przyszłości w wielkiej światowej korporacji IT. Inni kończą drugie studia, pracują na etacie, wieczorami dorabiają, bo mają cel. Dla jednych to zakup mieszkania, dla innych opcja rozwoju. Ukośnicy chcą żyć pełnią życia. Wiedzą, że są młodzi, mają siłę i niewiele zobowiązań. To ich czas. Nie chcą go przespać.

Sprawdź, czy jesteś dzieckiem bumerangiem!

Prawdziwy ukośnik nie jest pracoholikiem
On nie żyje tylko pracą. Ma też życie prywatne. Swoją wielką miłość, prawdziwą przyjaźń, czy zwierzątko, którym uwielbia się opiekować. Dodatkowo umie znaleźć czas na własne pasje. Jedni śpiewają, inni malują, jeszcze inni robią zdjęcia, a kolejni spełniają się w kuchni. W przeciwieństwie do pracoholików umieją postawić granicę obowiązkom zawodowym. Nie czują się wiecznie zmęczeni, przygnębieni, czy zdesperowani pracą. Chwytają dzień pełnymi garściami. 

Po co to wszystko?

Zapytasz po co? Po co im te wszystkie studia? Po co mnożyć tytuły? Po co praca na kilak etatów? Niektórzy przyczyny upatrują się w trudnych realiach rynku pracy. Dziś od kandydata na dane stanowisko wymaga się Bóg wie ile. Ma być młody, mieć kilka fakultetów, znać przynajmniej 3 języki i mieć doświadczenie. Kiedy ma to wszystko robić? To dlatego wśród ludzi młodych tak często można zauważyć przejawy zbyt wysokiej ambicji, ciągłego podwyższania sobie poprzeczki, czy nawet pracoholizmu. Wszystko po to, by podążać za wymogami współczesnego świata.

Gorzej już nie będzie: Millenialsi zrujnują ten świat!

Dziurka w tylnej obudowie iPhona! Wada produkcyjna?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10.03.2017 12:23
a potem pracują na zlecenie i nikt ich nie docenia ... wole prace w biedronce