Viva z Weroniką Rosati fot. Viva!

Weronika Rosati w wywiadzie dla Vivy!

Jakie jest ulubione słowo aktorki? Czy Hollywood spełnia jej marzenia?
Edyta Liebert / 14.07.2016 11:38
Viva z Weroniką Rosati fot. Viva!

Weronika Rosati nie przestaje zadziwiać. Choć niektórzy zarzucają jej wyniosły sposób bycia, ona po prostu chodzi swoimi drogami. Na casting wejdzie tylnymi drzwiami, by tylko zagrać u boku swojego idola. Nie weźmie ani centa za rolę w filmie, jeśli uzna, że jest ona dla niej bezcenna.

 Siedzimy w restauracji, wokół nas prawie wszyscy jedzą, zaspokajają głód, ten podstawowy. Ale w życiu często napędza nas głód w innym wymiarze. Żyjemy w cywilizacji, gdzie nieustannie otacza nas coś, czego powinniśmy, ba, musimy pragnąć. Łatwo wtedy pomylić apetyt z głodem.

WR: Ja chyba w ogóle w życiu bardziej jestem głodna. Zauważyłam, że w sensie zawodowym moja ambicja nigdy nie jest zaspokojona. Chociaż pod innymi względami bywa podobnie.

W głodzie jest coś zwierzęcego.

WR: Mój głód życia jest o wiele silniejszy niż apetyt na życie. Apetyt kojarzy mi się z kimś, kto cieszy się tym, co ma, delektuje swoim zadowoleniem. A ja prawie nigdy nie osiągam stanu zadowolenia. Czasami udaje mi się osiągnąć stan spokoju i to oznacza pełną euforię w języku normalnych ludzi. Mam nienasycony głód aktorstwa, ale apetyt mogę mieć na rolę. Przeżyję bez niej, mimo że mam na nią ochotę, zaś nie mogę żyć bez mojej pasji.

Ma Pani bardzo duże wymagania wobec siebie.

WR: Dlatego tak dużo wymagam od mojej rzeczywistości. Ale z czasem coraz bardziej zaczynam godzić się z tym, że ta rzeczywistość nigdy w życiu nie dorówna temu, co jest w mojej głowie, w wyobraźni.

Wkurza to Panią?

WR: Nie, to jest fajne. Życie w swojej wyobraźni powoduje, że człowiek jest trochę odwrócony od świata i dzięki temu staje się bardziej kreatywny. Kiedyś bardzo mnie frustrowało, że marzenia nie doganiają rzeczywistości, że pewne rzeczy się nie dzieją. Teraz czuję się mile zaskoczona za każdym razem, kiedy dzieje się coś niesamowitego. Uwielbiam być zmęczona, kiedy kręcę film, kiedy pracuję. Jak tylko jest praca do zrobienia, to nawet jeśli jestem niewyspana, po wielogodzinnej podróży, po 12 godzinach na planie, wpadam w jakiś rodzaj twórczego zmęczenia połączonego z nakręceniem.

To prawda, taki rodzaj twórczego zmęczenia bywa porywający.

WR: Może dlatego ulubionym słowem, które idealnie określa mój stosunek do aktorstwa, jest "drive". Napęd, moc, nieustająca chęć, żeby ruszać do przodu, szybko jechać. Tak naprawdę, mimo zmęczenia, moim paliwem jest moja pasja.

Ale pasja potrafi człowieka spalić.

WR: Mnie nie. Bo dla mnie zawsze najważniejsze było moje życie prywatne, moja rodzina, bliscy, przyjaciele. Oni dają mi równowagę i sprowadzają na ziemię, jak się zapędzę za daleko.

– Pani rodzice są osobami publicznymi: ojciec – znany polityk, ekonomista, mama – projektantka z sukcesami. Jest Pani w jakimś sensie od dziecka "wystawiona" na widok publiczny.

WR: Fakt, że są osobami znanymi, sprawia, że ludzie mają gotowe wyobrażenie o moim życiu, dzieciństwie, charakterze. Osoba, której rodziców nikt nie zna, jest tajemnicza. Trudno cokolwiek powiedzieć na jej temat, bo nie ma ingrediencji. Ja, na dodatek z tym włoskiem nazwiskiem, grając od 16. roku życia, zostałam bardzo mocno zaszufladkowana.

Mam wrażenie, że Pani istnieje w trzech wymiarach.

WR: Wiem, co pani ma na myśli: jako osoba medialna, która tak naprawdę jest tylko pewnego rodzaju wyobrażeniem o mnie, jako osoba publiczna, czyli aktorka, i ta trzecia, czyli ja prywatnie, prawdziwa Weronika Rosati. Można dostać schizofrenii (śmiech). Ale ja też bardzo zmieniłam się przez ostatnie lata. Ludzie z mojego środowiska wiedzą, co robię, więc dla nich nie jestem już córką znanych rodziców ani bohaterką kolorowej prasy. Te rzeczy wciąż mogą im gdzieś tam przeszkadzać i w wielu sprawach decydują wyłącznie na moją niekorzyść, nigdy korzyść, ale ogólnie, zwłaszcza po "Obławie", jestem postrzegana jako aktorka. Wreszcie! (śmiech). I to mnie cieszy. Ale zawsze moje życie zawodowe jest dostosowane do mojego życia prywatnego. Ja chcę być szczęśliwa prywatnie. Jedynie wtedy mogę realizować swoją pasję.

Cały wywiad w nowej Vivie!

Więcej o gwiazdach:

Te sławy rozpoczęły swoje kariery jako dzieci. A teraz? Zobacz zdjęcia gwiazd z dzieciństwa

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)