Seks w wielkim mieście

Główne aktorki serialu zgodnie przyznają, że nie mogły doczekać się chwili, kiedy znowu odzyskają kontrolę nad własnym życiem.
/ 22.03.2006 13:25
seks-w-wi-copy.jpg
 
Kiedy 6 czerwca 1998 roku stacja HBO wyemitowała pierwszy odcinek serialu „Seks w wielkim mieście”, odtwórczynie głównych ról nawet nie przeczuwały, jak wielki odniesie sukces. Nie spodziewały się też, że przez sześć kolejnych lat będą żyły życiem swoich bohaterek, a ich imiona będą się nawet im samym myliły z własnymi.

Po ostatnim odcinku, 22 lutego 2004 roku, cała ekipa „Seksu w wielkim mieście” spotkała się na bankiecie pożegnalnym. Główna bohaterka i producentka serialu Sarah Jessica Parker płakała nad kieliszkiem szampana. „Ten serial to całe moje życie. Nie chcę go już kończyć”, mówiła w chwili słabości. Od tamtego dnia minęły dwa lata. Cynthia Nixon, Kristin Davis, Kim Cattrall i Sarah Jessica Parker nie spotkały się od tamtego czasu ani razu i rzadko do siebie dzwonią. Bo w prawdziwym życiu nigdy nie zostały przyjaciółkami. I tak naprawdę z ulgą podały sobie ręce po ostatnim wspólnie nakręconym odcinku. Potem zaczęły już żyć własnym życiem, diametralnie różnym od tego, jakie wiodły jako Carrie, Samantha, Miranda i Charlotte.

Synek, mąż i ambicje
Kiedy Sarah Jessica Parker zabiera swego trzyletniego synka Jamesa na spacer, najpierw musi się przecisnąć przez tłumy fanów. Niedaleko domu Parker stoi bowiem budynek, w którym znajdowało się mieszkanie jej filmowej bohaterki Carrie Bradshaw, dziennikarki piszącej o seksie do gazety „New York Star”. Wielbiciele Carrie pielgrzymują tam o każdej porze dnia i nocy, a paparazzi tropią każdy krok 41-letniej Parker. Niedawno załamana aktorka przyznała, że oboje z mężem, aktorem Matthew Broderickiem, zastanawiali się, czy nie przeprowadzić się z Nowego Jorku do Londynu „Tutaj mieszkają nasi bliscy, a więc i my tu zostaniemy”, zdecydowała w końcu aktorka, która przyznaje, że czasem dosyć ma popularności. „Kiedy skończyły się zdjęcia do »Seksu«, zastanawiałam się nawet, czy nie pożegnać się z aktorstwem. Stwierdziłam jednak, że za bardzo kocham swoją pracę”, mówi Sarah, która ma opinię pracoholiczki i perfekcjonistki. Pewnie dlatego zaledwie kilka tygodni po zakończeniu serialu ponownie wynajęła nianię i rzuciła się w wir pracy. Zagrała w „Rodzinnym domu wariatów”, u boku Diane Keaton, a także wcieliła się w rolę pięknej dziewczyny, która musi rozkochać w sobie bohatera granego przez Matthew McConaugheya w filmie „Miłość na zamówienie”. Pracowita Sarah zdążyła także wypuścić na rynek własne perfumy Lovely, a także zaczęła pisać książkę. O czym? Na razie nie chce zdradzić.

Często za to zapewnia, że to nie praca jest dla niej najważniejsza, ale rodzina.
„Moje życie nie zmieniło się wtedy, kiedy zaczęłam grać w »Seksie w wielkim mieście«, tylko wtedy, kiedy poznałam Matthew. To najwspanialszy mężczyzna, który mógł mi się trafić”, mówi aktorka i wspomina, że to ona sama musiała się upomnieć o to, aby Broderick jej się oświadczył. „Ale było nam tak dobrze, że ślub i tak niczego tu nie zmienił”, mówi Sarah. Oboje z mężem deklarują, że James nie będzie ich jedynym dzieckiem. Sarah sama miała ośmioro rodzeństwa. „Sami widzicie, że nie jestem Carrie. Jestem Sarah i dobrze mi z tym”, mówiła niedawno dziennikarzom podczas promocji swego ostatniego filmu.

Z dala od Nowego Jorku
„Z serialu zabrałam wszystkie ubrania, które nosiłam jako Charlotte. Oddałam tylko te buty, które mi obcierały nogi. Teraz moja szafa pęka w szwach od sukienek, których wcale nie noszę”, żartuje 41-letnia Kristin Davis, która po zakończeniu „Seksu” wyprowadziła się z Nowego Jorku i wróciła do Los Angeles. Przed pracą w serialu prowadziła tu studio jogi. Teraz cieszy się, że ma czas na to, żeby znowu ćwiczyć po kilka godzin dziennie. „Kiedy grałam w serialu, pracowałyśmy zazwyczaj po 14 godzin na dobę. Nie zostawało mi więc zbyt dużo czasu na własne przyjemności”.

Kristin od 2004 roku zdążyła już zagrać w dwóch filmach: najpierw u Roberta Rodrigueza w „Rekin i lawa. Przygoda w 3 D”, a potem w komedii „Na psa urok”, gdzie wcieliła się w rolę partnerki pracoholika, który od czasu do czasu zamienia się w psa. Zapewnia, że dwie tak różne kreacje to była dla niej najlepsza odskocznia po serialu.

Podobnie jak Cattrall, Kristin też lubi wyliczać, jak bardzo różni się od serialowej Charlotte York. „Ona jest taką perfekcyjną małą kobietką, która wszystko stara się zawsze robić idealnie, a ja lubię poddawać się nastrojom i zmieniać plany w ostatniej chwili”. Największą różnicą zdaniem Kristin jest jednak to, że Charlotte nie stroniła od alkoholu, a w realnym życiu aktorka od 15 lat nie wypiła żadnego drinka. „Kiedyś nadużywałam alkoholu, ale postanowiłam z tym skończyć na długo przed swoją serialową rolą. Dlatego jeśli kojarzę się wam z drinkiem Cosmopolitan w ręku, to macie mylne skojarzenia”.
W serialu Charlotte jako pierwsza z przyjaciółek wychodzi za mąż. W prawdziwym życiu nadal jest samotna. Wcześniej jej nazwisko łączono z Alekiem Baldwinem i Steve’em Martinem. Ona sama jednak twierdzi, że to nie były poważne związki. „Tak naprawdę to wcale nie szukam faceta. Przyzwyczaiłam się już do tego, że jestem sama i chyba tak jest mi dobrze”.

seks-w-wielkim.jpg
 
Nowa miłość, nowe życie
W odróżnieniu od Kristin Davis, Cynthia Nixon wszystkie ubrania, które nosiła jako Miranda Hobbes, oddała w prezencie członkom ekipy „Seksu w wielkim mieście”. „Wiedziałam, że mi się nie przydadzą. Mam zasadę, że na buty wydaję góra 300 dolarów, a torby nie kupię za więcej niż stówę”, dowcipkuje 40-letnia Cynthia, która, jak łatwo można przewidzieć, deklaruje, że w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z postacią cynicznej prawniczki, którą grała w serialu. „Wszyscy wciąż porównują mnie do Mirandy, a ja nawet mam inny kolor włosów niż ona. Jestem naturalną blondynką”. Cynthia nie może też zrozumieć, dlaczego nowojorczycy godzinami przesiadują w tak snobistycznych miejscach, jak serialowe restauracje. „Kiedy przestaliśmy już grać, najbardziej cieszyłam się, że znowu mam czas na to, żeby na ulicy zjeść hot doga i pojeździć metrem”.
Wraz z zakończeniem serialu zmieniło się nie tylko zawodowe życie Nixon. Aktorka rozstała się też ze swoim wieloletnim partnerem, fotografem Dannym Mozesem.

Przez 15 lat wspólnego życia nie wzięli ślubu, bo Cynthia uważa, że małżeństwo zamienia najlepszych przyjaciół we wrogów. Mają dwoje dzieci: 10-letnią córkę Samanthę i 3-letniego syna Charlesa Ezekiela, które teraz mieszkają z Cynthią.

Kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć do ostatniego odcinka serialu paparazzi odkryli, że Cynthia spotyka się z kobietą (w serialu podobny epizod miała tylko niezawodna Samantha...). Aktorka potwierdziła, że jest lesbijką. Jej partnerka Christina Marinoni jest pracownicą fundacji zajmującej się przyznawaniem dotacji dla szkół publicznych. Obie poznały się podczas nielegalnej manifestacji pod nowojorskim ratuszem. Cynthia od dawna walczyła o dotacje dla szkół publicznych i na wieść o tym, że rząd zamierza obciąć pieniądze dla nowojorskich szkół, razem z 38 innymi rodzicami postanowiła wziąć udział w proteście. Zapłaciła za to kilkoma godzinami spędzonymi w areszcie. Z Christiną połączyły ją te same przekonania. Do tej pory jednak kobiety nie zamieszkały razem. Przyjaciele aktorki twierdzą, że jej dzieci znają i bardzo lubią Christinę.
Przez ostatnie dwa lata aktorka zagrała Eleonorę Roosevelt w filmie „Warm Springs” i matkę nieuleczalnie chorego chłopca w „One Last Thing”. Gościnnie wystąpiła też w serialu „Ostry dyżur”. „Ważniejsze od tych wszystkich ról są moje dzieci. Rola matki odpowiada mi chyba najbardziej”, kwituje swoje dokonania aktorka.

Na złość Samancie
Zaraz po zakończeniu zdjęć do „Seksu w wielkim mieście” 49-letnia Kim Cattrall ogłosiła, że zrywa z wizerunkiem serialowej Samanthy Jones. „Nie jestem taka jak ona. Dla mnie związek z mężczyzną musi być głęboki i trwały. Nigdy nie lubowałam się w jednonocnych romansach”, przekonywała. Aby udowodnić wszystkim, że z przebojową panią Jones nie ma nic wspólnego, postanowiła z mężem, muzykiem jazzowym Markiem Levinsonem, napisać książkę o swoich doświadczeniach seksualnych. „Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu” z miejsca stała się bestsellerem. A to między innymi dlatego, że Kim przyznała się w niej, że do momentu, kiedy skończyła 40 lat, nie wiedziała, czym jest orgazm: „Wszystkim kojarzę się z wyzwoloną Samanthą, a przez prawie całe swoje życie nie potrafiłam odczuć satysfakcji w kontaktach z mężczyzną. Dopiero mój mąż Mark pokazał mi, że i ja mogę być wspaniałą kochanką”.

Jednak kilka miesięcy po wydaniu książki Cattrall została sama. Mark stwierdził, że ich małżeństwo nie ma już przyszłości. Aktorka winą za rozpad związku obarczała producentów serialu. „Dla każdego mężczyzny to trudne oglądać swoją żonę, której do łóżka wskakują coraz to inni mężczyźni”, mówiła. Załamana postanowiła napisać kolejną książkę: „Sexual Inteligence”. „Nie jestem ekspertem od spraw seksu, ale nie boję się mówić o tym, co dla innych jest tematem tabu”. Teraz z dumą przyznaje, że pracuje już nad trzecią książką: „Everything I ever learned about being a girl” („Wszystko, czego się nauczyłam o byciu dziewczyną”), w której zwierza się z własnych wspomnień z czasów, kiedy dorastała.

Tuż po zakończeniu serialu Kim otrzymała też rolę w filmie „Ice Princess”, gdzie zagrała matkę sławnej łyżwiarki. Po podpisaniu kontraktu oświadczyła, że jej nowa bohaterka nawet w najmniejszym stopniu nie może się widzom kojarzyć z Samanthą i zleciła stylistom współpracującym przy filmie wybór skromnych i konserwatywnych kreacji. Efekt był taki, że na ekranie Kim pojawia się w zapiętych pod szyję nobliwych sweterkach.

Z czasem jednak aktorka zrozumiała, ile zawdzięcza Samancie i przestała być dla niej aż tak surowa. Zgodziła się nawet na gościnny występ w „Gotowe na wszystko”, gdzie wcieliła się w rolę zbzikowanej na punkcie seksu siostry jednej z bohaterek. Teraz aktorka przyznaje, że jest szczęśliwa i pogodzona ze sobą. A wszystko dzięki 28-letniemu Kanadyjczykowi Allanowi Wyse. „To dzięki niemu zrozumiałam, że nie ma sensu walczyć z przeszłością”, opowiada i zapewnia, że zupełnie nie czuje różnicy lat (22!), jakie dzielą ją z ukochanym. „Różnica wieku to zaleta, a nie wada naszego związku”, dodaje. No cóż, są to słowa godne Samanthy!

Odzyskać siebie
Przez pierwsze miesiące po zakończeniu „Seksu w wielkim mieście” aktorki nie chciały nawet o sobie słyszeć.
Kiedy jednak odwiedziły już wszystkich zapomnianych przyjaciół, nacieszyły się dziećmi i rodziną, czegoś zaczęło im brakować. W końcu Sarah Jessica Parker zaczęła pisać maile do Cynthii Nixon. Kiedy zachorował ukochany pies Kristin Davis, obie dzwoniły do Los Angeles, żeby zapytać, czy z nim lepiej. I tak zostało do dziś. Nie spotykają się ze sobą, ale od czasu do czasu dzwonią i piszą do siebie. Żadna z nich nie ma jednak kontaktu z Kim Cattrall. To ona nie dopuściła do powstania wersji kinowej „Seksu w wielkim mieście”, ponieważ zażądała takiej stawki, że producenci nie byli w stanie spełnić jej żądań. „Do tej pory to Sarah Jessica Parker dostawała najwięcej. Uważam, że to niesprawiedliwe, bo swoją karierę zbudowała na naszej ciężkiej pracy”, twardo negocjowała Cattrall.

„Dziś już nie mam do niej żalu. Myślę, że musimy wszystkie uporać się z tym, co było i zamknąć za sobą ten rozdział w naszym życiu, który związany jest z »Seksem w wielkim mieście«”, mówi Parker. Koleżanki z planu przyznają jej rację. Już zaakceptowały fakt, że tylko dzięki kultowemu serialowi, nazywanemu biblią samotnych 30-latek, zdobyły wielką sławę i pieniądze. Twierdzą jednak, że już wystarczająco długo żyły życiem czterech zakochanych w Nowym Jorku przyjaciółek. Teraz przyszedł czas, żeby w końcu były sobą.

Iza Bartosz/ Viva!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)