POLECAMY

Peter Lindbergh, fotograf, który kocha palaczki

Czarno-biała romantyczna nostalgia. Linda Evangelista siedzi na rogu brooklyńskiej ulicy, z zaczesanymi a la lata 30-te włosami, grając na akordeonie niczym włoski chłopaczek z neo-realistycznego filmu - tak wygląda sceneria fotografii Lindbergha.

Czarno-biała romantyczna nostalgia. Linda Evangelista siedzi na rogu brooklyńskiej ulicy, z zaczesanymi a la lata 30-te włosami, grając na akordeonie niczym włoski chłopaczek z neo-realistycznego filmu - tak wygląda sceneria fotografii Lindbergha.

Urodzony w Polsce, niemiecki fotograf mody, urody i aktu dorastał w Duisburgu, a wieku 15 lat opuścił dom i po kilku przygodach znalazł się w Berlinie studiując malarstwo. Na szczęście, pędzel wypadł mu z ręki, gdy zobaczył aparat fotograficzny. Bez meandrów, bez wahań, z dnia na dzień stał się fotografem reklamowym, jakich wielu. Skończył jako jeden z niewielu, którzy mieli zaszczyt tworzyć kalendarz Pirelli.

Edycja niegrzecznego kalendarza z 1996 roku jest do dziś dnia jedną z najlepszych. Czarno-białe, robocze, jakby trochę przypadkowe fotki stworzyły niesamowity kontrast dla wcześniejszych magazynowych kolorowych zdjęć jak z reklamy. Nieformalne i autentyczne, wyznaczyły też nowy trend w fotografii mody - w kadrze jest nie tylko docelowy obiekt, ale też światła, kable, statywy.

  

Lindbergh lubi w swoich fotkach mieć zaplecze - jakąś historię, klimat, większą całość. Kiedyś siedział u dentysty w poczekalni i ktoś zostawił na krześle obok plik kartek o relacjach świadków UFO. Pomysł chwycił lepiej niż plomba i świat doczekał się całej kolekcji pięknych ujęć pt. „Kobiety i inwazja”. Inwazja Marsjan oczywiście.

Inne znamienite dzieło to “Modelki” - 45 minutowy film wraz z serią fotografii, który opowiada o dniach z życia Naomi Campbell, Cindy Crawford, Lindy Evangelisty, Stephanie Seymour i Tatitany Patiz. Fenomen supermodelki rozłożony do biało-czarnych linii. Dziewczyny chichoczą na plaży, bez makijażu, bez ubrań od Gucciego - są normalne, zwyczajne i piękne jak każda z nas, na swój sposób. To pierwsze zbiorowe sportretowanie gwiazd wybiegu było dla George’a Michaela inspiracją dla teledysku „Freedom”.

Prace Lindbergha są bardzo niemieckie - zorientowane na rodzinę, z dużą dozą krytyki względem ciała i próbą pokazania wszystkiego - nagości, brzydoty, dziwności. Sam fotograf mówi, że wyrastanie w otoczeniu pieców industrialnego zagłębia stali wykuło w nim romantyzm i humanizm. Gdy pierwszy raz fotografował Evangelistę dla Harper’s Bazzar, w starej fabryce w Filadelfii, modelka rozpłakała się, że musi pracować w takich warunkach. Fotki wyszły rewelacyjne. Dla Lindbergha Linda obcięła później włosy. Znowu płakała dwie godziny, ale dziś przyznaje, że tak narodziła się jej prawdziwa kariera.

Naomi dla Lindbergha wieku szesnastu lat stała naga w deszczu na chodniku we Francji. I tańczyła. On za to wybaczał jej wszystkie notoryczne spóźnienia. Helena Christensen zasłynęła na świecie dzięki jego UFO sesji, podczas której musiała pozować z białym koniem. Modelka wspomina, że zwierzę się tak podnieciło, że trzeba było mocno edytować fotografie. Dla Cindy Crawford Lindbergh był przełomowy, bo kazał wychodzić rano bez makijażu i poduszek w staniku. Czuła się bynajmniej niekomfortowo, ale ciekawie. Muzą Lindbergha jest jednak do dnia dzisiejszego Mila Jovovich, która była twarzą z okładki jego albumu „Untitled 116”. Z nią atmosfera na planie była nieprzewidywalna.

Dekonstrukcja piękna, pomieszanie kobiecej ulotności z technologią, przemysłem, bawienie się scenerią backstage’u - to cały Lindbergh. Nie próbował nigdy na siłę szokować ani łamać kanonów poprzedników, ale stworzył swój własny uznany styl. Z jego fotek przebija spokój, kontemplacja, dystans do życia. Śliczne młode kobiety palą papierosy wpatrując się intensywnie w obiektyw, jak gdyby chciały zrozumieć Lindbergha.

On sam lamentuje - gdzie są tamte modelki? Dlaczego dziś co 5 dni jest nowa 17-letnia dziewczyna? On chce fotografować tamte długoletnie przyjaciółki, kobiety trzydziestoletnie, dojrzałe, inteligentne, pewne siebie. Jak sam mówi, to straszne, że gdy odchodzi długoletnia żona, którą kochałeś, każą ci zaraz uciekać z pierwszą lepszą dziewczyną z ładnymi piersiami. Sam jest wierny swojej małżonce, fotografce Petrze Sedlaczek, z którą ma czworo dzieci. I jest szczęśliwy, w swoim domu i odwiecznej niebieskiej bawełnianej koszuli.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/8 lat temu
Uwielbiam. Zmysłowość, kobiecość, opowiadana historia...mmmmmm
/8 lat temu
fajne zdjęcia zrobił. taka naturalność z nich bije.
/8 lat temu
Piękne zdjęcia!!!