Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz fot. STUDIO 69

Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz - Podwójna szansa

On ma opinię obrażonego na wszystkich despoty. Ona – specjalistki od marnowania okazji na zrobienie wielkiej kariery. A jednak to Janusza i Nataszę TVN wybrał do „Tańca z Gwiazdami”. Czy wreszcie zdobędą sympatię widzów?
/ 11.08.2011 08:04
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz fot. STUDIO 69
Pół roku temu na pytanie: „Co nowego u Was słychać?” odpowiadali: „Nic”. I rzeczywiście niewiele się u nich działo. Mimo głośnych zapowiedzi Natasza Urbańska (34) nie wyjechała do Stanów, gdzie chciała nagrywać swój solowy album. W martwym punkcie utknął również zbiorowy projekt muzyczny „Poland? Why not...”, w którym brała udział. Ucichła też sprawa jej kariery aktorskiej w Bollywood. – Spędzam teraz dużo czasu z córeczką – mówiła wówczas „Party” Natasza. Wiosną coś drgnęło – artystka wzięła udział w „Bitwie na głosy”. Ale nie zdążyła się jeszcze rozkręcić, a już odpadła z programu. „Widzowie jej jednak nie kupują”, zaczęli wyrokować ludzie z branży i głośno mówić o końcu jej błyskotliwej kariery.

Ale wokół słynnej pary Urbańska – Józefowicz zawsze było mnóstwo kontrowersji. Gdy w zeszłym roku zabrakło dla nich wolnych krzeseł w pierwszym rzędzie na pokazie duetu Paprocki & Brzozowski, oburzeni wyszli. Przez takie właśnie gesty i postępowanie według zasady „wszystko albo nic” wyrobili sobie w naszym show-biznesie opinię „obrażalskich”. Gdy Natasza przegrała w finale show „Jak oni śpiewają”, Janusz sprowadził ją ostentacyjnie ze sceny, zanim wyłączono kamery. Oni sami czuli się wtedy niedocenieni, ale ich krytycy uważali, że Janusz promuje Nataszę na siłę. Wydawało się, że para przejęła się tymi opiniami, bo dwa lata temu postanowiła wziąć „zawodowy rozwód”, aby pokazać, że Natasza potrafi osiągnąć sukces bez pomocy męża. Czy jednak faktycznie się rozstali?
 
Mistrz i Natasza
Kiedy tylko Natasza Urbańska stanęła na własnych nogach, Janusz Józefowicz rozpoczął przygotowania do musicalu o Poli Negri, w którym główną rolę powierzył... żonie. – To musical pisany z myślą o Nataszy – zdradził kilka miesięcy temu w „Party”. Zapewniał przy tym, że czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było, bo jak dotąd nikt nie zrobił u nas spektaklu w trójwymiarze. I Józefowicz chciał być pierwszy! Tak jak kiedyś był pierwszy z „Metrem”. Dlatego już w zeszłym roku zamknął się z zespołem grafików w studiu, żeby pracować nad animacjami 3D. W nowym spektaklu aktorzy będą żywi, ale scenografia wyświetlana z komputera na ogromny ekran o szerokości 20 metrów. Dzięki temu tytułowa Pola Negri będzie mogła lecieć samolotem, jechać rozpędzonym pociągiem, płynąć transatlantykiem do Nowego Jorku. Tłum animowanych statystów będzie bić jej brawo. Na scenie będzie padać śnieg, a tancerki skakać do basenu. Jeśli ten pomysł wypali, Józefowicz ma szansę pobić samego siebie sprzed dwudziestu lat i zamknąć usta tym, którzy uznali go już za artystę passé. A Natasza? W roli Poli Negri mogłaby wreszcie pokazać spektrum swoich umiejętności – od tańca po śpiew.

W zeszłym roku po raz pierwszy spróbowała swoich sił w filmie. W „Bitwie warszawskiej 1920” Jerzego Hoffmana Natasza Urbańska zagrała przedwojenną artystkę variété i żonę polskiego oficera. Mistrz kina pochwalił Nataszę za dyscyplinę i pracowitość, był z niej bardzo zadowolony. Janusz Józefowicz, który przygotował wszystkie sceny taneczne do filmu, również. Premiera „Bitwy...” odbędzie się jesienią tego roku. Ale nie tylko z tego powodu o Urbańskiej znów zaczyna się robić głośno. Właśnie odżył projekt „Poland? Why not...” i jeszcze w sierpniu Natasza ma lecieć do Los Angeles na nagrania teledysku do piosenki „All The Wrong Places”. Jednak tym, co od kilku tygodni elektryzuje ludzi najbardziej, jest jej ponowny występ w „Tańcu z Gwiazdami” i to w towarzystwie męża. Józefowicz zastąpi w jury Zbigniewa Wodeckiego, a Natasza przejmie obowiązki Katarzyny Skrzyneckiej. Ta informacja wywołała szok i ostrą, trwającą do dziś dyskusję na forach internetowych. Wielbiciele pary są wniebowzięci: „Super! No, nareszcie właściwe osoby na właściwych miejscach!”, ale ich krytycy kipią ze złości: „Masakra! Won! TVN schodzi na psy!”.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Nie dla pieniędzy
Czy wybór pary, która tak dzieli publiczność, był zamierzony? Wiadomo, że w TVN od jakiegoś czasu myślano o odświeżeniu formuły „Tańca z Gwiazdami”. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, producenci programu rozmawiali z Nataszą i Januszem już od kilku miesięcy. Para nie zgodziła się od razu. Spekuluje się, że ostatecznie skuszono ich dużymi pieniędzmi – ponoć w całej edycji show mieliby razem zarobić prawie 300 tysięcy złotych (Józefowicz ma dostawać za odcinek 15 tysięcy, Natasza o pięć tysięcy mniej). Ale w ich przypadku akurat ta kwota nie jest porażająca. Po pierwsze dlatego, że Beata Tyszkiewicz za chwalenie każdego uczestnika dostawała sześć tysięcy, a średnie wynagrodzenie jurora w każdym innym programie tego typu oscyluje wokół 10 tysięcy. Po drugie, Janusz Józefowicz, przygotowując od dwudziestu lat spektakle muzyczne, wie, ile kosztuje realizacja dobrego show – jego musical o Poli Negri ma pochłonąć trzy miliony! Jednak nawet jeśli Natasza i Janusz zarobią 300 tysięcy, to nie pieniądze są powodem, dla którego przyjęli propozycję TVN. Co zatem przekonało sławną parę? – Natasza nie chciała być wyłącznie prezenterką prowadzącą show, bo to było dla niej za mało. Propozycją stacji tak naprawdę zainteresowała się dopiero wtedy, gdy pojawiła się szansa, aby wystąpiła w programie w charakterze gwiazdy estrady. Razem z Januszem chcą promować musical o Poli Negri, a nie ma do tego lepszej okazji niż „Taniec z Gwiazdami”, który ogląda ponad cztery miliony widzów – mówi osoba z produkcji show. Natasza będzie więc w programie prowadzącą, ale na prawach gwiazdy. Zaśpiewa trzy piosenki z nowego musicalu swojego męża.

Nie zmienia to jednak faktu, że dla niej będzie to kolejny występ w telewizyjnym show. Natomiast dla Józefowicza to debiut w tego typu programie. O jego twardych rządach w teatrze krążą legendy. Czy tak samo bezwzględnym i krytycznym będzie jurorem? Na pewno będzie szczery. – Przecież od ponad 20 lat nie zajmuję się niczym innym, jak tylko ocenianiem umiejętności tanecznych – mówi „Party” Józefowicz. Osoby z produkcji nie kryją, że liczą na jego profesjonalizm, ale też na drobne kontrowersje wokół programu. Janusz jest przecież emocjonalny i spontaniczny w swoich ocenach. Wysoko stawia sobie i innym poprzeczkę. Pojawiła się nawet plotka, że krytyki Józefowicza zaczął się już bać naczelny choreograf show Agustin Egurrola, który przed laty odpadł podczas castingów do „Metra”.

Starcie tytanów
– Nie mam zamiaru ustawiać tancerzy ani oceniać pracy Egurroli. Nie staję do zawodów z nim – deklaruje Józefowicz. Sam Agustin twierdzi, że to konflikt sztucznie kreowany przez media. – Nigdy nie mieliśmy okazji poznać się osobiście ani razem pracować. Jest wreszcie świetna okazja – mówi „Party” Egurrola. Ale zdaniem ludzi z show-biznesu „starcie tytanów” to tylko kwestia czasu. W końcu to program na żywo, a obu choreografów wiele łączy – błyskotliwa kariera i lęk przed krytyką. Na głowy obu spadają również gromy za to, że w pracy promują swoje życiowe partnerki. Egurrola cztery lata temu polecił do „Tańca z Gwiazdami” Ninę Tyrkę, która jest dziś mamą ich córeczki Carmen. Janusz przed laty jako pierwszy uwierzył w talent Nataszy. Nina Tyrka nie zatańczy jednak w tej edycji „Tańca z Gwiazdami”. W TVN mówi się, że nie chciał tego Egurrola, bo boi się zarzutów, że znów lansuje swoją partnerkę. Janusz i Natasza przestali się już tym przejmować. Dziś nie da się ukryć, że wolą pracować razem. A niech ludzie gadają! Oni robią swoje.               

Sylwia Borowska / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)