Katarzyna Skrzynecka, Marcin Łopucki fot. STUDIO 69

Katarzyna Skrzynecka - Pogoda na miłość

Gdy zostali parą, spekulowano, że to jedynie romans, który ma być lekiem na jej złamane serce. A jednak Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki są szczęśliwi już ponad rok.
/ 31.03.2009 13:46
Katarzyna Skrzynecka, Marcin Łopucki fot. STUDIO 69
Do Café Zielnik na warszawskim Mokotowie wbiega roześmiana Katarzyna Skrzynecka (39). Czarne nauszniki, dopasowana kurtka, modna sukienka, kozaki na wygodnym obcasie i... ukochany cocker spaniel Leo u boku. Często towarzyszy jej w pracy – w teatrze, w TVN czy w studiu nagrań. Aktorka promienieje, z twarzy nie schodzi jej uśmiech. Jej błysk w oku mówi wszystko: Kasia znów jest zakochana i szczęśliwa! Komu udało się skraść jej serce? Zdobył je prawdziwy mężczyzna: Marcin Łopucki (36), sportowiec, mistrz Europy w fitnessie gimnastycznym mężczyzn. Choć znali się od kilku lat, dopiero nieco ponad rok temu postanowili być razem.

Przyjaźń i kochanie
– Długo się przyjaźniliśmy, ale każde z nas miało wtedy swoje życie – wspomina artystka w rozmowie z „Party”. Kasia była wtedy mężatką, Marcin samotnie wychowywał dwójkę dzieci – bliźniaki Paulę i Dawida, dużo trenował. Żadne z nich nie podejrzewało, że w przyszłości los ich połączy. A jednak!

Kiedy małżeństwo Katarzyny Skrzyneckiej rozpadło się, nie w głowie było jej rozpoczynanie nowego związku. Marcina Łopuckiego traktowała jedynie jak przyjaciela. Kiedy zachorowała i zmarła jej matka, Łopucki był dla niej oparciem i zajmował się domem. Żal i pustka po stracie ukochanej osoby przesądziły, że Kasia nie chciała być dłużej sama. Zdecydowali, że zamieszkają razem.

Dziś oboje twierdzą, że nie potrafiliby określić wyraźnej, od kiedy tak naprawdę są parą. – Byliśmy sobie coraz bliżsi uczuciowo na przestrzeni miesięcy, a taka więź bywa znacznie ważniejsza niż przekroczenie granicy fizycznej bliskości – wyznaje Katarzyna Skrzynecka w rozmowie z „Party”. Okazało się, że mają za sobą podobne, trudne doświadczenia życiowe. Również w miłości nie zawsze układało się tak, jak by sobie tego życzyli. Kasia próbowała posklejać złamane serce po odejściu męża do nowej partnerki i rozwodzie, Marcin stawiał czoła trudom samotnego ojcostwa, wychowując dwoje dzieci. – Mogliśmy wtedy powiedzieć: „To nie tak w życiu miało być…” – wspomina artystka.

Stworzeni dla siebie
Na szczęście udało się im zostawić już przeszłość za sobą. Dziś Katarzyna Skrzynecka kocha i jest kochana, choć nie sądziła, że jej szczęście jest tak blisko, zaledwie na wyciągnięcie ręki. – Dwoje energetycznych, lecz mocno posmutniałych życiowo ludzi postanowiło powędrować wspólną drogą – podsumowuje gwiazda. I zaraz dodaje: – Żyjemy spokojnie i jest nam ze sobą po prostu dobrze, ale opowieści na nasz temat w mediach próbujemy redukować do minimum. Nie trzeba nam wystawiać z tego powodu słodkiej laurki. Zbyt zadowolonych szczęściarzy społeczeństwo nie kocha.

Dziś są razem już drugi rok. Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki nie widzą poza sobą świata, mieszkają razem, mówią o sobie „rodzina” wbrew tym, którzy nie wierzyli w siłę ich uczuć.

Czternastoletnie dzieci Marcina część czasu mieszkają i spędzają ze swoją mamą i jej rodziną, a część – z Kasią i Marcinem. Kiedy tylko mogą, wyjeżdżają we czwórkę na wakacje. – Kontestujemy życie. Lubimy aktywnie spędzać razem czas, podróżować, poznawać ciekawe zakątki świata i pokazywać je dzieciom – mówi „Party” Katarzyna Skrzynecka. Całą czwórką podróżowali m.in. po Włoszech (szlakami starożytności), Korsyce i lodowcach Alp. Wędrują także po polskich Tatrach. Jeżdżą na wycieczki rowerowe, ukochane narty, innym razem nurkują. W podróżach, szczególnie tych w góry, często towarzyszą im wieloletni przyjaciele, m.in. Piotr Gąsowski czy Joanna Liszowska. – Kiedy jestem na stoku i mam przed sobą śnieżne krajobrazy, czuję skrzydła u ramion – opowiada. Niewiele osób wie, że artystka kilka lat temu zrobiła nawet kurs na... instruktora narciarstwa. Bo sport to kolejna pasja, która połączyła ze sobą Kasię i Marcina.


Dziewczyna sportsmena
Oboje zawsze lubili aktywnie spędzać czas. Ona chodziła na zajęcia baletowe i gimnastyczne, jeździła konno, on przez lata trenował sztuki walki. Dla Kasi sport jest sposobem na kondycję i szczupłą sylwetkę, Marcin postanowił związać z nim swoje życie i został trenerem taekwondo. Potem postawił na męski fitness i zapoczątkował w Polsce modę  na tę dyscyplinę. W tym roku po raz drugi będzie bronił tytułu mistrza Europy i stanie do walki o mistrzostwo świata. Kasia gorąco kibicuje Marcinowi w zawodach, choć przyznaje, że... wcale nie lubi kulturystycznych sylwetek. – Śmieję się, że wolę patrzeć na niego od brody wzwyż. Musiałam się przyzwyczaić, że Marcin ma tak atletyczną budowę, bo tego wymaga jego zawód – opowiada Katarzyna Skrzynecka.

Ale sport nie zdominował ich życia prywatnego. Dom to ich azyl. W przestronnym apartamencie wisi wielkie zdjęcie ich czwórki, w innym miejscu półka ugina się od pucharów Marcina. Rzadko można ich spotkać na imprezach dla VIP-ów, wolny czas wolą spędzać sami lub z przyjaciółmi, np. wspólnie gotując. – „Tajemnice kuchni świata” to jedna z naszych ulubionych książek – żartuje Kasia.

Marcin realizuje się w sporcie. Tam jest absolutnym perfekcjonistą, walczy jak wojownik o swoje medale. W życiu prywatnym natomiast jest wyciszony, ciepły i skupiony na dzieciach oraz  swojej kobiecie. – Dom jest oazą wzajemnej czułości i uspokojenia – mówi nam Kasia.

Strefa prywatności
Artystka nie chce już dłużej opowiadać o życiu prywatnym: – Pewne zdarzenia powodują, że nie tak łatwo używa się znów słów „na zawsze”. Dziś już inaczej niż z wcześniejszą wiarą mówię o sobie: „Tak, jestem szczęśliwa, zakochana, spełniona”. Teraz sto razy się zastanowię, nim to powiem – wyznaje „Party”. Jest ostrożniejsza, dlatego nie chce głośnych deklaracji o zaręczynach, ślubie, planach macierzyńskich. Boi się zapeszać. – Wiadomo, że byłabym szczęśliwa, mogąc jeszcze w życiu mieć dziecko, ale nie zamierzam anonsować tego w mediach – mówi. Rozumie, że jej życie prywatne jest na świeczniku. Dlatego m.in. na swojej oficjalnej stronie internetowej (skąd pochodzi część zdjęć wykorzystanych w tym artykule) prowadzi rubrykę „prywatnie”. – Jest tam wiele zdjęć z moją rodziną, z przyjaciółmi, najciekawsze impresje z naszych podróży – opowiada i dodaje: – Tam jesteśmy naturalni, tacy, jacy jesteśmy naprawdę. Wolę odkrycie takich namiastek prywatności niż inscenizowane sesje dla prasy.

Muzyczne motto na życie
Już wiadomo, że wiele osobistych tekstów i refleksji Kasi znajdzie się na jej najnowszej płycie, która ma się ukazać już jesienią. – Materiał na tę płytę pisałam przez ostatnie dwa lata – nie da się ukryć nie najłatwiejszych dla mnie. W tekstach zdarza się więc nuta gorzkiej refleksji, choć muzyka pełna będzie energetycznych, pozytywnych  brzmień. Każde życie bywa i słodkie, i cierpkie. Nie da się ukryć, że i ja dziś jestem już innym człowiekiem, trzymam mój życiowy optymizm nieco na uwięzi… – wyznaje Skrzynecka. Ale po chwili zadumy radość w niej wraca i znów zaczyna się szeroko uśmiechać. – W końcu trzeba korzystać ze szczęśliwych chwil i cieszyć się każdą jak dzieciak, bo przecież zawsze mogą minąć – mówi.                

Marta Tabiś / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/02.12.2009 16:06
Kiedy tylko robi sie cicho wokolo p.K.Skrzyneckiej zaraz daje znac o sobie . Juz czytalismy o wielkiej milosci z poprzednim mezem ,teraz nowa WIELKA milosc . Czy oby czasu nie zabraknie?- bo po 35-roku to juz z gorki .