Joanna Krupa

Joanna Krupa: Będzie ślub!

Choć ona jest z Polski, a on z Francji, podbili Amerykę! Ona urodą, on determinacją. Dziś są sławni, bogaci i... zakochani.
/ 01.06.2011 09:02
Joanna Krupa
Nie mogę żyć, jeśli życie jest bez ciebie”, ten przebój Mariah Carey to ulubiona piosenka o miłości Joanny Krupy. I też jej odpowiedź na plotki o rozstaniu z narzeczonym Romainem Zago, które od kilku tygodni pojawiają się w Polsce. Pisano, że on chce mieć już dzieci, ona – woli robić karierę. Ile w tym prawdy? – Jesteśmy szczęśliwi i bardzo się kochamy – mówi „Party” modelka. Ale nie chcą się spieszyć. Plan na najbliższy rok: ślub. Wymarzyli sobie ceremonię we włoskiej miejscowości Positano. Kolejne trzy do pięciu lat: projekt macierzyństwo. – Oboje uznaliśmy, że jeszcze chcemy trochę pożyć. Dziś nie jesteśmy jeszcze gotowi na dziecko. Chcemy mieć dla niego czas, a teraz rozkręcamy swój biznes. Może to trochę samolubne, ale na razie oboje tak czujemy – zdradza nam Joanna. Bo choć są parą już cztery lata, wciąż dzielą ich kilometry. On na co dzień pracuje w Miami, gdzie ma swój klub, ona robi karierę w Los Angeles. Ale poważnie myślą o życiu razem. Dlatego swój pierwszy wspólny dom kupili właśnie w Mieście Aniołów.

Ten jedyny!

– To była miłość od pierwszego wejrzenia – śmieje się Joanna, kiedy pytam ją o to, dlaczego zdecydowała się właśnie na ten dom na wzgórzach Hollywood. – Półtora roku szukaliśmy tego właściwego, bo nic mi się nie podobało. Ale jak tylko tu weszłam, od razu poczułam, że chcę tu mieszkać – opowiada. Choć z narzeczonym, mamą, siostrą Martą i pięcioma psami mieszkają w nim już dziesięć miesięcy, Joanna nic nie zmieniła w wystroju wnętrza. Dobrze czuje się wśród stylowych mebli
i jasnych kolorów. Dom ma sześć eleganckich sypialni, siedem łazienek i piękny salon, ale jego sercem jest... kuchnia. – Tu mieszkają nasze psy i wszyscy spędzamy najwięcej czasu. Z okna widać fontannę w hiszpańskim stylu. Siedzimy przy okrągłym stole, plotkujemy, mama w sobotę i w niedzielę obowiązkowo przygotowuje „french toast”, czyli grzanki z chleba i jajka – opowiada Krupa. Ale na co dzień modelka je bardziej dietetycznie. – W mojej lodówce jest najwięcej warzyw i owoców, bo uwielbiam zdrowe koktajle – mówi „Party”. A garderoba? – Każde z nas ma oddzielne wejście do garderoby – opowiada Joanna. I dodaje: – Jedyna moja słabość to sukienki. Mam ich ze sto. Większość z odkrytymi ramionami, bo w Los Angeles zawsze świeci słońce.

Utonąć w zieleni

Nic więc dziwnego, że drugim domem Joanny jest... jej ogród.
– Chciałam mieć wokół siebie dużo zieleni. Z jednej strony domu jest park i korty tenisowe, z drugiej fontanna z grillem, a dalej taras z widokiem na wzgórza – opowiada. Właśnie tu przyjmują gości, siedzą przy drinkach i dobrze się bawią. Pięć minut piechotą od domu Joanny jest słynny napis „Hollywood”. – To moje ulubione miejsce na spacer z psami – dodaje. Zależało jej na tym, by być blisko centrum. – W Kalifornii są potworne korki, więc szukałam domu obok miejsc, gdzie pracuję – mówi „Party”. A jak dogaduje się pod jednym dachem z mamą i siostrą? – Mieszkamy razem już osiem lat i choć są między nami małe sprzeczki, to nie ma poważnych kłótni. Zresztą Romain jest cudowny, bo moją rodzinę traktuje jak swoją własną – dodaje modelka.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Ich American Dream
Oboje pochodzą z Europy. Joanna urodziła się w Polsce, Romain we Francji. Ona wyjechała do Ameryki, kiedy miała pięć lat, on –12, kiedy ruszył z ojcem do Brazylii. Każde miało to samo marzenie – wybić się. Postawili na modeling. Krupa długo czekała na swoją szansę, ale z czasem jej zdjęcia ukazały się we wszystkich najważniejszych magazynach, została uznana za jedną z najseksowniejszych kobiet świata. On też zarabiał na życie jako model. Dziesięć lat temu wyjechał na kontrakt do Stanów i... już nie wrócił. Dorabiał jako barman w klubie Mynt Lounge w Miami. Ale szybko awansował, dziś jest jego właścicielem.

To właśnie tu się poznali. Joanna pojawiła się tam jako gwiazda. I to ona go poderwała! Wpadł jej w oko kilka miesięcy wcześniej, kiedy oglądała relacje w telewizji z tamtejszych klubów. Powiedziała do siostry: „To będzie mój mąż!”. I nie pomyliła się. Po tygodniu już byli parą. Jaka jest tajemnica ich związku? – Oboje jesteśmy przyjezdni w Ameryce i nie mieliśmy łatwo. Żadne z nas nie pochodzi z bogatej rodziny. Osiągnęliśmy sukces ciężką pracą, umieliśmy sami o wszystko walczyć. Myślę, że to nas zbliżyło, dlatego tak dobrze się rozumiemy – opowiada Joanna.

Kiedy pytam, jaki jest Romain, słyszę: „Dla mnie idealny!”. Ale to przeciwieństwa. Ona jest jak ogień – szalona, spontaniczna, szybko się denerwuje. On to oaza spokoju. Dobry, opiekuńczy, wyrozumiały. Ale bywa też zazdrosny. – Szczególnie kiedy widzi mnie na zdjęciach z kolegami – mówi Joanna. A ona? – Raz była taka sytuacja, kiedy w klubie jakaś dziewczyna zaczęła za bardzo z nim rozmawiać. Podeszłam do niej i powiedziałam: „Fuck off!”. Bo ja ufam Romainowi bezgranicznie, ale innym kobietom już nie... – śmieje się. Nic dziwnego. Romain jest nieziemsko przystojny. – No! Niezły jest!  – śmieje się Krupa. I szybko dodaje: – Podoba mi się jego akcent, imponuje mi, że mówi w pięciu językach. Ale przede wszystkim jest po prostu dobrym człowiekiem – mówi „Party” modelka. Dlatego choć tęskni, bo widzą się co dwa tygodnie, wie, że czekać warto. – Codziennie rozmawiamy na Skypie, przez telefon, wysyłamy SMS-y. Na razie Romain musi być w Miami, ale myśli o tym, by otworzyć kluby w Los Angeles. Wtedy mógłby przenieść interes na stałe do Hollywood. Ale to wymaga czasu...

A może warto zainwestować w Polsce? – Myślałam o kupnie mieszkania w Warszawie, ale na razie nie wiem, jak dużo będę mieć tu pracy – mówi Joanna. Jesienią rusza druga edycja programu „Top model”, dzięki któremu Krupa podbiła serca widzów nad Wisłą. Mówi się, że pojawi się w „Tańcu z Gwiazdami” jako współprowadząca. – Nic nie mogę zdradzić. Ale na pewno w sierpniu Romain odwiedzi mnie w Polsce...                                     

Marta Tabiś-Szymanek / Party