Jennifer Aniston i Vince Vaughn

W czerwcu 2006 Jennifer i Vince byli na turnieju tenisowym w Paryżu. Vince nie podejrzewał, że w grudniu Jennifer powie: "Koniec!"
/ 22.06.2007 11:39
Już prawie dwa lata spotyka się z Vince’em Vaughnem. A mimo to wciąż nie jest pewna, czy chce być z nim na zawsze. Lęk przed ponownym porzuceniem jest u Jennifer tak silny, że aktorka woli żyć samotnie, niż znowu zaufać mężczyźnie.

"Jeszcze w tym roku chciałabym założyć rodzinę. Zawsze chciałam mieć dzieci i jestem tego teraz bliższa niż kiedykolwiek" – powiedziała niedawno Jennifer. Ale chyba jedynym, który wierzy w te deklaracje, jest jej obecny chłopak, Vince Vaughn. Bo wszyscy dookoła radzą mu, by jak najszybciej zerwał z Aniston. Jennifer panicznie boi się zaangażować. A to, co teraz dzieje się w związku aktorki z Vaughnem, bardzo przypomina relacje Jennifer z Bradem Pittem.

Facet na niepogodę
Kiedy Jennifer spotkała Vince’a na planie filmu "Sztuka zrywania" w 2005 roku, była w bardzo trudnym momencie życia. Świeżo rozstała się z Bradem i nie miała ochoty na żaden związek. Sam Vince też zresztą swoje szanse oceniał mizernie. "To nie jest dziewczyna dla takiego faceta jak ja. Po kimś takim jak Brad Pitt presja jest za duża".
Ale czarujący Vince otoczył Jennifer taką opieką, że uległa jego urokowi. "Wtedy byli jeszcze jak brat i siostra. Nie czuło się żadnej chemii", opowiadał najlepszy przyjaciel Vaughna, Brian Newman. Vince był przy Jennifer w najtrudniejszych momentach: kiedy aktorka finalizowała rozwód, kiedy przyszło potwierdzenie, że Brad jest związany z Angeliną, a także wtedy, gdy Jolie i Pitt ogłosili, że oczekują swojego pierwszego dziecka. Godzinami słuchał zwierzeń Jennifer. Wychowany w domu pełnym kobiet doskonale potrafił wczuć się w jej sytuację. "Mam dwie starsze siostry: Victorię i Valerię. To one mnie ukształtowały", mówił. Dzięki niemu aktorka wreszcie zaczęła się uśmiechać. "Jeśli chcesz, żeby na twojej twarzy zagościł uśmiech, zadzwoń do Vince’a", mówili jego przyjaciele.


Obiecanki cacanki
Po zakończeniu zdjęć do "Sztuki zrywania" Jennifer postanowiła zaryzykować. W wywiadach zaprzeczała jednak, by z Vince’em łączyło ją coś więcej niż przyjaźń. Na łamach "Vogue’a" twierdziła: "To cudowny przyjaciel i nic poza tym". Ale coraz częściej wpadała do niego do Chicago. Jesienią 2005 roku nie było ważniejszej uroczystości rodzinnej, której nie spędziliby razem. Na Święto Dziękczynienia para zaszyła się w luksusowym kurorcie Paradise Valley w Arizonie. "Prawie nie opuszczali pokoju. Tylko czasami pod wieczór schodzili do restauracji", relacjonował jeden z pracowników. Na Boże Narodzenie i Nowy Rok Jennifer i Vince widziani byli z kolei w ośrodku Laguna Beach w Kalifornii. Zdjęcia zrobione przez paparazzi mówiły same za siebie: nie tylko Vince okazywał czułość Jennifer, także ona wielokrotnie obejmowała go i całowała. W marcu zaś zorganizowała dla ukochanego z okazji jego 36. urodzin przyjęcie-niespodziankę w chicagowskiej restauracji Mia Francesca. Samo znalezienie odpowiedniego prezentu zajęło jej wiele dni. W końcu podarowała Vince’owi zegarek Hermesa oraz pierwsze wydanie jego ulubionej powieści Johna Steinbecka "Myszy i ludzie".

Jak śliwka w kompot
Vince czuł się szczęśliwy. "Kocham w Jennifer wszystko. Jest cudowna. Jest najbardziej szczerą osobą, jaką znam. Nigdy nie kłamie i ma bardzo czułe serce", mówił. Był gotów dla Jennifer przewrócić swoje życie do góry nogami. "Jeszcze nie widziałem, żeby kiedykolwiek był tak zaangażowany", mówił jego przyjaciel. Aktor, który był przywiązany do kawalerskiego stanu, zupełnie przestał wychodzić na imprezy i podrywać dziewczyny. Dla ukochanej zaczął się nawet zdrowo odżywiać i schudł, co było wyrazem największego poświęcenia. "Trzeba go znać, żeby wiedzieć, ile musiało go to kosztować", żartowali jego znajomi. Jim Cruse, wieloletni przyjaciel Jennifer i Brada, który poznał także Vince’a, uważa, że "Vince i Brad są do siebie bardzo psychicznie podobni. Jeśli decydują się już na związek, to są oddani swojej kobiecie bez reszty". Wszyscy więc, łącznie z Vince’em, mieli nadzieję, że tylko patrzeć, jak Jennifer podejmie wobec niego poważniejsze zobowiązania.


Zaufać mężczyźnie
Jednak po roku znajomości Jennifer zaczęła się wycofywać. Najpierw przestała publicznie pokazywać się z Vince’em, aż wreszcie na początku grudnia za pośrednictwem rzeczniczki prasowej wydała oświadczenie: "Jennifer Aniston i Vince Vaughn postanowili się rozstać”.
Zdaniem znajomych Jennifer to jednak wcale nie świadczy o tym, że aktorka nie kocha Vince’a. Jak tłumaczy Jim Cruse: "Jennifer należy do kobiet, które cały czas kontrolują swoje uczucia i emocje. Może to uraz z dzieciństwa, który tkwi gdzieś głęboko w jej podświadomości? Jennifer bardzo cierpiała, gdy ojciec porzucił ją i matkę. Nabrała przekonania, że każdy mężczyzna może ją skrzywdzić".

Vince czy nie Vince?
Jim chyba miał rację. Bo nie minął miesiąc, a Jennifer zatęskniła za Vince’em. W styczniu aktorka towarzyszyła ukochanemu na rozdaniu nagród People’s Choice Awards w Los Angeles. Potem aktor wpadł na 38. urodziny, które Jennifer wyprawiła w Beverly Hills. W kwietniu zaś kilkakrotnie był widziany, jak wczesnym rankiem wychodził od Jennifer w doskonałym humorze. "Wiem, że wszyscy chcieliby, żebym była szczęśliwa", tłumaczy całą sytuację Jennifer. "Żebym była w takim związku, jak Brad z tą, no wiecie, kogo mam na myśli. Ale w prawdziwym świecie ludzie nie przeskakują z jednego związku w drugi, jeśli nie są pewni swoich uczuć. Nie zamierzam podejmować decyzji pod wpływem gazet. Może Vince to ten jedyny, a może nie? Sama nie wiem. Jeśli jeszcze kiedykolwiek zdecyduję się związać z kimkolwiek, chcę być absolutnie pewna, że robię słusznie". Nie jest jednak w stanie powiedzieć, kiedy mogłoby to nastąpić...



Magda Łuków
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)