Historie miłosne gwiazd

Wielkie gwiazdy, wielkie uczucia. Miłość, która czasem spada jak grom i zmienia cały świat. Najgorętsze pary polskiego show-biznesu. W wyjątkowej sesji i niezwykłych zwierzeniach.
/ 10.02.2010 11:51
Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski
Lubią te chwile, kiedy parzą razem herbatę albo gotują. Uwielbiają ze sobą rozmawiać, przebywać ze sobą, wygłupiać się, nawzajem rozśmieszać, a czasem pomilczeć. Nie lubią się rozstawać nawet na chwilę, na przykład gdy Tamara wybiega rano do pracy, na próbę w sztuce teatralnej „Radio Live”. Wróciła z przyjemnością do teatru. Bartka bawią jej opowieści i anegdotki z prób. Łączy ich poczucie humoru, którym umieją rozładować napięcia codzienności.

Droga miecza
Jak było naprawdę, wiedzą tylko oni sami i nie zamierzają o tym opowiadać. Czy ich miłość narodziła się w 2007 roku na planie serialu: „Halo, Hans!”, świetnej parodii „Stawki większej niż życie”? Tak podejrzewały tabloidy, ponieważ główną rolę grał Bartek, a Tamara wcielała się w 12 bohaterek, które uwodził. Ale to „prawda” tabloidów. Reżyser Wojciech Adamczyk mówi, że jest ojcem chrzestnym ich związku, bo zmusił ich na planie do prawdziwego pocałunku. Chodziło mu o prawdę sceniczną. To podstawa ich pracy. Bartek podziwiał jej talent i profesjonalizm na planie, Tamara – jego poczucie humoru i ciepłe podejście do ludzi. Byli zgranymi aktorami, traktowali swój zawód podobnie. Jak zwykle na planie – dowcipkowano o parze głównych amantów. Padało: „Kasprzykowska na plan!”. Śmiali się z tego. Kiedy naprawdę zaczęli być razem, wtórował temu triumf plotkarzy, a oni wybrali milczenie, nie chcąc wchodzić w dialog z brukowcami.

Dzisiaj Tamara i Bartek mają poczucie krzywdy, że osądza się ich tak surowo, że paparazzi na nich polują, że w Internecie i popołudniówkach aż roi się od pomówień. Wybierając drogę milczenia, musieli wybrać też „drogę miecza” – wytoczyć procesy bulwarówkom, odciąć się od wywiadów. Rzadziej wychodzą z domu, a jeśli już, to oglądając się za siebie, czy nie są śledzeni, fotografowani z ukrycia, bojąc się, czy potem nie ukażą się złośliwe komentarze, które będą musieli odchorować. Ta sytuacja rzutuje też na ich pracę, bo przypięto im etykietkę skandalistów. Tak jakby byli jedyną parą, która rozstała się ze swymi poprzednimi partnerami. „Jaki to skandal, że się w sobie zakochali?”, dziwi się Małgorzata Socha, przyjaciółka Tamary i Bartka. „Podziwiam oboje za odwagę bycia sobą i upór w dążeniu do szczęścia”. A że są ze sobą naprawdę szczęśliwi, nie ulega wątpliwości. Bartek umie słuchać jak przyjaciel, który potrafi doradzić, który interesuje się wnikliwie tym, co Tamara czuje, jakie ma przemyślenia, jakie poglądy i plany. Ona jest pełna ciepła i ciekawości ludzi, wierzy w to, co zawsze było bliskie jemu. Imponuje mu umiejętnością przyznawania się do błędów i wybaczenia. Oboje bywają roztrzepani i w szafie nie układają rzeczy w kostkę, lubią to samo jedzenie i potrafią w kółko jeść zupę tajską. Nie mają głowy do papierów, urzędów i rachunków, ciągle gubią klucze i okulary słoneczne. On, grając na konsoli czy komputerze, gra jej na nerwach. Ale jednocześnie mówią to samo w tym samym momencie. Albo kiedy Tamara wraca do domu, Bartek wychodzi po nią do windy – po prostu wie, że jest blisko. Czasem przynoszą do domu ze sklepu dokładnie to samo. Jest między nimi jakaś metafizyka, porozumienie dusz – może właśnie w tym tkwi ich tajemnica? Nie chcą, nie umieją nawet zwierzać się z tego, co ich łączy. Przyjaciele jednak nie mają wątpliwości, że to miłość. „Ona przychodzi, czy jej chcemy, czy nie, i nie pyta nas o zgodę”, dodaje Małgorzata Socha.

Łączy ich jeszcze jedno: są dobrymi ludźmi – oceniają znajomi. W ich środowisku życzy się im jak najlepiej. Tyle przeszkód już pokonali. Ostatnio skupieni są na dzieciach i odnajdują w tym spełnienie i radość. Snują alternatywne plany na życie. Bartek marzy, że na dojrzałe lata otworzy restauracyjkę w ciepłym kraju. Tamarze też się ten pomysł podoba. Teraz jednak chcą jeszcze zrobić coś ważnego w swoim zawodzie, który wybrali, pokochali i który ich połączył. Ich marzeniem na najbliższą przyszłość jest więc miłość bez zakłóceń, praca i spokój. Żeby mogli normalnie żyć, normalnie wyjść razem na ulicę, by na premierze filmu, w którym zagrała Tamara, pytano ją o rolę, a nie o synów czy partnera. Mają nadzieję, że ludzie w końcu przywykną. „Powinni pokazywać się z odkrytą przyłbicą”, mówi Małgorzata Socha. „Bo miłości nie wolno się wstydzić”.

Akcesoria kuchenne - Flaming, CH Galeria Mokotów, ul.Wooska12 oraz sklep Monetti, CH Domoteka, ul. Malborska 41 w Warszawie.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)