Dominika Figurska i Michał Chorosiński

Niedawno opowiadali o tym, jak ze sobą być, kiedy w związek zaczyna wkradać się rutyna. Teraz się rozstali. Ale może to ich uleczy i wzmocni?
/ 10.05.2012 08:23
dominika1.jpgPoznali się i pokochali jeszcze na studiach. Ona była na pierwszym roku, on na czwartym. Michała zachwyciła najpierw spontaniczność Dominiki: „To było cudowne – wspominał. – Mówiła to, co myślała. Potem okazało się, że jesteśmy blisko także na płaszczyźnie duchowej”. Dominika też od początku czuła, że to właściwy mężczyzna: „Zgadzaliśmy się z Michałem w fundamentalnych sprawach – w kwestii rodziny i religii. Chodziliśmy razem do kościoła i mieliśmy podobny pogląd na bycie razem.”

Pierwsza faza wielkiego zachwytu trwała u nich niezwykle długo. – kilka lat. Z czasem zamieniła się w inny rodzaj miłości, w przyjaźń. „Zgadzaliśmy się, że słowa: »ślubuję być z tobą«, znaczą coś więcej niż chwilowa deklaracja. Być razem to znaczy dawać siebie”, twierdziła Dominika.
Dziś tego związku już nie ma. W jednej z warszawskich kafejek siedzimy nad kolejną kawą, a Dominika próbuje odpowiedzieć na pytanie, co się właściwie stało. Czego zabrakło, że słowo „ślubuję” okazało się jednak chwilową deklaracją.

Agnieszka Prokopowicz: – Dlaczego odeszłaś?
Dominika Figurska: To nie stało się jednego dnia. Mam wrażenie, że uczucie umierało we mnie od wielu miesięcy. Żyliśmy ze sobą tak długo, przyzwyczailiśmy się do siebie tak bardzo, że przestaliśmy się zauważać. Coraz częściej czułam się lekceważona jako kobieta. Mam wrażenie, że mężczyźni szybko przechodzą do porządku dziennego nad tym, że partnerka jest już zdobyta, i przestają się o nią starać. Michał czuł się pewnie i nie miał potrzeby podgrzewania naszej miłości. A ja przeciwnie, wciąż domagałam się ciepła. Szukałam resztki ognia, który w nas kiedyś był.

– Mówiłaś Michałowi o tym, jak się czujesz?
Dominika Figurska: Tak, wiele razy. Ale Michał, jak większość facetów, nie słyszał moich próśb. Nie wyobrażał sobie, że może mnie naprawdę stracić. A ja coraz mocniej czułam, że nie chcę tak żyć.

– Co dało Ci impuls do tego, żeby odejść?
Dominika Figurska: Spotkałam innego mężczyznę. To on pomógł mi podjąć decyzję i dał mi siłę.

– Powiedziałaś Michałowi o tym mężczyźnie?
Dominika Figurska: Tak, i on pewnie przecenia ważność tego. Z pewnością uzna, że wszystko przez romans. A przecież takie rzeczy nie przytrafiają się kobietom, które czują się spełnione i kochane. Chciałabym, żeby Michał szerzej spojrzał na wszystko, co między nami się stało. I żeby wyciągnął wnioski.

– Nie obawiasz się, że Michał wcale nie będzie chciał wyciągać wniosków, tylko znajdzie inną kobietę?
Dominika Figurska: Boję się, ale ryzykuję. Nie chcę dusić się w tym związku tylko dlatego, że on może kogoś spotkać. Moje odejście to krzyk rozpaczy o zmianę i prawdziwą miłość. Jeśli on nie usłyszy tego krzyku, to może moja decyzja o odejściu jest słuszna. Dziś tego nie wiem. Przekonam się na własnej skórze.

– Rozmawiacie o tym, jak dalej żyć? Jak opiekować się dziećmi? Jak wspólnie pracować?
Dominika Figurska: Tak, czasem w gniewie, czasem ze smutkiem. Musimy rozmawiać, bo zbyt wiele nas łączy. Mamy dwie córki, które kochamy, i musimy zrobić wszystko, aby jak najmniej odczuły naszą rozłąkę.

– Czy Nastusia i Malwinka rozumieją, co się stało?
Dominika Figurska: Chyba jeszcze nie. One są przyzwyczajone do tego, że mają dwa domy, jeden we Wrocławiu, drugi w Warszawie. Często przebywały tylko ze mną lub tylko z Michałem. Teraz są na wakacjach u mojej mamy. Jeszcze nie wiedzą... Nie wiem, jak mam im to kiedyś wytłumaczyć...

– Powiesz im prawdę? O kimś trzecim? O Twoim zagubieniu?
Dominika Figurska: Powiem. Myślałam długo o tym, co będą czuły i jak mnie osądzą, gdy dorosną. Przeczytałam ostatnio wywiad z Michałem Koterskim, który przyznał, że wolałby, aby rodzice mieszkali osobno, niż żyli pod jednym dachem, nie kochając się, będąc razem tylko dla jego dobra. Ja czułam, że więdnę. Nie chciałam, aby moje córki widziały swoją mamę smutną i pragnącą ciepła oraz odrobiny adoracji. Chcę im pokazać, że o szczęście można walczyć. Może mi się uda.

– Zamierzacie nadal razem pracować w „M jak miłość”? Będziecie potrafili grać ze sobą i z Nastusią w tej sytuacji?
Dominika Figurska: Tak, rozmawialiśmy o tym i uznaliśmy, że nie zrezygnujemy. Tak naprawdę oboje nie wiemy, co z tego będzie. Mamy nadzieję, że to kryzys, który przetrwamy, że wrócimy do siebie. Jestem strasznie rozbita i nie wiem nic na pewno. Potrzebuję ucieczki i czasu, by to przemyśleć.

– Co na to wszystko Twoja mama? Macie świetny kontakt, wspieracie się od zawsze. Czy ona odbiera Wasze rozstanie jako porażkę?
Dominika Figurska: Jest załamana. Wciąż uważa, że powinniśmy być razem. Ale i dla mnie to, co się stało, jest wielką życiową porażką. Dla mnie rodzina zawsze była i jest najważniejsza, ale rodzina z miłością i dbaniem o siebie. Dlatego nie wierzę, że rozstaliśmy się naprawdę. Nie dopuszczam do siebie myśli, że moglibyśmy już nigdy nie być razem. Z drugiej strony nie dopuszczam życia w takiej formie, jaką ono ostatnio przyjęło. Pustej wegetacji. Wiem, że to złe, że odeszłam. Ale liczę na to, że nasze rozstanie posłuży czemuś dobremu w przyszłości. Że przypomni nam, dlaczego kiedyś się pokochaliśmy.

– Chciałabyś, żeby Michał o Ciebie zawalczył?
Dominika Figurska: Teraz myślę tylko o tym, aby zniknąć gdzieś sama ze swoimi myślami. Nie zamykam tej furtki, ale potrzebuję czasu, aby znowu uwierzyć w siebie i w nas.

– Wierzysz, że wrócicie do siebie?
Dominika Figurska: Może tak się stać. Odeszłam nie dlatego, że miałam taki kaprys, tylko po to, by przypomnieć sobie, kim jestem, odnaleźć swoją kobiecość, która gdzieś zaginęła między pieluchami i pracą. Strasznie żałowałam w trakcie naszego małżeństwa, że dla Michała jestem już tylko mamą naszych dzieci, że przestał zauważać mnie jako kobietę.

– Czemu tak łatwo zwątpić w drugiego człowieka? Dlaczego tak wiele związków przechodzi kryzys?
Dominika Figurska: Jesteśmy egoistami. Nie umiemy rezygnować z własnych potrzeb i marzeń. Patrzymy wokół, bo tyle kolorowych rzeczy przykuwa naszą uwagę, a powinniśmy patrzeć w głąb siebie. Tam szukać kolorów i inspiracji do życia.

– Jesteś egoistką?
Dominika Figurska: Tak, jestem egoistką, bo nie potrafię zrezygnować ze swojego wyobrażenia miłości. Mogę przez to stracić tę miłość, która jest. Przygasłą, smutną. Ale może to rozstanie nas uleczy i wzmocni. Jeśli nas nie zabije, to nas wzmocni.

Kwadrans po spotkaniu z Dominiką dzwoni do mnie Michał. Wie, że rozmawiałyśmy. Powtarza, że walczy o Dominikę. I ma nadzieję, że uda mu się ją odzyskać. „Jestem przekonany, że to jest istotą dojrzałego związku – mówi. – Być ze sobą nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, ale również w tych trudnych chwilach, kiedy wzajemne nieporozumienia budują mur, przez który trudno się do siebie przebić. Nie wszedłem i nie wejdę w nowy związek, bo wierzę, że Dominika zrozumie, że miłość buduje się tak naprawdę wtedy, kiedy trzeba razem przezwyciężać przeszkody”.

Rozmawiała: Agnieszka Prokopowicz/ Viva!
Zdjęcia Piotr Porębski/Metaluna
Stylizacja Jola Czaja
Asystentka stylistki Zuza Kuczyńska
Makijaż Beata Milczarek/Metaluna
Fryzury Łukasz Pycior
Produkcja sesji Elżbieta Czaja
Współpraca Michał Korolec
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (14)
/23.03.2007 08:03
doskonale rozumiem co czuje Dominika bo u mnie jest tak samo tyle tylko ze ja nie mam tej odwagi żeby odejść.próbuje przetszeć mężowi oczy ale on nie widzi problemu.
/06.03.2007 18:57
:(
/03.12.2006 10:43
ona chyba szuka nowego bolca...
POKAŻ KOMENTARZE (11)