Doda, Adam &quot;Nergal&quot;  Darski, Dorota Rabczewska fot. <a href=http://www.ons.pl target=_blank>ONS</a>

Doda i Nergal - A jednak miłość!

Od roku Doda i Nergal są razem. I nie jest to, jak myślą niektórzy, marketingowy chwyt. To miłość! A ślub? Już we wrześniu!
/ 15.06.2010 12:54
Doda, Adam &quot;Nergal&quot;  Darski, Dorota Rabczewska fot. <a href=http://www.ons.pl target=_blank>ONS</a>
Jeden z najpopularniejszych warszawskich klubów. Zamknięta impreza. Wokół mnóstwo gwiazd i dziennikarzy. Przy wejściu kłębią się fotoreporterzy. Nagle robi się jasno od błysków fleszy. Zamierają rozmowy i wszyscy z ciekawością przyglądają się, kto pojawił się na czerwonym dywanie. Uśmiechnięci, przytuleni, do klubu wchodzą Doda i Nergal. Pozując do zdjęć, czule szepczą sobie coś na ucho. A potem… Paparazzi nie odstępują ich na krok. Nawet wtedy, gdy obydwoje zasiadają na kanapie, by coś przekąsić. Wydaje się, że to zainteresowanie w ogóle im nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Wyglądają, jakby o to im właśnie chodziło. Nic dziwnego, w końcu Dorota „Doda” Rabczewska, „królowa lansu”, jak mówią o niej złośliwi, doskonale wie, jak podsycić zainteresowanie swoją osobą. Nawet jeśli będzie musiała pokazać, co ma na talerzu. Pokazywała przecież już dużo więcej. A Adam Darski, który nie przywykł do takiej „asysty”? Jest zachwycony narzeczoną. A i szum medialny w ogóle mu nie przeszkadza. W końcu w jednym z wywiadów tłumaczył: „Skoro już wszedłem w pewną relację, to oczywiście biorę na siebie wszystko, co ze sobą niesie”.

Piękna i bestia
„On ją kupił w stu procentach”, mówią znajomi pary. I zaraz dodają, że to chyba nic dziwnego. Przecież każdy facet chciałby mieć taką seksbombę u boku. Nawet jeśli oskarża się go o... czczenie szatana i picie kociej krwi. Gdy Piotr Najsztub w wywiadzie dla „Przekroju” pytał Adama Darskiego, czy przez to, że jest zakochany w kobiecie z innego świata, musiał przewartościować swoje życie, ten odpowiedział: „Byłem na tyle otwarty, że nie musiałem. Rzeczywiście, jestem z innego świata, ale warto się otworzyć, odrzucić uprzedzenia i zobaczyć, co jest po drugiej stronie. Czasem można się potężnie zdziwić”. Nergal najwyraźniej się zdziwił, a potem bardzo spodobało mu się to, co zobaczył.

„Podobno poznali się w Londynie, gdy Behemoth nagrywał nową płytę”. „Podobno skojarzył ich ktoś z MTV”. „Podobno spotkali się na jakimś koncercie”. „Podobno” można wyliczać i wyliczać, bo póki co, ani Doda, ani Nergal nie zdradzili okoliczności, w jakich się poznali. Jakkolwiek było, zaiskrzyło między nimi od pierwszego wejrzenia. Wymienili się telefonami. Spotkali parę razy. W mediach natychmiast podniósł się raban. Nikomu nie mieściło się w głowie, że słynąca z zamiłowania do różu i skandali gwiazda pop może zakochać się w podejrzewanym o satanizm facecie, który na scenie wydaje z siebie „niezidentyfikowane” dźwięki, ma demoniczny makijaż i postponuje Biblię.

A co gorsza, że on może zakochać się w gwieździe pop. Zapytana o to Doda, odpowiedziała, że jej niezwykle inteligentny facet na początku uważał ją za... kretynkę, bo uwierzył w stereotypowy obraz wokalistki, jaki przez lata udało się wykreować mediom. „W jego wypadku to o tyle zaskakujące, że gra najcięższy metal i sam na scenie prezentuje się dziwacznie”, mówiła w „Newsweeku”. A Darski, mniej wylewnie, skomentował: „Tak się złożyło, że spotkaliśmy się z Dodą i zakochaliśmy się w sobie”.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Miłość? Niemożliwe!
„To szok!”, „Jak on mógł!”,  szaleli na forach internetowych fani deathmetalu. Związek Nergala z Dodą nazywali mezaliansem i sugerowali, że zespół powinien zmienić nazwę z Behemoth na Dodamoth. Nie mogli uwierzyć, że to ten sam człowiek, który niedawno mówił o niej per „zdzira” i dodawał: „Ten kraj daje mi coraz mniej powodów, aby być z niego dumnym. Podczas trasy po Stanach raz na parę dni odpalałem któryś z polskich serwisów internetowych. I zawsze pojawiała się Doda (…) To jest twarz Polski widziana z odległej perspektywy”. Nie mniej byli zaskoczeni fani piosenkarki, chociaż ta zdążyła już ich przyzwyczaić do swoich ekscesów, niewyparzonego języka i nieustannych prowokacji.

Rozgorzała dyskusja na temat tego, czy poszło o jakiś głupi zakład, czy oboje są po prostu mistrzami marketingu i dostrzegli doskonałą szansę na wypromowanie siebie. Tyle tylko, że gwiazda Dody świeciła w Polsce najjaśniejszym blaskiem, a Darski nie wydawał się zainteresowany rozgłosem. Nic dziwnego. W końcu Behemoth to nasz najlepszy towar eksportowy. Płyty grupy dwa razy trafiały na słynną muzyczną listę „Billboardu”, co nie udało się, żadnemu polskiemu wykonawcy. Trzy razy nominowani byli do Fryderyków. Od lat koncertują po całym świecie, od Stanów Zjednoczonych po Australię. Osiągnęli międzynarodowy sukces, o jakim inni artyści mogą tylko pomarzyć. I zarabiają mnóstwo pieniędzy. A to, jak wiadomo, dla Dody nie jest bez znaczenia. Od dawna powtarzała, że chciałaby mieć u boku mężczyznę, który zarabiałby przynajmniej tyle co ona. A skoro Darski w jednym z wywiadów chwalił się, że stać go, żeby „wywalić” milion dolców na studio i świetnego producenta? Czyż nie jest to partner doskonały?

Miłe złego początki

Dorównać Dodzie, jeśli chodzi o zarobki, jest niezwykle trudno. W Polsce prawdopodobnie nie ma gwiazdy, która zarabiałaby takie krocie. Może też dzięki temu, że Nergal nie jest od niej biedniejszy, mogła powiedzieć: „Pierwszy raz poczułam się partnerką w związku”. Czy aż tak źle było w jej zakończonym głośnym rozwodem w 2007 roku małżeństwie z Radosławem Majdanem? Początkowo układało się jak w bajce. Radek, jako piłkarz, zarabiał więcej. I fundował ukochanej wszystko, co tylko sobie wymyśliła. Oczywiście „królowa” twierdziła, że jeżeli chce w sklepie wydać kilka tysięcy na ciuchy, nie musi o to prosić męża. Potem role się odwróciły. Doda szła na szczyt jak burza. Na jej koncie przybywało zer. Oboje jednak twierdzili, że dla ich związku nie ma to znaczenia. Ale kłopoty i tak ich nie ominęły. Najpierw okazało się, że Majdan nie chce zamieszkać w Warszawie. Ona była więc w stolicy, on na drugim końcu Polski. „Polscy Beckhamowie”, bo tak o nich pisano, zaczęli żyć na odległość. A potem Doda zobaczyła w gazecie zdjęcia męża w ramionach innej kobiety. To był początek końca. „Czułam się jak na równi pochyłej. Złożyłam pozew o rozwód. I chociaż potem jeszcze parę razy do siebie wracaliśmy, wiedziałam, że z tego już nic nie będzie”, mówiła i dodawała: „Facet, który zdradził, zasługuje na drugą szansę. Ale u innej kobiety”. A potem rzuciła się w wir koncertów, przelotnych romansów. Aż w końcu… Gdy z Adamem Darskim pojawiła się na festiwalu w Sopocie, przypięto jej kolejną łatkę. „Oni są jak najpopularniejsza para lat 90. – Pamela Anderson i Tommy Lee, perkusista metalowego zespołu Motley Crue”, mówiono. „Zajarała się  teledyskiem Britney Spears i Marilyna Mansona i chce być jak koleżanka z Ameryki”, komentowali złośliwi. Ale szybko okazało się, że w tej historii nie ma nic wyreżyserowanego. Po prostu – dwoje ludzi spotkało się i zakochało się w sobie. Nieważne, że są totalnymi przeciwieństwami. Wszak przeciwieństwa się przyciągają.


Ich pierwszy raz
Oficjalnie pokazali się jako para podczas ubiegłorocznego festiwalu w Sopocie. Darski nigdy na takiej imprezie nie był, nie wspominając o tym, że nigdy wcześniej nie widział występu swojej ukochanej. „To był mój pierwszy raz. Potwornie się denerwowałem”. A Doda? Pierwszy raz pomyliła się podczas występu. I to na samym początku. Dobrze, że oprócz niej nikt tego nie zauważył. W październiku oboje pojawili się w Gdańsku. Na koncercie Behemotha Doda zasiadła w loży dla VIP-ów. Razem ze swoimi rodzicami i mamą Nergala. Gdy zaczął się koncert, tłumy fanów oniemiały, bo Nergal na wstępie powiedział: „Ten koncert jest zajebiście ważny, bo dziś ze mną jest tutaj, mam nadzieję, moja przyszła rodzina”. To, że mamie Darskiego występ syna się podobał, nie dziwi nikogo. W końcu on sam śmiał się, że po jednym z koncertów, pierwszym, na którym była, Irena, jak zwraca się do matki, podekscytowana wpadła na zaplecze, wołając: „Adam, tam nawet melodia była”. Jaka była reakcja rodziców Dody? Nie wiadomo, czy koncert ukochanego córki im się podobał. Mama Dody powiedziała tylko, że jest pod wrażeniem ciężkiej pracy Nergala, bo wie, ile taki występ kosztuje córkę. A znajomi piosenkarki dodają: „To jest ich córeńka. Ich oczko w głowie i ich gwiazda. Dlatego akceptują wszystko, co ona wymyśli. Jeśli kocha Adama, to oni też go kochają”.

Przeznaczona księciu

Jest noc sylwestrowa. Parę minut po północy. Luksusowy hotel. Drogę od windy do apartamentu wyściełają płatki kwiatów. Już na pierwszy rzut oka widać, że coś się święci. Pokój tonie w żółtych tulipanach, ukochanych kwiatach Dody. Są oczywiście świece i najlepszy szampan. To wszystko czeka na zmęczoną, ale uszczęśliwioną udanym koncertem piosenkarkę. Czeka też stęskniony ukochany z… pierścionkiem zaręczynowym. Tego się nie spodziewała! Ale, jak śmiała się później, z dumą prezentując pierścionek od Choparda, z brylantami układającymi się w serce, „jego propozycja, w tempie przyspieszonym, została pozytywnie rozpatrzona”. Pierwszą osobą, która dowiedziała się o tej radosnej nowinie, była oczywiście największa fanka Dody, jej mama. W mediach przez wiele tygodni zaręczyny Dody i Nergala były tematem numer jeden.

Ślub słynnej pary ma się odbyć we wrześniu. Do pokonania jest jeszcze parę przeszkód. Jedna z najważniejszych to ta, że Doda jako osoba wierząca marzy o ślubie kościelnym (z Radkiem Majdanem miała tylko ślub cywilny), a Nergal jest niewierzący. Dla Dody, jak wielokrotnie już udowodniła, nie ma rzeczy niemożliwych. W końcu, jak twierdzi, jest czarownicą. Podobno ma to po babci: „Babcia też była czarownicą. Umarła, zanim się urodziłam, ale mówią, że przekazała mi swoją moc. Mam doskonałą intuicję i potrafię tak nakierować swoje myśli, że osiągam, co chcę”, chwaliła się w jednym z wywiadów. A wszyscy, którzy ją chociaż trochę znają, mówią, że nie ma bardziej konsekwentnej osoby niż ona. Skoro więc postanowiła, że ślub się odbędzie, to zapewne do tego doprowadzi. Ale na razie w tym temacie zapanowała cisza. Zapewne tylko na chwilę. Póki co, narzeczeni mieszkają w warszawskim apartamencie gwiazdy, a Nergal na balkonie… maluje paznokcie na czarno.

Katarzyna Zwolińska / Viva!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)