Agnieszka Szulim w stylowej sesji dla w Viva!

Pokazała swoje największe atuty.
Edyta Liebert / 14.03.2015 06:09

Agnieszka Szulim - ekscentryczna, odważna, nie do podrobienia! Podczas sesji dla "Vivy!" pokazała, jaki ma do siebie dystans oraz to, że lubi siebie jako kobietę. Po prostu.

Czujesz się kobieca?

Agnieszka Szulim: Tak, bardzo. Lubię być kobietą. Jestem czasem heterą, ale tak, czuję się kobieca (śmiech).

Przepraszam, że spytam, ale sama mówisz o tym otwarcie. Czy powiększenie biustu jakoś wpłynęło na Twoje poczucie kobiecości?

Agnieszka Szulim: Broń Boże, bo ja nigdy nie miałam kompleksu związanego z piersiami. Po prostu uznałam, że lepiej będę wyglądać, jak będę miała większy biust i tyle. Może niektórzy pomyślą, że jest to nierozsądne czy pochopne i że takie drastyczne kroki należy podejmować tylko wtedy, kiedy ma się poważny kompleks. Ale ja też nigdy tej decyzji nie żałowałam. Czuję się ze sobą lepiej.

Ciuchy lepiej leżą?

Agnieszka Szulim: O nie! Leżą gorzej. Tego nie przemyślałam (śmiech). Nie bez powodu modelki są płaskie jak deski.

Jako Pani z telewizji uważasz, że ten zawód łechce próżność czy raczej wpędza w kompleksy?

Agnieszka Szulim: I tak, i tak. Myślę, że każdy, kto idzie pracować do telewizji, jest przynajmniej odrobinę próżny. Jak chcemy być na antenie albo w innym, równie wyeksponowanym zawodzie w show-biznesie, musimy mieć w sobie jakiś pierwiastek próżności. Albo przynajmniej musimy się lubić. No, chyba że chcemy wyleczyć swoje kompleksy. Podejrzewam, że są ludzie, którzy myślą, że jak staną się popularni, kompleksy znikną.

Jak bardzo są w błędzie...

Agnieszka Szulim: Bardzo. Bo z drugiej strony masz Internet, ekspansję różnych hejterów, którzy będą cię chcieli wgnieść w ziemię. Nie każdy jest na tyle silny, żeby się od tego odciąć, więc kompleksy mogą się mnożyć.

A pamiętasz pierwsze zderzenie z tym publicznym odbiorem?

Agnieszka Szulim: Bardzo dobrze. Krótko po tym, jak zaczęłam pracować w TVP, razem z Arturem Orzechem poprowadziłam finał konkursu Eurowizji. To był mój debiut na takiej wielkiej imprezie, więc wszyscy byli zaangażowani – wybieranie sukienek, fryzura, do malowania zatrudniona była najlepsza charakteryzatorka. I przegięliśmy. Wtedy na moment zajrzałam na jakieś forum i przeczytałam: "Co to za sztywny hologram stoi obok Orzecha?". Dalej było tylko gorzej (śmiech). Bardzo szybko wyleczyłam się z czytania komentarzy. I radzę to wszystkim w podobnej sytuacji. Dziwię się tym, którzy chcą w tym grzebać.

Może czytają w nadziei, że te komentarze będą pochlebne?

Agnieszka Szulim: Tak, ale po drodze musisz przeczytać te złe, a po co robić sobie taką krzywdę? Jakie to ma znaczenie? To są totalnie obcy, anonimowi ludzie. Nie wiesz, kim są, a i oni cię nie znają. Nie wiedzą, jaka naprawdę jesteś. Więc opieranie swojego samopoczucia na ich opiniach jest absurdalne. Z drugiej strony, nie warto się chyba aż tak sobą przejmować, bo wtedy łatwo się pogubić.

Rozmawiała Aleksandra Kwaśniewska
Zdjęcia Marlena Bielińska/MOVE PICTURE
Stylizacja Sylwia Brzezińska
Makijaż Iza Wójcik/VAN DORSEN TALENTS
Fryzury Piotr Wasiński/VAN DORSEN TALENTS
Scenografia Michał Zomer
Asystentka Monika Zgoda
Produkcja sesji Ela Czaja
Opieka artystyczna Jola Czaja

Zobacz także: