Narzeczeni traktują nauki przedmałżeńskie jak zło konieczne. Czy tak musi być zawsze?

Na czym polegają nauki przedmałżeńskie?

Ksiądz Wiktor Łozowski wyjaśnia na czym polegają tak naprawdę nauki przedmałżeńskie. Po co narzeczeni muszą przejść taki przedślubny kurs i jakie nastawienie powinni mieć do niego. Jeśli jesteście jeszcze przed wyborem, dowiedzcie się jaki rodzaj mają takie spotkania dla narzeczonych, jaka jest ich waga oraz po co to wszystko?
/ 13.09.2010 13:23
Narzeczeni traktują nauki przedmałżeńskie jak zło konieczne. Czy tak musi być zawsze?

Nauki przedmałżeńskie… Teraz przydał by się dźwięk marsza pogrzebowego i cichy chichot… Narzeczeni traktują je bowiem jak zło konieczne. Biała suknia, sakramentalne tak, piękna oprawa… ale wcześniej trzeba – trzeba przeżyć cykl spotkań zwany naukami małżeńskimi, przedmałżeńskimi lub też nieco bardziej przyziemnie po prostu przedślubnym kursem.

Zapytaliśmy księdza Wiktora Łozowskiego, proboszcza warszawskiej parafii na Gołąbkach, o rodzaje spotkań dla narzeczonych, ich wagę oraz przeznaczenie.

Ks. Wiktor Łozowski: Nauki przedmałżeńskie trwają na ogół 10 tygodni, są podzielone na 3 działy tematyczne:

  1. Ogólne prawdy wiary
  2. Sprawy małżeństwa, rodziny
  3. Porady rodzinne

Są różne rodzaje nauk – w wersji standardowej, trwającej 10 tygodni, a także weekendowe zloty… gdzie w ciągu 2 dni młodzi poznają to, co powinno się przyswoić w trakcie prawie 3 miesięcy spotkań.

Te ostatnie odradzam – cóż może wtedy zostać w głowie? Jeden wielki mętlik! Najlepiej byłoby, gdyby narzeczeni uczęszczali na nauki w parafii, gdzie zamierzają wziąć ślub, znają księdza, inne osoby. Jest na pewno sympatyczniej!"

Niekoniecznie wydumane spotkania

"Poziom nauk – myślę, że powinien być wyśrodkowany, zdarzają się wydumane spotkania o wysokim „standardzie teologicznym”. Niestety, moim zdaniem odstraszają one młodych… Nauki powinny dotykać życia jak najbliżej, a nie być oderwane od rzeczywistości, pokazujące piękne idee i nic poza tym."

Nauki przedmałżeńskie i poradnia rodzinna

"Jeśli chodzi o zorganizowanie nauk przedślubnych są różne szkoły… ja radziłbym się stawić 4 miesiące przed planowaną datą ślubu. Młodzi odbywają 25 katechez, choć zdarzają się spotkania dziesięcio lekcyjne. Także dochodzi wizyta w poradni rodzinnej – są to rozmowy, np. na temat naturalnego planowania rodziny, z ust księdza raczej dziwnie by było usłyszeć takie instrukcje…"

Polecamy: Suknie ślubne Cymbeline - galeria

Badanie przedślubne czyli protokół

"Potem pozostaje badanie przedślubne, czyli spisanie protokołu. Całość kończy się „bezbolesnym” zaświadczeniem, egzaminu nie przewidujemy. Choć, może to nie jest taki zły pomysł" – żartuje Ksiądz Wiktor.

Zobacz też: Polskie gwiazdy i celebrytki w bieli - galeria

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/09.12.2015 16:10
To na pewno nie jest zło konieczne, tylko wspólne przygotowanie do życia razem w jedności, żeby nie trzeba było wypróbowywać się dużo dużej i żeby nie było niedomówień. W szkole nie wszystko uczą. Zresztą realia pokazują, że i tak wielu jest niedojrzałych wstępując w związki małżeńskie! To jest niesamowity czas w którym są razem i taką nową wspólnotę pokazują innym, i wiedzą że im na sobie naprawdę zależy. Tak myślę!
/30.07.2013 23:57
dla zainteresowanych zostawiam kontakt nauki-przedmalzenskie@wp.pl robilam go zaocznie bardzo szybko bezproblemowo i nie nudzialam sie :) wszystko mozna sie dowiedziec i ustalic terminy ale mysle ze zaoczny jest najlepszy
/12.02.2013 13:30
Aktualnie z moją Narzeczoną będziemy uczęszczać na nauki przedmałżeńskie. Wybraliśmy metodę weekendową, głównym powodem tego jest zwyczajnie brak czasu. Co do samych nauk, ja osobiście traktuję to właśnie jako zło konieczne, mimo iż jestem osobą wierzącą i praktykującą. Niestety ale według mnie, jeżeli dwie dorosłe osoby decydują się na zawarcie związku małżeńskiego, to chyba posiadają wystarczającą wiedzę na ten temat aby świadomie podjąć taką decyzję i przyjąć obowiązki wynikające z tego faktu. Jeżeli ktoś czuje potrzebę uczęszczania na takie nauki, powinny one być jak najbardziej dostępne, jednak nie powinny być one obowiązkowe. Z końcową opinią na ten temat wstrzymam się aż będę mieć te nauki już za sobą, bogatszy o doświadczenie z nich wypływające, jednak nie wydaje mi się, żeby mój stosunek do nich uległ drastycznej zmianie.
POKAŻ KOMENTARZE (1)