Czy warto zabierać dziecko na zakupy?

Polska rodzina to coraz częściej model 2+1. Niegdyś decyzje w sprawie zakupów podejmowali rodzice, dziś ulegają oni wpływom dzieci, które stały się motorem handlu i inicjatorem większości zakupów. Czy jest to wynik złego wychowania czy też dobrobytu społeczeństwa?
/ 19.06.2013 07:49

Polska rodzina to coraz częściej model 2+1. Niegdyś decyzje w sprawie zakupów podejmowali rodzice, dziś ulegają oni wpływom dzieci, które stały się motorem handlu i inicjatorem większości zakupów. Czy jest to wynik złego wychowania czy też dobrobytu społeczeństwa?

Czy warto zabierać dziecko na zakupy?

Fot. depositphotos

Z roku na rok liczba dzieci w naszym kraju maleje. Według danych GUS jest ich obecnie ok. 6 mln, co stanowi 1/6 całkowitej populacji Polski. Dla porównania w latach 80. stanowiły one 1/4 całej populacji kraju. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Jedni upatrują ich w kiepskiej sytuacji na rynku pracy, słabych zarobkach młodych osób i wzrastającym bezrobociu w grupie do 29. roku życia. Z kolei dla drugich źródłem bezdzietnych rodzin jest brak poczucia stabilizacji, zatracenie poczucia więzi rodzinnych oraz materialne podejście do stylu życia. Bez wątpienia oba podejścia wnoszą wiele prawdy do istniejącego stanu rzeczy. Jednak, czy rzeczywiście dziecko jest takie drogie w utrzymaniu czy też rodzice nie potrafią odmówić mu wielu zachcianek?

Sytuacja polskiej rodziny
Według danych GUS, od 5 lat sytuacja budżetu domowego polskiej rodziny pogarsza się. W 2012 r. poziom przeciętnych miesięcznych wydatków gospodarstw domowych na osobę wyniósł 1045 zł i był o 0,8 proc. niższy niż w 2011 r. Prym w wydatkach nadal wiodą produkty spożywcze, których z roku na rok kupuje się mniej, ale ich cena wzrasta. Również jakość kupowanego jedzenia zależy od zarobków danej rodziny. Osoby bogatsze kupują głównie produkty mleczne, mięso lepszej jakości, a także sporą liczbę warzy i owoców. Z kolei gospodarstwa domowe o najniższych dochodach spożywają najwięcej pieczywa, ziemniaków, margaryny oraz innych tłuszczów roślinnych. W przeciwieństwie do 2011 r., ubiegły rok przyniósł poprawę w ilości nabywanych dóbr trwałego użytku. W 2012 r. ponad 91,9 proc. gospodarstw domowych posiadało telefon komórkowy, kolejne miejsca zajmowały komputer oraz samochód z wynikiem ex aequo 68,3 proc. A ile wydajemy na poszczególne produkty? Otóż na samą żywność według danych GUS w ubiegłym roku Polak wydał ponad 254 zł, do tego dochodzi opłacenie rachunków (gaz, prąd, woda) w kwocie ok. 201 zł oraz wydatki na rozrywkę (ponad 70 zł) oraz odzież (ponad 50 zł). Z kolei posiadanie dziecka zwiększa te wydatki.

Czemu tak się dzieje?
– Część pokolenia urodzonego w czasach braku towarów na półkach obecnie chce dać swoim dzieciom to, czego sami nie mieli w młodości. Z kolei młodsze pokolenie rodziców często wychodzi z założenia, że „stać mnie, to kupię”. Są i takie osoby, które wyznają staropolską zasadę „zastaw się a postaw się”, która niejednokrotnie wpędza ludzi w niepotrzebne pożyczki i zadłużenia – mówi Anna Korcz, psycholog społeczny. – Z kolei posiadanie dziecka, które chłonie jak gąbka komunikaty reklamowe oraz chce nie odstawać od rówieśników, doprowadza wiele rodzin do ponadplanowych zakupów – dodaje.

Co kupujemy pod wpływem dzieci?
Z ostatniego badania Polskiego Programu Jakości Obsługi wynika, że w prawie 96 proc. przypadkach o zakupach decydują dzieci. W czołówce ich wyboru znalazły się: zabawki (94,6 proc.), słodycze (90,6 proc.) oraz żywność (83,5 proc.). Co ciekawe, nasze pociechy coraz częściej mają decydujący głos przy wyborze mieszkania i samochodu, co też zostało wskazane odpowiednio przez 20 i 16,7 proc. respondentów. Dzieci nie tylko decydują o potrawach, kolorze nabywanych rzeczy, ale też o sposobie spędzania wolnego czasu. Ponad 60 proc. Polaków przed wyborem miejsca wakacji pyta o zdanie swoje dziecko, bowiem, jak tłumaczą „uśmiech i radość pociechy jest dla nich najlepszą nagrodą”. Te same badania wykazały, że siła wpływu dziecka na decyzje zakupowe rodziców przez ponad 43 proc. Polaków jest oceniana za średnią, jednak wraz z wiekiem pociechy siła ta wzrasta. Im starsze dziecko, tym większa jego wiedza na temat produktów, ale też i podatność na modę.

- Wpływ dziecka na decyzje zakupowe jest ściśle związany z jego wiekiem. Im jest ono starsze, tym lepiej orientuje się w nowinkach technologicznych, potrafi doradzić rodzicom w wyborze odpowiedniego sprzętu, ale też jest bardzo podatne na wypływy innych, szczególnie reklam i mediów. Lansowana moda np. na posiadanie iPhona mogła być przyczyną kłopotów finansowych niejednej rodziny. Widoczne jest też coraz większe uzależnienie młodych osób od technologii i Internetu, dlatego też wybór prezentu dla nich, szczególnie z zakresu nowych technologii, powinien być przemyślany – mówi Paweł Tomczyk, CEO firmy Rearden Technology S.A.

Jak temu zapobiec?
Ogromny wpływ dzieci na nasze decyzje zakupowe można tłumaczyć dwojako: złym wychowaniem lub słabością samych rodziców. – Ciągłe uleganie dziecku kształtuje w nim postawę roszczeniową, opryskliwość oraz nieposłuszeństwo. Z kolei uleganie mu na zakupach jest niejednokrotnie formą wynagrodzenia czasu spędzonego bez rodziców. Stąd też niejednokrotnie jesteśmy w sklepie świadkami spazmów, bo rodzic nie chce czegoś kupić, a po paru minutach wielkiego szczęścia, gdyż dziecko płaczem wymusiło to, co chciało. Rzeczą, jaką rodzice powinni poprawić to na pewno stać się bardziej konsekwentnym w wychowaniu, spędzać więcej czasu z dzieckiem oraz starać się mu organizować czas w sposób tani i kreatywny, wówczas dziecko doceni czas spędzany z rodzicem, a nie zasobność jego portfela – mówi Anna Korcz, psycholog społeczny.

Czy kupując dziecku kolejną rzecz będziemy lepszymi rodzicami? Na krótką metę – tak, w dłuższej perspektywie czasu – nie. Z kolei zamiast ciągle powtarzać, że dziecko „jest drogą imprezą”, może warto zmienić swój sposób zarządzania domowych budżetem oraz starać się mniej ulegać zachciankom naszych pociech. W końcu głową rodziny są rodzice, a nie dziecko.

Źródlo: materiały prasowe

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)