Maja Bohosiewicz o karmieniu piersią
Mieliśmy sobie z latoroślą posyłać słodkie mrugańska pełne miłości, a cyc miał być cudowna przygodą. Czemu więc mam ochotę płakać i wyciągnąć z buzi malca ten tatar ludzki zwany niegdyś sutkiem. Jest to na początku koszmar, bywa, że jest załamka. Pełno pytań i baaaardzo dużo odpowiedzi.
WIDEO…
![]()
Karmisz? Nie, głodzę
Ale to co mnie najbardziej rozczuliło i przekonało, że warto, to pytanie mądrej położnej: czy Pani chce karmić? Ale jak to? - pytam. Poczułam, że nie ma w tym oceny, nie ma musu. Czy chce karmić? Oczekiwałam fajerwerków i komitetu który oficjalnie w momencie porodu uznał moje piersi zdobytym kantonem z nową konstytucją, który już do mnie nie należy. Proszę Państw, dziś o 8:00 rano cycki tej oto kobiety ogłosiły upadłość, przestały być niepodległe. Położna mówi: najważniejsze jak ja się na to zapatruje, jak się pani z tym czuje. Bo to pani i pani wola. Szok. Serio? Moge nie? - tak, może Pani. Woooooow. To ja jednak będę i spróbuje. Ale was wszystkie informuje, że na pytanie: karmisz? Mówcie: a co mam głodzić? To wasza sprawa, wasze ciało i dzięki tygodniowi karmienia dałam sobie tego kopa, aby przetrwać najgorsze, podobno za tą górą jest przepiękny widok i warto. Dam znać - kończy wpis Bohosiewicz.
Miałyście podobne doświadczenia w szpitalu? A może tak jak aktorka, czujecie, że karmienie piersią jest przereklamowane i ubierane w piękne słowa, które nijak mają się do realiów? Anna Lewandowska ostatnio umieściła zdjęcie, jak karmi Klarę. Nie było tam a ni słowa narzekania. Której celebrytce wierzycie bardziej?
Anna Lewandowska wychwala karmienie piersią, ale...




























