„Zostawiłam chłopaka, bo był biedny. 3 lata później spotkałam go jako milionera na randce z moją siostrą”
„Był nie do poznania. Marynarka leżała na nim idealnie, włosy przystrzyżone, zarost zadbany, zegarek na nadgarstku – drogi, aż za bardzo. A Natalia... moja młodsza siostra, wpatrywała się w niego jak w obrazek. Zrobiło mi się duszno”.

Kiedyś zostawiłam chłopaka, bo był biedny. Nie żałowałam tego ani przez chwilę. Tomek był miły, czuły, ambitny… ale ambitnych marzycieli nie wpuszczają do modnych restauracji, nie kupują pierścionków, nie zabierają do Barcelony na weekend. Pracował w serwisie komputerowym, dorabiał gdzie popadnie i wiecznie gadał o jakimś „kiedyś”. A ja nie chciałam czekać.
– Czyli zostawiasz mnie, bo jestem biedny? – zapytał wtedy, patrząc na mnie zranionym wzrokiem.
Nie odpowiedziałam. Spakowałam się i wyszłam. Miałam 23 lata, byłam ładna i wiedziałam, czego chcę od życia. Albo raczej – myślałam, że wiem.
Minęły trzy lata. Facetów miałam kilku, ale żaden nie został na dłużej. Żaden nie był taki, jak trzeba. Życie nie wyglądało jak z Instagrama, choć bardzo się starałam. Aż do wczoraj. W jednej z modnych knajp moją uwagę przykuł znajomy profil… Tomek. Garnitur, zegarek, pewność siebie. A naprzeciwko niego – moja siostra Natalia.
Wyglądał na bogatego
Zobaczyłam ich przez szybę restauracji. Siedzieli przy stoliku w rogu, ona z twarzą rozpromienioną jakby właśnie usłyszała najlepszy komplement w życiu, on lekko pochylony, patrzył na nią jakby była najcenniejszym klejnotem. I wtedy dotarło do mnie, że to naprawdę on. Tomek. Zamarłam.
Był nie do poznania. Marynarka leżała na nim idealnie, włosy przystrzyżone, zarost zadbany, zegarek na nadgarstku – drogi, aż za bardzo. A Natalia... moja młodsza siostra, wpatrywała się w niego jak w obrazek. Zrobiło mi się duszno.
Weszłam. Z pozoru przypadkiem. Usiadłam przy barze, ale nie spuszczałam z nich wzroku. Tomek się śmiał, pokazywał coś na telefonie. Natalia zakrywała usta dłonią, udając zaskoczenie. Wyglądała na zakochaną.
– Przepraszam – zagadnęłam kelnerkę, udając nonszalancję. – Ten mężczyzna w rogu... często tu bywa?
– Pan Tomasz? – uśmiechnęła się. – Stały klient. Właściciel jednej z firm technologicznych. Złoty człowiek.
Złoty człowiek. Mój były chłopak. Którego zostawiłam, bo nie miał pieniędzy. Zacisnęłam dłoń na szklance. Patrzyłam na ich randkę jak na scenę z filmu, w którym ktoś inny dostał moją rolę. I nagle zrozumiałam: po raz pierwszy w życiu naprawdę zazdrościłam. Nie pieniędzy. Nie stylu życia. Ich spojrzeń. Ich śmiechu. Tego, że to już nie było o mnie.
Poczułam zazdrość
– Kim on właściwie jest? – zapytałam wieczorem, niby od niechcenia, gdy Natalia zrzucała buty w przedpokoju.
– Kto? – spojrzała na mnie zaskoczona.
– Ten facet z restauracji. Widziałam was. Przez okno.
Zamarła na sekundę. Oczywiście, że się nie spodziewała. Nie była przyzwyczajona, że siostra zjawia się znienacka i wtyka nos w jej życie.
– A, Tomek… poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. W sumie niedawno.
– Niedawno? – powtórzyłam z udawaną lekkością. – Wyglądało na coś więcej.
– Bo jest fajny, Karola. Naprawdę. Inteligentny, zabawny, ma swoją firmę. I... jest inny niż ci wszyscy faceci, z którymi się spotykałam.
Inny? Inny, bo nie biedny? Bo teraz ma kasę? Bo teraz pachnie jak Dior i nosi zegarek, który kosztuje więcej niż moje miesięczne wynajmy? Gotowa byłam zapytać: a wiesz, że kiedyś spał na kanapie u kumpla i żył za cztery dychy tygodniowo? Ale ugryzłam się w język.
– A może uważasz, że nie powinnam się z nim spotykać? – Natalia skrzyżowała ramiona. – Bo tak, coś czuję w twoim tonie.
– Po prostu… może powinnaś uważać. Ludzie się zmieniają, ale nie zawsze na lepsze.
– Okej, tylko że ty go nie znasz. – Natalia wyprostowała się. – Więc daruj sobie te ostrzeżenia. Nie jestem już dzieciakiem.
Po raz pierwszy spojrzała na mnie jak równym sobie. Jakby właśnie w tym momencie przestałam być tą, którą chciała naśladować, a stałam się kimś, kto przeszkadza. Zamknęła się w swoim pokoju. A ja zostałam w kuchni, dusząc się własną złością. Bo nienawidziłam tego, co czułam. Ale jeszcze bardziej nienawidziłam faktu, że Natalia – moja młodsza siostra – właśnie wchodziła w mój świat. I radziła sobie lepiej.
Chciałam znów go spotkać
Zrobiłam to. Napisałam do niego.
„Cześć, długo się nie widzieliśmy. Może kawa? Tak po starej znajomości”.
Nie odpisał od razu. Dopiero następnego dnia, krótko:
„Możemy. Jutro, 18:00, Bulwar Cafe.”
Serce mi waliło, jakbym miała iść na egzamin życia. Choć przecież to tylko Tomek. Tylko mój były chłopak, którego zostawiłam, bo miał więcej marzeń niż pieniędzy. Teraz… wyglądał jak marzenie, i chyba miał więcej pieniędzy niż ja planów na przyszłość.
Przyszedł punktualnie. Pachniał drogimi perfuami. Uśmiechnął się z uprzejmą rezerwą. Usiadł naprzeciwko. I nie powiedział ani słowa o przeszłości.
– Fajna miejscówka, często tu przychodzisz? – zaczęłam, próbując nadać temu lekkość, której nie czułam.
– Czasem. Spokojnie tu.
– Życie ci się chyba nieźle ułożyło – rzuciłam, bawiąc się łyżeczką.
– Tak, pracuję bardzo dużo, ale... lubię to.
– Wiedziałam, że do czegoś dojdziesz – skłamałam.
– A ty? Co u ciebie?
– Jakoś leci – mruknęłam. – A Natalia… To poważne?
Spojrzał na mnie uważnie, przez chwilę milczał.
– Jest… zupełnie inna niż ty – powiedział cicho. – Nie boi się trudności i jest szczera.
Zamarłam. Wiedział, co robi. Nie musiał dodawać nic więcej. Każde jego słowo wbijało się we mnie jak szpilka. To nie była już rozmowa byłych. To był werdykt. I właśnie usłyszałam, że przegrałam.
– Miło było cię zobaczyć – powiedział, podnosząc się. – Ale wiesz… przeszłość zostawiłem za sobą.
A ja siedziałam tam jeszcze długo po jego wyjściu.
Byłam zła na siostrę
Drzwi jeszcze się nie zamknęły, a ja już zaczęłam.
– Wiedziałaś, że to mój były?! – wrzasnęłam, gdy tylko Natalia weszła do mieszkania.
– Co? – spojrzała na mnie zdezorientowana.
– Tomek! Ten twój „złoty człowiek”! To był mój chłopak! Mój!
– Nie… nie mówiłaś nigdy... – wydukała.
– Bo nie sądziłam, że będziesz się z nim umawiać! – rzuciłam, czując jak coś we mnie pęka. – Wiesz, jak się czułam, kiedy zobaczyłam was razem?! To ja byłam z nim, kiedy nie miał nic. A teraz... on wygląda jak cholerny model z reklamy luksusowych zegarków i przytula ciebie, jakbyś to ty była całym jego światem!
– Nie wiedziałam. Naprawdę nie wiedziałam. – Natalia zrobiła krok w tył. – I co, mam go zostawić, bo kiedyś był z tobą? Karola, nie jesteśmy w liceum!
– Może po prostu nie zabiera się facetów siostrom?!
– A może nie zostawia się dobrych facetów tylko dlatego, że wtedy nie byli bogaci?! – rzuciła ostro. – Ty go zostawiłaś. Twoje słowa, twoje wybory. Może przestań zrzucać winę na wszystkich wokół.
Patrzyłyśmy na siebie jak dwie obce kobiety. Ja – pełna żalu, ona – rozpalona do czerwoności. I wtedy wpadła mama.
– Co się tu dzieje?! Słychać was na klatce!
– Spytaj Natalii, z kim się spotyka – powiedziałam zimno.
Mama spojrzała na nią pytająco. Natalia milczała, tylko spuściła wzrok.
– Może Tomek był jedynym, który naprawdę cię kochał – powiedziała cicho mama. – Może to ty wszystko zepsułaś. A teraz nie psuj szczęścia siostry.
Zamknęłam się w łazience i ryczałam. Nie wiedziałam już, co boli bardziej – że Tomek jest szczęśliwy bez mnie, że Natalia zajęła moje miejsce, czy że chyba wszyscy uważają, że to moja wina.
On mnie już nie chciał
Wiedziałam, że to głupie. Że wyglądałam żałośnie. Ale musiałam spróbować. Jeszcze raz. Dla siebie. Zadzwoniłam do niego. Odebrał po kilku sygnałach.
– Czego chcesz, Karolina?
– Spotkaj się ze mną. Tylko raz. Proszę.
Był cicho przez chwilę, potem westchnął.
– Jutro. 20:00. Ten sam lokal co ostatnio.
Przyszłam wcześniej. Usiadłam przy tym samym stoliku, co poprzednio. Dłubałam w serwetce, modląc się, żeby nie zauważył, jak bardzo mi drżą ręce. Wszedł punktualnie. Usiadł naprzeciwko i spojrzał na mnie bez emocji.
– Tylko nie mów, że chcesz wrócić do tego, co było – powiedział od razu.
– A jeśli tak? – odpowiedziałam cicho.
Nie odpowiedział. Patrzył na mnie długo, jakby próbował przypomnieć sobie, kim byłam.
– Tomek… ja popełniłam błąd. Wiem. Byłam głupia, ślepa. Myślałam, że wiem, czego chcę, ale... dziś nie jestem już tego taka pewna. Może wcale nie chodziło o pieniądze. Może się bałam.
– Bałaś się, że będziesz musiała na coś poczekać – odparł. – A ja nie mam już czasu na czekanie. Nie szukam kogoś, kto przychodzi wtedy, gdy wszystko jest już gotowe. Tylko kogoś, kto zostaje, kiedy jest trudno.
Zacisnęłam usta.
– A Natalia? Kochasz ją?
Zawahał się tylko przez sekundę.
– Tak. Kocham.
I wtedy to do mnie dotarło. Nie chodziło o pieniądze. Nie chodziło o siostrę. Chodziło o to, że już nie byłam dla niego nikim ważnym. Stałam się wspomnieniem. Przestrogą.
– Czyli… to koniec?
– Karolina, koniec był wtedy, kiedy wyszłaś i się nie obejrzałaś. Ja już nie jestem tamtym chłopakiem. I nie chcę wracać do tamtego świata.
Podniosłam się. Nogi miałam jak z waty. Zostawił za siebie tylko pustą filiżankę i chłodne pożegnanie. A ja zrozumiałam, że czasem życie nie daje drugich szans. Czasem dostajesz dokładnie to, na co zasłużyłaś.
Karolina, 26 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Odkąd mąż przeszedł na emeryturę, zaczął liczyć pieniądze i każdą kromkę chleba. Tak się nie da żyć”
- „Mama mówiła, że babcia to sknera. Dopiero po jej śmierci odkryłam, na co naprawdę odkładała”
- „Przez 40 lat byliśmy z żoną jak papużki nierozłączki. Na starość znalazła sobie kochanka i chce mnie puścić z torbami”

