Reklama

Zmęczenie wbijało mi się w kości jak drobne igły. Dzień w pracy był długi i wyczerpujący – spotkania, raporty, telefony. Marzyłem tylko o prysznicu i łóżku, a jeśli Iwona zrobiłby mi herbatę, to byłbym w siódmym niebie.

Reklama

Wszedłem do mieszkania, zrzuciłem buty i rozpiąłem guzik marynarki. Ledwo zdążyłem zrobić krok w stronę sypialni, gdy dostrzegłem Iwonę. Stała w salonie z rękami skrzyżowanymi na piersi, a jej wzrok przeszył mnie na wskroś.

Ktoś chyba mocno się do ciebie tulił, skoro pachniesz jak perfumeria.

Zamrugałem, nie rozumiejąc, o czym mówi. Ale wtedy sam to poczułem – delikatny, kwiatowy zapach unoszący się z mojej marynarki. Coś, czego tam nie powinno być. Skąd to się wzięło?

Żona szybko coś wyczuła

Poczułem, że zbliżają się kłopoty, choć byłem niewinny.

– Daj spokój, Iwona. Nawet nie wiem, skąd ten zapach – zdjąłem marynarkę i powąchałem ją, jakbym miał się przekonać, czy naprawdę tam jest. Był.

– Oczywiście. Zapach kobiecych perfum pojawił się na tobie sam. A może anioł cię spryskał? – jej ton był pełen ironii.

– Może w windzie ktoś stał blisko mnie? Może w biurze? – zastanawiałem się głośno.

– Albo może przytuliłeś jakąś koleżankę na „do widzenia”? – zapytała ze złością.

Westchnąłem i pokręciłem głową.

– Iwona, przysięgam ci, że nic takiego się nie wydarzyło.

– Nie? To może powiesz mi, czemu pachniesz tak, jakbyś wrócił od innej kobiety?

Żona patrzyła na mnie wyczekująco, ale ja naprawdę nie miałem żadnego logicznego wyjaśnienia.

Sam nie wiem, skąd ten zapach

Iwona usiadła na kanapie i zmierzyła mnie wzrokiem.

– Powiedz mi dokładnie, co robiłeś dzisiaj w pracy – powiedziała z naciskiem.

Usiadłem naprzeciwko niej i starałem się przypomnieć każdy szczegół. Poranna odprawa, kilka godzin przy komputerze, lunch z zespołem, potem spotkanie w sali konferencyjnej...

– Czy na tym spotkaniu była jakaś kobieta?

– Tak, była Ela z działu HR.

Iwona zacisnęła usta.

– Ela? To ta, która zawsze patrzy na ciebie trochę za długo?

– Co? Nie przesadzaj.

– Paweł, ja mam oczy. Widziałam przecież na ostatniej imprezie, jak się do ciebie uśmiecha.

Przetarłem twarz dłońmi.

– Iwona, nawet gdyby tak było – co z tego?

– To, że czasem zdrada zaczyna się od spojrzenia.

Jej słowa uderzyły mnie mocniej, niż powinny. Znowu sobie coś dopowiada. Nasza rozmowa nie wniosła nic nowego.

Musiałem to sprawdzić

Następnego dnia w pracy byłem czujny. Szukałem odpowiedzi. Kiedy mijałem biurko Eli, nagle mnie olśniło. To był ten sam zapach. Zatrzymałem się i nachyliłem lekko w jej stronę.

– Ela, jakie masz perfumy?

Spojrzała na mnie z uśmiechem.

– A dlaczego pytasz?

– Bo przez nie moja żona zrobiła mi awanturę.

Zaśmiała się cicho, ale w jej oczach coś błysnęło.

– Ups... To musiała być duża awantura.

Zmrużyłem oczy.

– Ela, ty chyba… nie zrobiłaś tego specjalnie?

– Nie wiem, o czym mówisz – jej ton był lekki, ale mina nieco zbyt pewna siebie.

Wiedziałem już, że to nie był przypadek. Ale co chciała osiągnąć w ten sposób? Jak mogłem tego nie zauważyć? Musiałem się nad tym zastanowić.

Myślała, że mnie skusi

Po pracy wybiegłem z pokoju i zatrzymałem Elę na korytarzu. Musiałem się z nią skonfrontować jeszcze tego samego dnia.

Chcę znać prawdę. Zrobiłaś to specjalnie, prawda?

Ela wzruszyła ramionami.

– Paweł, to tylko perfumy. Każdy może takie mieć… Albo przypadkiem ich użyć obok twojej marynarki i…

– Jak mogłaś? To jakaś chora manipulacja.

Zerknęła na mnie spod rzęs, a potem nachyliła się lekko w moją stronę.

– Może twoja żona powinna mieć do ciebie więcej zaufania? A może to ty powinieneś się zastanowić, czy jesteś z odpowiednią osobą.

Ścisnąłem dłonie w pięści.

– Naprawdę myślałaś, że takim tanim numerem coś zmienisz?

Ela westchnęła i uśmiechnęła się lekko.

Niektóre rzeczy same się układają. Trzeba im tylko trochę pomóc.

Nie odpowiedziałem. Odwróciłem się i zostawiłem ją tam samą. Nie mam pojęcia, co ona sobie myślała. Wiedziałem jedno – to ja mam teraz przez nią kłopoty. I to poważne.

Naprawdę chciałem to wyjaśnić

Po powrocie do domu usiadłem naprzeciwko żony. Chciałem jej wszystko na spokojnie wyjaśnić.

Muszę ci coś powiedzieć – zacząłem. – W pracy dowiedziałem się kilku rzeczy…

Opowiedziałem jej wszystko – o Eli, o jej manipulacji, o tym, jak celowo zostawiła na mnie zapach. Chciała, żebym znów był „do wzięcia”. Żeby żona mnie zostawiła, a ja żebym szukał pocieszenia u niej.

Iwona słuchała, ale jej oczy pozostawały chłodne.

– I co? Mam ci teraz uwierzyć?

– Iwona, przysięgam, że mówię prawdę.

Patrzyła na mnie przez długą chwilę, zanim odparła:

– To, że nic między wami nie było, nie znaczy, że cię nie kusiło.

Zrobiło mi się gorąco.

– O czym ty mówisz?

Widzę, jak się zachowujesz, kiedy o niej mówisz. Nigdy wcześniej nie wspominałeś o niej, a teraz nagle ma w twoim życiu aż tak duże znaczenie?

Poczułem, jak między nami rozpościera się coś zimnego. Nie znałem jej od tej strony. Nie miałem pojęcia, jak ją przekonać, że to ja jestem tutaj ofiarą jakichś kobiecych sztuczek i przekrętów.

Teraz mam przechlapane

Choć prawda wyszła na jaw, a ja nie zrobiłem nic złego, czułem, że coś między mną a Iwoną się zmieniło. Zazdrość już jej nie opuszczała. Nie patrzyła na mnie tak samo jak wcześniej. W jej spojrzeniu czaiła się wątpliwość, której nie potrafiłem rozwiać.

Ela natomiast osiągnęła swój cel. Może nie rozbiła naszego związku, ale wprowadziła w niego coś, czego wcześniej nie było – niepewność i podejrzliwość. Sam nie wiem, czy jednak cel Elki prędzej czy później nie wydarzy się sam. Przynajmniej ten z rozstaniem.

Teraz zaczynałem się zastanawiać, czy zdrada, której nie było, nie boli czasem równie mocno jak ta prawdziwa. Wszystko przez głupie perfumy.

Paweł, 32 lata

Reklama

Czytaj także:

„Dzięki perfumom od męża zaszłam w ciążę. Zapach białego lotosu uratował nasze małżeństwo w jedną noc”
„Adam traktował mnie jak zmarłą żonę. Miałam jeść to, co lubiła i używać jej słodkich perfum, bo ten zapach go kręcił”
„Pozwalałam mężowi, by przez jego łóżko przewijało się wiele kobiet. Ważne, by 10. każdego miesiąca robił mi przelew”

Reklama
Reklama
Reklama