Reklama

Przez dwadzieścia siedem lat żyłam dokładnie tak, jak chciała moja matka. Wszystko, co robiłam, było jej wersją mnie. To ona mówiła, że dziewczynka musi być posłuszna, skromna, pracowita. Nie wolno mi było podnosić głosu, nie wolno mi było mieć swojego zdania, jeśli było inne niż jej.

Słuchałam matki

Miałam być miła, grzeczna i zawsze gotowa do pomocy. W domu byłam „małą damą”, w szkole – wzorem do naśladowania. Dziecko bezproblemowe, nastolatka bez buntu, córka bez tajemnic. Zawsze punktualna, zawsze czysta, zawsze ułożona jak wykrochmalona serwetka.

Nigdy nie miałam szansy na własne „tak” ani własne „nie”. Mama mówiła, że to dla mojego dobra, że jak będę miła, to wszystko mi się w życiu ułoży. I tak minęły lata – szkoły z czerwonym paskiem, studia ze stypendium, praca w dobrej firmie, która nie obchodziła mnie ani trochę. Odkładałam siebie na później i nie zauważyłam, że to później nigdy nie nadchodzi.

Pewnego dnia Kasia, znajoma ze studiów, zaproponowała mi wyjazd do Zakopanego. Ekipa znajomych, drewniany domek w górach. Moja pierwsza reakcja była oczywista – nie. Nie lubię gór, nie znam tych ludzi, nie piję, nie odnajduję się w takich klimatach.

– Basia, proszę cię, musisz w końcu trochę pożyć – powiedziała.

Nie potrafiłam nawet sobie przypomnieć, co naprawdę lubię robić, co mnie cieszy. Całe moje życie było zgodne z planem, który napisał ktoś inny. Było schludne i puste. Zgodziłam się jechać. Miałam dość siebie takiej, jaką mnie wychowano.

Byłam zagubiona

W domku było gwarno, duszno i trochę zbyt głośno jak na moje standardy. Siedziałam na kanapie i obserwowałam. Całe życie stałam z boku, w cieniu. Zawsze czujna, zawsze wycofana. Ale tej nocy nie irytowało mnie to, że ludzie się śmiali, że tańczyli i pili. Irytowało mnie to, że ja nie umiem się tak bawić. Kasia podeszła z dwoma kieliszkami. Usiadła obok, zmierzwiła mi włosy jak młodszej siostrze i podała jeden z nich.

– No weź, Basia, przecież nie umrzesz od jednego.

– Ale jak umrę, to wiesz, że twoje sumienie nie zaśnie – odparłam z uśmiechem i wypiłam duszkiem.

Wódka była ciepła i obrzydliwa, ale nie skrzywiłam się. Zaskoczyłam samą siebie. Po chwili podsunęła mi drugi.

– Jak już zaczęłaś…

Wzięłam, nawet nie protestując. Po godzinie stałam w kuchni, nalewając sobie wodę do szklanki. Odwróciłam się gwałtownie i zderzyłam się z jakimś chłopakiem, Szklanka wypadła mi z ręki i stłukła się na kafelkach.

Chciałam się bawić

– Przepraszam, nie chciałem – powiedział, schylając się, żeby zebrać odłamki.

– To moja wina – odparłam. – Nie patrzyłam.

– Ale ładnie się złożyło, bo ja patrzyłem – dodał, patrząc mi prosto w oczy.

Byłam gotowa zbyć to jakimś grzecznym uśmiechem, ale on został. Zaczęliśmy rozmawiać jak starzy znajomi. Nie był nachalny, nie próbował się popisywać, po prostu mówił, słuchał, nie przerywał. Miał młodą twarz, może trochę zbyt beztroską, ale kiedy się uśmiechał, robiło mi się ciepło.

Nie wiem, jak do tego doszło. W jednej chwili rozmawialiśmy o niczym, w drugiej po prostu go pocałowałam. Pochyliłam się i dotknęłam jego ust, a on objął mnie tak, jakby to było naturalne, jakbyśmy robili to od lat. Moje ciało było spokojne, myśli jasne. Po prostu przestałam się bać i po raz pierwszy nie miałam w sobie poczucia winy.

To był moment

Tę noc spędziliśmy razem. Nie rozmyślałam, co to znaczy, co będzie jutro, kim on jest, nie analizowałam. Leżałam obok niego w ciepłym łóżku z jego oddechem na karku i własnym ciałem, którego w końcu się nie wstydziłam. Pierwszy raz w życiu zrobiłam coś tylko dlatego, że tego chciałam.

Obudziłam się przed nim. Przez chwilę leżałam w bezruchu, wsłuchując się w ciszę, która tym razem nie bolała. Była inna niż ta, którą znałam z domu. Przez uchylone okno wpadał chłód i światło. Wstałam, podeszłam do parapetu. Góry wyglądały jak coś z innego świata. Tak bardzo nie pasowały do mojego uporządkowanego życia, że aż poczułam coś na kształt ulgi. Wtedy usłyszałam, że się poruszył.

– Ej… było super, ale wiesz… nie chcę, żebyś coś sobie wyobrażała – powiedział zaspanym głosem.

Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam.

– Wyluzuj. Dokładnie tego chciałam.

Odnalazłam siebie

Patrzył na mnie przez chwilę, jakby próbował coś zrozumieć. Chyba był zaskoczony, że nie robię z tego ani dramatu, ani historii miłosnej. Dla mnie to był wybór, nie chwilowe zauroczenie, nie głupota. Chciałam poczuć się sobą, choć przez jedną noc i tak się właśnie stało. Wyszłam z pokoju i natknęłam się na Kasię, która siedziała na schodach z kubkiem kawy.

– No i? Żyjesz? – zapytała, unosząc brwi.

– Pierwszy raz od dawna – odpowiedziałam.

Wróciłam do domu kilka dni później. Mama czekała w kuchni z kolacją. Na stole stał talerz z kanapkami, których nie miałam ochoty tknąć. Usiadłam z grzeczności.

– Dobrze się bawiłaś? – zapytała, jakby to była tylko formalność.

– Bardziej niż się spodziewałam – odpowiedziałam spokojnie.

Nie kłamałam. Po raz pierwszy od dawna poczułam się jak ktoś inny albo raczej jak ktoś prawdziwy. Wyszłam do swojego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Wszystko było na swoim miejscu: równo ułożone książki, czyste biurko, łóżko zaścielone jak w katalogu.

Byłam kimś innym

A jednak coś się zmieniło. Siedząc na łóżku, nie potrafiłam już myśleć jak tamta Basia, która sprawdzała wszystko trzy razy i czekała na pozwolenie, żeby cokolwiek powiedzieć. Od tamtej pory zaczęłam unikać ludzi, którzy wysysali ze mnie energię. W tym także jednej przyjaciółki, która od lat mówiła mi, co powinnam robić i jak powinnam się zachowywać. Przestałam odbierać telefony, przestałam się tłumaczyć.

Któregoś dnia zadzwonił chłopak, z którym matka wcześniej umówiła mnie na randkę. Ten, który miał być „dobrym kandydatem” na męża.

– Co się z tobą dzieje? – zapytał. – Zawsze byłaś taka poukładana.

– Może właśnie przestałam być poukładana dla kogoś innego – odpowiedziałam.

W jego milczeniu wyczułam niezrozumienie, ale nie obchodziło mnie to. Nie musiał rozumieć.

Mama była zdziwiona. Powiedziała, że marnuję swój potencjał, że nie tak mnie wychowała. Miała rację. Dlatego właśnie to robiłam.

Basia, 27 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie prawdopodobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama