„Zawsze rywalizowałam ze swoją przyjaciółką. Gdy spodobał nam się ten sam facet, nie potrafiłam odpuścić”
„Wymieniłyśmy z Natalią lodowate spojrzenia. Walka się rozpoczęła. Przez kolejne tygodnie każda z nas próbowała zdominować uwagę Wiktora. Organizowałyśmy spotkania, niby przypadkowe wyjścia na kawę, polecałyśmy mu ciekawe książki. Widziałam, że Wiktor świetnie się czuje w naszym towarzystwie, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, że jego relacja z Natalią staje się bardziej naturalna”.

Nasza relacja od samego początku przypominała partię szachów. Poznałyśmy się z Natalią na pierwszym roku studiów. Obie ambitne, obie zdeterminowane, by osiągnąć w życiu sukces. Zamiast się wspierać, niemal natychmiast zaczęłyśmy ze sobą konkurować. Kiedy ona dostawała najwyższą ocenę z trudnego kolokwium, ja zarywałam noce, by z następnego przedmiotu mieć lepszy wynik. Kiedy ona kupiła elegancką, drogą torebkę za pierwsze zaoszczędzone pieniądze, ja miesiąc później paradowałam w butach od znanego projektanta.
Zaczęła się subtelna gra
Wiktora poznałyśmy na dużej konferencji branżowej. Był charyzmatyczny, inteligentny i miał w sobie to nieuchwytne coś, co przyciągało uwagę wszystkich wokół. Od razu zauważyłam, jak Natalia na niego patrzy. Jej oczy błyszczały, a uśmiech nie schodził z twarzy, gdy tylko się do niej odzywał. W tamtej chwili poczułam znajome ukłucie w żołądku. Nie mogłam pozwolić, by zdobyła kogoś tak wyjątkowego. Musiałam udowodnić, jej i sobie, że to ja jestem bardziej atrakcyjna, bardziej interesująca.
Zaczęła się subtelna gra. Kiedy we trójkę jedliśmy lunch w przerwie między prelekcjami, robiłam wszystko, by skupić na sobie jego uwagę.
— Wiktor, słyszałam, że twój ostatni projekt dla tej nowej marki odzieżowej był ogromnym sukcesem — zagaiłam, opierając dłonie na stole i posyłając mu najcieplejszy z moich uśmiechów. — Musisz mi opowiedzieć, jak udało ci się przekonać ich do tak odważnej koncepcji.
— To była kwestia dobrego zespołu — odpowiedział skromnie, ale widziałam, że pochlebia mu moje zainteresowanie.
— O tak, praca zespołowa to podstawa — wtrąciła szybko Natalia, poprawiając włosy. — W mojej agencji właśnie wprowadzamy nowy system zarządzania projektami, chętnie podzielę się z tobą moimi spostrzeżeniami.
Wymieniłyśmy z Natalią lodowate spojrzenia. Walka się rozpoczęła. Przez kolejne tygodnie każda z nas próbowała zdominować uwagę Wiktora. Organizowałyśmy spotkania, niby przypadkowe wyjścia na kawę, polecałyśmy mu ciekawe książki. Widziałam, że Wiktor świetnie się czuje w naszym towarzystwie, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, że jego relacja z Natalią staje się bardziej naturalna. Częściej się śmiali, wymieniali spojrzenia, których nie potrafiłam rozszyfrować. Czułam, że tracę kontrolę.
Jej twarz lekko zbladła
Desperacja to złodziej rozsądku. Kiedy zdałam sobie sprawę, że Wiktor może wybrać Natalię, w mojej głowie zrodził się plan. Znałam sekret Natalii. Coś, o czym nikomu nie mówiła, a co mogło całkowicie zniszczyć jej wizerunek w oczach kogoś tak ceniącego uczciwość jak Wiktor. Lata temu, jeszcze na studiach, Natalia zdecydowała się prowadzić podwójne życie, chodząc z dwoma chłopakami naraz. Kiedy się to wydało, oczywiście obaj ją zostawili, a ona wyznała mi to z płaczem, prosząc, bym nikomu tego nie mówiła. Zaprosiłam ich oboje na kolację do mojego mieszkania. Przygotowałam wykwintne dania, zaparzyłam najlepszą kawę. Atmosfera była luźna, dopóki nie skierowałam rozmowy na tory zawodowej etyki.
— Wiecie, ostatnio okazało się, że moja koleżanka chodziła z dwoma facetami jednocześnie — powiedziałam niewinnie, mieszając łyżeczką w filiżance. — To niesamowite, jacy ludzie potrafią być wyrachowani.
Wiktor pokiwał głową.
— Zgadzam się. Dla mnie szczerość to fundament. Ktoś, kto robi coś takiego, na pewno nie próbuje budować stabilnego związku.
Spojrzałam na Natalię. Jej twarz lekko zbladła.
— Prawda, Natalia? — zapytałam cicho. — Chociaż z drugiej strony, ty byłaś wtedy strasznie młoda. Błędy się zdarzają. A ty po prostu nie mogłaś się zdecydować między jednym studentem a drugim.
Oczy Natalii rozszerzyły się z przerażenia. Zapadła grobowa cisza. Słowa zawisły w powietrzu, ciężkie i ostre jak szkło.
Wyszła zaraz po nim
Wiktor powoli odłożył filiżankę na stół. Spojrzał na Natalię, która wbiła wzrok w swoje dłonie, nie potrafiąc wydusić z siebie ani słowa w obronie. Potem przeniósł wzrok na mnie. Spodziewałam się, że zobaczę w jego oczach wdzięczność za to, że ostrzegłam go przed oszustką. Zamiast tego zobaczyłam chłód, od którego przeszły mnie dreszcze.
— Dlaczego to powiedziałaś? — zapytał spokojnie, ale jego ton był lodowaty.
— Ja... ja po prostu uważałam, że powinieneś wiedzieć — zająknęłam się, nagle tracąc całą swoją pewność siebie.
— Że powinienem wiedzieć? — powtórzył, wstając od stołu. — Użyłaś błędu z przeszłości swojej przyjaciółki, by ją upokorzyć w mojej obecności. Wykorzystałaś jej zaufanie jako broń.
— Wiktor, to nie tak... — próbowałam się tłumaczyć, ale podniósł rękę, uciszając mnie.
— To dokładnie tak. Jesteście obie siebie warte. Ta cała wasza przepychanka, te gierki... to jest po prostu żałosne. Nie chcę mieć z wami nic wspólnego.
Odwrócił się i wyszedł, nie oglądając się za siebie. Drzwi zatrzasnęły się z głuchym echem. Zostałyśmy same w salonie. Natalia wstała powoli. Nie płakała. Patrzyła na mnie z wyrazem absolutnej pustki i pogardy, jakiej nigdy u niej nie widziałam.
— Wygrałaś, Julia — powiedziała cicho. — Zawsze musiałaś wygrywać. Mam nadzieję, że to zwycięstwo smakuje tak dobrze, jak sobie wyobrażałaś.
Wyszła zaraz po nim. Zostałam sama w dużym, pustym mieszkaniu, otoczona resztkami wystawnej kolacji. Zrozumiałam, co właśnie zrobiłam. Zniszczyłam jedyną osobę, która mimo naszej chorej rywalizacji zawsze była częścią mojego życia. Straciłam mężczyznę, na którym mi zależało. A co najgorsze, straciłam szacunek do samej siebie.
Julia, 29 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Synowa myśli, że mój ogród to Seszele. Całe dnie spędza na leżaku, jakby była na wakacjach w luksusowym kurorcie"
- „W Dzień Matki przedstawiłam mamie mojego narzeczonego. Po jej słowach wziął nogi za pas, a ja zostałam sama jak palec”
- „Mama marudziła, że zostanę starą panną, a potem złożyła zaskakującą propozycję. Nie chciała się mnie wstydzić”

