Reklama

Mam na imię Celina i jestem w trzecim miesiącu ciąży. Odkryłam tę radosną nowinę całkiem niedawno i byłam pełna ekscytacji na myśl o powiedzeniu Łukaszowi. Zaplanowałam dla nas wyjątkową kolację walentynkową, pełną miłości i romantycznej atmosfery. Łukasz zawsze powtarzał, że to właśnie tego dnia chciałby usłyszeć coś wyjątkowego. Marzyłam, by zobaczyć jego radość, kiedy dowie się, że zostanie ojcem.

Reklama

Nasz związek był stabilny, pełen wzajemnego zrozumienia i wspólnych planów na przyszłość. Wiedziałam, że czeka nas wiele wyzwań, ale wierzyłam, że razem damy sobie radę. Tego dnia, po południu, gdy przygotowywałam kolację, czułam motyle w brzuchu. Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć jego reakcję i wspólnie snuć plany o naszej przyszłości jako rodzina.

Nie myślał o walentynkach

Kolacja była niemal gotowa, a ja starannie nakryłam stół. Świece migotały delikatnym blaskiem, a w powietrzu unosił się zapach świeżo upieczonego ciasta. Gdy Łukasz wszedł do mieszkania, poczułam napływ radości. Uśmiechnął się, ale w jego oczach dostrzegłam coś, co zaniepokoiło moje serce. Mimo to starałam się to zignorować i z uśmiechem wskazałam na stół.

– Cześć, kochanie. Jak minął dzień? – zapytałam, próbując nadać lekki ton.

– Celina. Dobrze, że jesteś, muszę ci coś powiedzieć… – jego głos był poważny, co natychmiast wzbudziło moją czujność.

– O co chodzi? – zapytałam, siadając naprzeciwko niego. – Mam nadzieję, że to nic złego.

Łukasz unikał mojego wzroku, co nie wróżyło niczego dobrego. Rozejrzał się, jakby dopiero teraz przypomniał sobie, że to nasza kolacja walentynkowa.

Planuję wyjazd za granicę – powiedział w końcu, a moje serce zamarło. V Jeszcze nie wiem, na jak długo.

– Wyjazd? Teraz? – starałam się opanować drżenie w głosie. – Dlaczego mi nic nie powiedziałeś wcześniej?

– To nagłe, ale pojawiła się szansa... – zaczął, ale przerwałam mu.

– Szansa? Na co? I dlaczego ja o tym nic nie wiem? – mój głos stał się ostrzejszy.

– Celina, to skomplikowane... – próbował się tłumaczyć, ale ja już wiedziałam, że coś jest nie tak.

Próbowałam zebrać myśli. Czy moje uczucia do Łukasza były jedynie iluzją? Nasz związek wydawał się tak stabilny, a teraz... Poczułam, że cały świat mi się wali. Co powinnam zrobić?

Nic z tego nie rozumiałam

Wciąż przetrawiając słowa Łukasza, próbowałam dowiedzieć się więcej. Musiałam zrozumieć, co naprawdę się dzieje.

– Łukasz, o co tak naprawdę chodzi? – zapytałam, starając się brzmieć spokojnie, choć w środku czułam chaos. – Ktoś cię do tego namówił?

Mąż spojrzał na mnie, ale wciąż unikał bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Czułam, że coś ukrywa.

– Nie chcę, żebyś była zła, ale... wyjazd jest związany z pracą – odpowiedział wymijająco.

– Z pracą? Czy to naprawdę jedyny powód? – naciskałam, próbując dotrzeć do sedna.

Łukasz wziął głęboki oddech i wzruszył ramionami.

To ważna okazja, Celina. Coś, czego nie mogę przegapić – jego ton był obojętny, jakby to wszystko było normalne.

Poczułam, że gniew zaczyna mnie przepełniać. Jego słowa były puste, a ja czułam, że jest coś, o czym mi nie mówi. Wiedziałam, że muszę iść dalej.

– Nie wierzę, że to wszystko. Po prostu coś tu nie pasuje. Kiedy masz zamiar wyjechać? – zapytałam bezpośrednio, próbując go zmusić do prawdy.

Łukasz zamilkł na chwilę, jakby zastanawiał się, co odpowiedzieć.

Za kilka tygodni – powiedział w końcu, nadal unikając mojego spojrzenia.

Jego odpowiedzi były jak uderzenia. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że nasze plany i marzenia mogą zostać zniszczone. Wszystko, na co liczyłam, było zagrożone, a ja nie wiedziałam, co zrobić.

Ale nie jechał sam

W następnych dniach między mną a Łukaszem zapadła niepokojąca cisza. Mimo że byliśmy razem, czułam, jakby dzieliła nas niewidzialna przepaść. Pewnego wieczoru, siedząc w salonie, usłyszałam, jak Łukasz rozmawia przez telefon w kuchni. Jego głos był cichy, ale wystarczająco głośny, bym usłyszała fragmenty rozmowy.

– Tak, kochanie, wszystko jest gotowe... Nie martw się, poradzimy sobie... Załatwię to przed wyjazdem... – jego słowa były jak kolejne ukłucie noża.

Zrozumiałam, że nie wyjeżdżał sam. Moje najgorsze obawy się potwierdziły. Zamarłam na kanapie, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszę. Po chwili Łukasz wrócił do pokoju, a ja wiedziałam, że nadszedł czas na konfrontację.

Z kim rozmawiałeś? – zapytałam, starając się brzmieć spokojnie, choć wewnątrz mnie kipiało.

Łukasz zatrzymał się, jakby złapany na gorącym uczynku.

– To... To było z pracy – próbował się wymigać.

Nie mogłam dłużej znieść jego kłamstw. Wstałam, patrząc mu prosto w oczy.

– Łukasz, przestań. Słyszałam cię. Wiem, że nie mówisz mi prawdy. Kim jest ta kobieta? – zapytałam, czując, jak łzy napływają mi do oczu.

Nie mógł już zaprzeczać. Westchnął ciężko, jakby próbując zyskać na czasie.

– To... to ktoś, z kim planuję wyjazd – przyznał w końcu, patrząc na mnie bezradnie.

– Ktoś z kim planujesz wyjazd czy nowe życie? – dopytałam, czując, jak łzy spływają mi po policzkach.

Łukasz spuścił wzrok, a jego milczenie było odpowiedzią na moje pytanie. Czułam, że muszę podjąć decyzję o tym, czy powiedzieć mu o ciąży, ale teraz wszystko wydawało się takie trudne i skomplikowane.

Odkładałam to zbyt długo

Po tej rozmowie poczułam, jakby świat wokół mnie się zatrzymał. Siedziałam na łóżku, trzymając się za brzuch, który skrywał nasz mały cud. Jak miałam teraz wyobrazić sobie przyszłość, gdy wszystko, co znałam, legło w gruzach? Wiedziałam jednak, że muszę powiedzieć mężowi o ciąży, niezależnie od tego, co się między nami wydarzyło.

Kiedy wrócił do mieszkania, panowała między nami cisza. Zdecydowałam się przerwać tę nieznośną sytuację.

– Łukasz, też muszę ci coś powiedzieć – wzięłam głęboki oddech. – Jestem w ciąży.

Jego oczy rozszerzyły się z zaskoczenia, jakby te słowa były czymś, czego najmniej się spodziewał. Przez chwilę wyglądał, jakby nie wiedział, jak zareagować.

– W ciąży? – powtórzył, jakby chcąc się upewnić, że dobrze usłyszał.

– Tak, Łukasz, w ciąży. I nie wiem, co teraz zrobić – powiedziałam, czując, jak łzy znowu zaczynają płynąć.

Mąż usiadł obok mnie, wpatrując się w podłogę.

– Nie wiedziałem... Nie myślałem, że coś takiego się wydarzy – powiedział w końcu.

– Wyobrażałam sobie, jak opowiadamy sobie o naszych planach, jak cieszymy się tym wszystkim – kontynuowałam. – Ale teraz wszystko się zmieniło. I nie wiem, czy możemy to wszystko naprawić.

Jego milczenie było dla mnie jak najcięższy cios. Wstałam i bez słowa wyszłam z mieszkania, szukając ukojenia na świeżym powietrzu. Musiałam przemyśleć wszystko na spokojnie, z dala od emocji i chaosu, który nas otaczał.

Trzeba było coś ustalić

Spacerując ulicami miasta, starałam się uporządkować myśli. Każdy krok przynosił mi nieco ulgi, choć wiedziałam, że prawdziwe wyzwania dopiero przede mną. Zrozumiałam, że nie mogę dłużej unikać konfrontacji z Łukaszem. Wróciłam do mieszkania, gdzie czekał na mnie, siedząc na kanapie. Wyglądał na zmęczonego i zagubionego.

Usiadłam naprzeciw niego, próbując zebrać siły na tę trudną rozmowę.

– Łukasz, musimy podjąć decyzję – zaczęłam, starając się, by mój głos był pewny. – Co zamierzasz zrobić?

– Ja... naprawdę nie wiem. Nie jestem pewien, co czuje teraz – przyznał, patrząc mi w oczy. – Wszystko się zmieniło, a ja jestem zagubiony.

– Czy to oznacza, że wciąż planujesz wyjechać? – zapytałam, choć bałam się jego odpowiedzi.

– Nie wiem. To nie jest takie proste – odpowiedział, kręcąc głową. – Muszę to przemyśleć.

Próbowałam zrozumieć jego punkt widzenia, ale ból zdrady i niepewności był zbyt silny.

– Chciałam, żebyśmy byli razem, żebyś był częścią życia naszego dziecka. Ale teraz... teraz sama nie wiem, czy potrafię ci zaufać – powiedziałam, czując ciężar każdej z wypowiedzianych przeze mnie słów.

– Rozumiem – odpowiedział cicho, jakby zrozumiał, że nasze wspólne marzenia się rozmywają.

Cisza wypełniła pokój, a ja zdałam sobie sprawę, że nasze drogi mogą się rozejść. Nie wiedziałam, co przyniesie przyszłość, ale byłam pewna jednego – muszę myśleć przede wszystkim o dziecku i o tym, jaką decyzję podjąć dla jego dobra.

Nie tak to sobie wyobrażałam

Siedząc w ciemności mieszkania, przemyślałam wszystko, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni. Czułam się zdradzona, samotna i pełna wątpliwości, ale wiedziałam, że przede mną najważniejsze zadanie – myśleć o przyszłości mojego dziecka. Nie mogłam pozwolić, by emocje zniszczyły to, co najważniejsze.

Przyszłość z Łukaszem stała się niepewna, a ja musiałam podjąć decyzję, niezależnie od jego wyborów. Chociaż jego zdrada bolała, byłam gotowa zrozumieć, że czasem ludzie się gubią. Mimo to wiedziałam, że nie mogę zapominać o sobie i dziecku. Nasze życie będzie inne, niż sobie wyobrażałam, ale miałam nadzieję, że odnajdę siłę, by przejść przez to wszystko.

– Musimy dać sobie czas – powiedziałam cicho, wiedząc, że musimy zrozumieć, co tak naprawdę dla nas znaczy miłość i zaufanie. – Ale teraz najważniejsze jest dziecko. Muszę się skupić na nim.

Łukasz przytaknął, rozumiejąc, że ta decyzja jest nieodwołalna. Wiedziałam, że nie możemy udawać, że wszystko wróci do normy. Musieliśmy oboje zrozumieć, kim chcemy być w tej nowej rzeczywistości.

Zrozumiałam, że życie pisze swoje scenariusze, a my możemy jedynie podążać za nimi, próbując odnaleźć siebie na nowo. Historia moja i Łukasza nie miała szczęśliwego zakończenia, ale w tej niepewności odkryłam nową siłę. Teraz musiałam skupić się na tym, co najważniejsze – być najlepszą matką, jaką mogę być, dla naszego dziecka. Nasza przyszłość była pełna pytań, ale miałam nadzieję, że odnajdziemy w niej własne miejsce.

Celina, 32 lata

Reklama

Czytaj także:
„Z desperacji w Walentynki poszłam na randkę z aplikacji. Szybko chciałam uciekać do domu, by oglądać seriale”
„Cieszyłam się, że mąż wysłał mi bukiet róż na Walentynki. Płakać zaczęłam, gdy przeczytałam dołączony do niego liścik”
„Złota rada teściowej uratowała moje małżeństwo. Nigdy nie sądziłam, że ta jędza ma jednak jakieś ciepłe uczucia”

Reklama
Reklama
Reklama