Reklama

Gdy człowiek przekroczy pięćdziesiątkę i zostaje sam, myśli, że nic dobrego już go nie czeka. Po śmierci żony życie straciło kolory. Praca, dom, cisza. Aż pojawiła się ona – Magda.

Reklama

Piękna, elegancka, uśmiechnięta i młodsza od mnie o 15 lat. Wnosiła do mojego świata coś, czego brakowało mi od lat – ciepło, bliskość. Nie czułem się przy niej jak stary wdowiec. Znów byłem mężczyzną, który ma przed sobą przyszłość.
Dlatego gdy Kinga i Tomasz zaczęli mi insynuować, że Magda może nie być tą, za którą się podaje, złościłem się.

– Tato, nie znasz jej. Nie wiemy, kim była wcześniej. – Tomasz patrzył na mnie poważnie.

– Nie interesuje mnie jej przeszłość. Ważne, kim jest dla mnie teraz.

Ale moje dzieci nie dawały za wygraną. W ich oczach widziałem podejrzenie, którego nie mogłem znieść. Czyżby zazdrościli mi szczęścia?

Dzieci były podejrzliwe

Magda była cudem, którego się nie spodziewałem. Ciepła, inteligentna, zawsze uśmiechnięta. Gdy wchodziła do pokoju, czułem, że znów żyję. Dlatego nie rozumiałem, dlaczego moje dzieci tak usilnie szukały w niej wad.

Pierwszy raz zobaczyłem ten cień w oczach Tomasza podczas kolacji. Siedzieliśmy przy winie, śmialiśmy się, Magda opowiadała anegdotę o kelnerze, który pomylił zamówienia w eleganckiej restauracji. Wtedy mój syn rzucił pytanie, które sprawiło, że jej uśmiech zamarł na ułamek sekundy.

A gdzie mieszkałaś wcześniej? – zapytał niby od niechcenia.

Magda napiła się wina i odłożyła kieliszek.

– Och, tu i tam. Dużo podróżowałam.

– Masz rodzinę? Rodziców, rodzeństwo? – dodała Kinga, spoglądając na nią spod przymrużonych powiek.

Magda uśmiechnęła się, ale coś w jej spojrzeniu się zmieniło.

– Nie utrzymujemy kontaktu. To trudna historia.

Zauważyłem, jak Tomasz z Kingą wymieniają spojrzenia. Poczułem irytację. Dlaczego nie mogli po prostu zaakceptować, że jestem szczęśliwy? Ale potem, w nocy, sam złapałem się na tym, że te pytania zaczęły mnie dręczyć. Kim tak naprawdę była Magda, zanim wkroczyła w moje życie?

Chcieli wynająć detektywa

Nie chciałem ich słuchać. Tomasz i Kinga zachowywali się, jakby byli moimi strażnikami. Każde ich spojrzenie mówiło „uważaj, tato, nie ufaj jej”. A ja nie chciałem uważać. Chciałem po prostu być szczęśliwy.

Ale oni nie odpuszczali.

– Tato, proszę cię, to tylko dla spokoju. – Kinga usiadła obok mnie i chwyciła mnie za rękę. – Jeśli Magda nie ma nic do ukrycia, to po prostu się upewnimy i tyle.

– A jeśli się okaże, że miała po prostu trudne życie? – uniosłem głos. – Jeśli ją skrzywdzicie swoim brakiem zaufania?

Tomasz patrzył na mnie bez cienia emocji.

– Wtedy przeprosimy.

Nie zgodziłem się, ale oni i tak zrobili swoje. Kilka dni później przypadkiem usłyszałem ich rozmowę w salonie.

– Znalazłem kogoś. Nazywa się Adam. – Tomasz mówił cicho, ale wyraźnie. – Specjalizuje się w takich sprawach. Już zaczął szukać.
Serce mi ścisnęło. Moje własne dzieci nie tylko nie ufały Magdzie, ale i mnie.

Kiedy wróciłem do sypialni, Magda leżała na łóżku, wpatrzona w sufit.

– Kochanie? – odezwałem się cicho.

Odwróciła głowę i spojrzała na mnie. W jej oczach zobaczyłem coś, czego się nie spodziewałem. Strach.

Poznaliśmy przeszłość Magdy

Minął tydzień, a atmosfera w domu zgęstniała. Magda czuła, że coś jest nie tak. Była czulsza, uważniejsza, jakby wyczuwała, że grunt pod jej stopami zaczyna się kruszyć. Tomasz i Kinga unikali rozmów przy mnie, ale nie byłem głupi. Wiedziałem, że coś znaleźli. Wtedy zadzwonił telefon.

– Panie Tomaszu, mam dla pana coś dużego. Spotkajmy się. – Głos detektywa był twardy i rzeczowy.

Tomasz nie wiedział, że stoję tuż za nim, że słyszałem każde słowo.

– Co odkryłeś? – zapytał.

– Ta kobieta to lisica. Miała trzech mężów. Każdy z nich po ślubie tracił cały majątek.

Świat wokół mnie jakby zwolnił. Miałem wrażenie, że ktoś kopnął mnie w brzuch.

– Nie może być… – Tomasz mówił, ale ja już nie słuchałem.

Magda. Moja Magda. Moja ukochana, moja druga szansa na życie.
Kim ty, do cholery, jesteś?

Tego wieczoru nie mogłem na nią patrzeć. A ona chyba czuła, że coś się zmieniło, bo kładąc dłoń na moim ramieniu, wyszeptała:

– Kochanie, wszystko w porządku?

Wzdrygnąłem się. I wtedy zobaczyłem w jej oczach coś jeszcze. Nie tylko strach. Również czystą, wyrachowaną kalkulację.

Doszło do konfrontacji

Tomasz i Kinga czekali, aż powiem coś pierwszy. Milczeliśmy przy stole, a Magda nalewała mi wina, jakby nic się nie stało. Może liczyła, że uwierzę w to, co przez ostatnie miesiące sobie wmawiałem – że kocha mnie, że nie chodzi jej o pieniądze. Nie mogłem już dłużej udawać.

– Magda, musimy porozmawiać.

Uniosła wzrok znad kieliszka i uśmiechnęła się lekko.

– Brzmisz poważnie. Co się stało?

Tomasz nie wytrzymał.

Wiemy o twoich poprzednich mężach.

Zamarła na ułamek sekundy. Może ktoś inny by tego nie zauważył, ale ja tak. Potem odchyliła się na krześle i spojrzała na nas jak na kogoś, kto właśnie ją zawiódł.

– Naprawdę mnie sprawdzaliście? – westchnęła teatralnie. – Po tym wszystkim, co między nami było?

– Powiedz prawdę. – Głos Kingi był zimny jak lód.

Magda pokręciła głową i wstała.

Marek, naprawdę pozwolisz im tak mnie traktować? – spojrzała na mnie z wyrzutem.

Zacisnąłem pięści. To nie powinno być takie trudne. Przecież miałem dowody. Ale w jej oczach nie było winy – tylko żal i rozczarowanie.

– Oni nie mogą znieść, że ktoś inny jest teraz w twoim życiu. – jej głos zadrżał, jakby była na granicy łez. – Zaufaj mi.

I wtedy zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy. Nie wiedziałem już, komu ufać.

Magda mną manipulowała

Zostałem sam na sam z Magdą. Kinga i Tomasz wyszli, trzaskając drzwiami, przekonani, że podjąłem najgorszą możliwą decyzję – stanąłem po stronie kobiety, którą kochałem, zamiast swoich dzieci. A ja po prostu… nie byłem gotowy uwierzyć, że wszystko było kłamstwem. Magda stała przy oknie, smukła sylwetka rysowała się na tle ciemnego nieba. Wiedziała, że patrzę.

Nie chcę, żeby oni niszczyli to, co mamy – jej głos był cichy, drżący.

Podszedłem do niej i objąłem ją ramieniem. Czułem ciepło jej ciała, zapach drogich perfum.

– Nie wiem, co myśleć… – wyszeptałem.

Odwróciła się i spojrzała mi prosto w oczy.

– Marek, oni chcą cię kontrolować. Boją się, że nie będą już najważniejsi.

Jej palce delikatnie dotknęły mojej dłoni.

– Kocham cię.

Chciałem w to wierzyć. Bardziej niż cokolwiek innego. W kolejnych dniach Magda była bardziej czuła niż kiedykolwiek. Spędzaliśmy razem każdą chwilę. A kiedy któregoś wieczoru delikatnie napomknęła o dostępie do mojego konta, nie wzbudziło to we mnie podejrzeń.

– Nie chodzi mi o pieniądze, kochanie. Po prostu chcę mieć pewność, że zawsze będziemy razem.

Kiwnąłem głową. Nie wiedziałem, że właśnie przegrałem.

To był cios

Minęło kilka miesięcy. Stałem w progu sypialni i patrzyłem na otwarte, puste szafy. Jej ubrania zniknęły. Flakon perfum, który zawsze stał na toaletce, nie było. Zabrała wszystko. Nawet pierścionek, który zostawiała na nocnej szafce przed snem.

Zszedłem po schodach, nogi miałem jak z ołowiu. W salonie wszystko wyglądało jak zwykle – tylko że już nie było „nas”. Otworzyłem sejf. Był pusty. Czułem, jak w środku coś się we mnie łamie, rozpruwa od środka. Dłonie zacisnęły się w pięści, oddech ugrzązł mi w gardle. Ona mnie okradła. Nie tylko z pieniędzy, biżuterii, dokumentów. Ona zabrała mi coś więcej – godność, zaufanie, nadzieję, że nie będę sam. Wtedy rozległo się pukanie do drzwi. Tomasz i Kinga. Wiedzieli. W ich oczach nie było już gniewu, tylko coś gorszego. Współczucie.

– Mówiłem ci, tato. – Tomasz mówił cicho, ale każde jego słowo cięło mnie jak nóż.

– Policja już szuka Magdy – Kinga ścisnęła moją dłoń. – Ale nie odzyskasz wszystkiego.

Patrzyłem na nich długo. Moje dzieci. Krew z mojej krwi. Ludzie, których odtrąciłem dla niej. I nagle poczułem, że łzy same napływają mi do oczu. Nie płakałem, bo Magda mnie oszukała. Płakałem, bo oni mieli rację. I bałem się, że nigdy mi tego nie wybaczą.

Marek, 55 lat

Czytaj także: „Teść złożył mi propozycję, której nie mogłam odrzucić. W oczach Henryka jestem kimś więcej niż tylko synową”
„Życie w Warszawie było dla mnie za drogie, więc szukałam łatwej kasy. Myślałam, że bogaty facet da mi ją ot tak”
„Dzięki perfumom od męża zaszłam w ciążę. Zapach białego lotosu uratował nasze małżeństwo w jedną noc”

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama