„Wynajęła mnie jako opiekunkę do dziecka, by mogła zabawiać się z kochankiem. Gdy odkryłam prawdę, zaszantażowała mnie”
„– Jak wróci Jarek, sama się zwolnisz – oznajmiła mi pewnego dnia. – Jeśli będziesz robić problemy, to ja narobię poważnych problemów tobie. Nie wygrasz ze mną! Pamiętaj, że znam twój adres. I wiem, gdzie studiujesz – dodała, mierząc mnie zimnym wzrokiem.
Jakie miałabym szanse w sporze z kimś tak bogatym? Ta kobieta była zdolna do wszystkiego”.

Ktoś może uznać, że kierowała mną tylko żądza zemsty wobec kobiety, która wyrzuciła mnie z pracy. To nieprawda. Bo to ona zachowała się podle wobec kogoś, kto jej ufał.
Trafiłam do zamożnego domu
Kiedy trzy lata temu przyjechałam na studia do Warszawy, byłam pod wrażeniem – miasta, tłumów na ulicach i… drożyzny. Pochodzę z miasteczka na południu Polski, w moim domu nigdy się nie przelewało, dlatego nie mogłam liczyć na wsparcie finansowe rodziców. Musiałam znaleźć pracę – i udało mi się. Na moje ogłoszenie odpowiedziało zamożne małżeństwo mieszkające w Wilanowie. Miałam opiekować się ich trzyletnim synkiem.
– Potrzebuję pomocy przy małym – oznajmiła mi pani domu, Joanna.– Opieka zajmuje mi tyle czasu, że nie mogę robić praktycznie nic innego. A gdzie czas na życie? Prawda, Jareczku? – zaśmiała się, spoglądając na męża.
– Wiemy, że jesteś studentką – powiedział mężczyzna – ale żona nie pracuje, więc dostosuje się do twojego rozkładu zajęć.
„Dziwni są ci bogacze. Matka woli wynająć opiekunkę, zamiast sama zajmować się synkiem” – pomyślałam, ale potem doszłam do wniosku, że w końcu to ich sprawa.
Mały Wojtuś był grzecznym chłopcem, nie sprawiał mi żadnych problemów, a warunki miałam wręcz luksusowe. Moi pracodawcy mieszkali w pięknym domu z ogrodem. Kiedy Wojtuś spał, mogłam korzystać ze wszystkiego, w tym z sauny i basenu, który znajdował się na tyłach domu. Oczywiście zawsze brałam ze sobą elektroniczną nianię. Poza tym dostawałam całkiem niezłą pensję.
Zaprzyjaźniłam się z jej mężem
– I jak ci się podoba ta robota? – spytała kiedyś moja przyjaciółka. – Opowiadaj.
– Jest bardzo fajnie – mówiłam szczerze.
– Tylko trochę irytuje mnie Joanna. Wygląda na mało zainteresowaną własnym dzieckiem. Za to Jarek jest bardzo miły. Zawsze kiedy wraca z pracy, rozmawia ze mną, pyta, jak minął dzień. Jest taki, no wiesz, przyjacielski.
– Oho! – krzyknęła Kryśka, robiąc przebiegłą minę.– Uważaj na niego! Ponoć bogaci faceci lubią romansować z opiekunkami.
– Daj spokój, za dużo seriali się naoglądałaś. Jarek traktuje mnie jak koleżankę.
Właściwie Jarek traktował mnie nawet jak przyjaciółkę. Po pewnym czasie zaczął mi się zwierzać z problemów małżeńskich. Jak twierdził, w ogóle ze sobą nie rozmawiają i on czasem ma wrażenie, że Joanna jest z nim tylko ze względu na pieniądze. Były to dla mnie bardzo krępujące wyznania. Nie wiedziałam, co mam mówić ani jak się zachować.
A Joanna, nawet jeśli widziała, że zaprzyjaźniłam się z jej mężem, to niespecjalnie się tym interesowała. Całe dnie spędzała poza domem. Zdarzało się jej nawet nie wrócić na czas, więc musiałam opuszczać zajęcia.
Nie mogłam uwierzyć!
Któregoś dnia, kiedy szykowałam się akurat do wyjścia, zadzwonił stacjonarny telefon. Wołałam Joannę, ale nie słyszała, więc sama odebrałam.
– Słucham – powiedziałam cicho, bo Wojtuś spał na kanapie.
– Chciałbym pieścić twoje nagie ciało, nie mogę się doczekać, kiedy znów będziemy razem – usłyszałam w słuchawce męski głos.
To nie był głos Jarka!
– Przepraszam, to chyba pomyłka – bąknęłam zmieszana.
– Aśka? – właściciel głosu w słuchawce chyba też się zmieszał.
W tej chwili do salonu wpadła Joanna i z wściekłością wyrwała mi słuchawkę.
– Czemu mi nie mówisz, że ktoś dzwoni?!
Patrzyłam oniemiała, jak w pośpiechu ucieka do swojej sypialni, mamrocząc po drodze:
– Mówiłam ci, żebyś nie dzwonił do domu. Chcesz mi narobić kłopotów?
Pomyślałam o Jarku i o jego strapionej minie, gdy opowiadał mi, jak traktuje go żona. Biedny… Ale postanowiłam nie mieszać się w ich sprawy. Sami powinni je rozwiązać.
Nakryłam ją z kochankiem
Takich sytuacji było jednak więcej. Niedługo po tym telefonie przyszłam do pracy wcześniej, ponieważ odwołali mi wykład. Wojtuś siedział sam w salonie, zanosząc się od płaczu. Uspokoiłam małego i poszłam szukać jego mamusi. To, co zobaczyłam chwilę później, pozbawiło mnie wszelkich złudzeń co do uczciwości mojej chlebodawczyni.
Joanna baraszkowała w basenie z przystojnym brunetem, który bynajmniej nie był jej mężem. Kiedy weszłam, facet zajmował się właśnie rozpinaniem góry od kostiumu Aśki… Oczywiście natychmiast uciekłam.
Sądziłam, że Joanna będzie się tłumaczyć, prosić o dyskrecję. A ona mnie zaatakowała!
– Jeśli powiesz komukolwiek, a zwłaszcza Jarkowi, co dziś widziałaś, to jesteś skończona. Załatwię cię! – zagroziła.
– Nie zamierzam nikomu nic mówić– odparłam. – To nie moja sprawa.
Rzuciła mi gniewne spojrzenie, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju.
Od tamtego wydarzenia zaczęła mnie czujnie obserwować.
Próbowała zwalić winę na mnie
Któregoś dnia rozmawiałam z Jarkiem. Wojtuś bawił się grzecznie klockami w zasięgu mojego wzroku. Nagle wparowała Joanna i zaczęła wrzeszczeć, że dziecko biega samopas, a ja romansuję z jej mężem. Jarek stanął w mojej obronie, no i rozpętała się awantura.
Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, więc po prostu ulotniłam się do domu.
Następnego dnia Jarek opowiedział mi, co działo się po moim wyjściu.
– Kompletnie oszalała – mówił. – Oskarżyła nas o romans i zażądała, żebym cię zwolnił! Nie martw się, nie zrobię tego.
Szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu sama rozważałam odejście.
– Wiesz, jeśli przeze mnie masz mieć problemy z żoną, to może rzeczywiście będzie lepiej, jeśli poszukam innej pracy – powiedziałam Jarkowi.
– Daj spokój, przecież Wojtuś cię uwielbia, tu najważniejsze jest jego dobro – obruszył się. – Nie mam pojęcia, co jej się stało. Przecież wcześniej nic do ciebie nie miała.
Ja jednak wiedziałam, co się stało Joannie. Próbowała się mnie pozbyć, żebym przypadkiem nie powiedziała Jarkowi o kochanku.
Odeszłam, bo mnie szantażowała
Wróciłam do swoich obowiązków, jednak mimo wszystko postanowiłam szukać pracy. Miałam dość Joanny i całej tej sytuacji.
Jak się okazało, ona też nie mogła się doczekać rozstania ze mną.
– Jak wróci Jarek, sama się zwolnisz – oznajmiła mi pewnego dnia. – Jeśli będziesz robić problemy, to ja narobię poważnych problemów tobie. Nie wygrasz ze mną! Pamiętaj, że znam twój adres. I wiem, gdzie studiujesz – dodała, mierząc mnie zimnym wzrokiem.
Jakie miałabym szanse w sporze z kimś tak bogatym? Ta kobieta była zdolna do wszystkiego. Mimo to próbowałam się bronić.
– Przecież nic nie powiedziałam o twoim… przyjacielu – przypomniałam jej.
Nie pokwapiła się tego skomentować.
– Zrobisz tak, jak powiedziałam – rzuciła rozkazującym tonem.
Jarek był zdezorientowany. Wypytywał mnie o powody rezygnacji. Przekonywał, że jeśli chodzi o jego małżonkę, to na pewno załatwimy jakoś tę sprawę. Ubolewał, że przecież Wojtuś się do mnie przywiązał, że nie mogę go teraz zostawić… Jednak ja byłam zdecydowana odejść. Zwyczajnie się bałam. Joanna była nieobliczalna!
– Ja bym dała nauczkę tej babie! – wkurzyła się Kryśka. – Powiedz o wszystkim temu Jarkowi! Niczego nie ukradłaś ani nawet nie miałaś takiego zamiaru. Co ci może zrobić ta głupia krowa?
– Wszystko. Ma pieniądze i znajomości. Słyszałaś o takim powiedzeniu: „Pokaż mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”?
– Wiesz co… po prostu jesteś tchórzem. Jeśli nie chcesz tego zrobić w imię sprawiedliwości, zrób to chociaż dla jej męża. Mówiłaś, że to fajny, uczciwy facet.
Chciałam być uczciwa
Biłam się z myślami przez kilka kolejnych dni. W końcu jednak doszłam do wniosku, że Kryśka ma rację. Zadzwoniłam do Jarka i opowiedziałam mu wszystko. Rzeczowo, bez zbędnych komentarzy.
Odezwał się dopiero trzy miesiące później.
– Dziękuję, że mi o wszystkim powiedziałaś. To była znacznie poważniejsza sprawa niż tylko zdrada – rzekł smutnym głosem.
Jak się okazało, po rozmowie ze mną Jarek wynajął detektywa. Ten odkrył kilka zadziwiających faktów. Otóż brunet, z którym widziałam Joannę, specjalizował się w uwodzeniu żon bogatych biznesmenów. Przy pomocy naiwnych kobiet okradał niczego nieświadomych mężów z całego dobytku. Od wielu miesięcy był poszukiwany przez policję.
Obecnie sprawa jest w toku. Zarówno karna, jak i rozwodowa. A ja cieszę się, że jednak się wtrąciłam i zaangażowałam.
Czytaj także: „Mój facet myślał, że szybko złapał króliczka i to wystarczy. Ocknął się, kiedy przestałam być na każde jego skinienie”
„Jako 17-latka porzuciłam dziecko. Po latach w sprzedawczyni w warzywniaku rozpoznałam córkę”
„Nie mam przyjaciółek, a z mężem wstydzę się rozmawiać. Ze swoich łóżkowych problemów zwierzam się internautkom”

